Inne · 4 min czytania
Cygaretka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To wszystko zawsze wydawało mu się chore.
Zarówno teraz jak i lata wcześniej kiedy marzył o zostaniu sławnym. Jak wtedy kiedy będąc młodym chciał pisać dojrzale o rzeczach zupełnie mu obcych… o rzeczach dojrzałych. Wyjął z kieszeni metalowe pudełko, otworzył je i wyjął z niego świeżą, pachnącą wanilią cygaretkę. Chwilę później płuca wypełniły się dymem, a umysł spostrzeżeniami na temat tego co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku lat. Rozejrzał się po pokoju, a bałagan wokół niego wydał mu się oczywistym zobrazowaniem życia jakie prowadził. Ciągła rotacja kobiet, trunków łączonych z tytoniem i późniejszych kacy, zarówno fizycznych jak i moralnych robiła z niego niesamowity wręcz bajzel. Odgarnął z twarzy poprzetykane siwizną włosy i w starcie śmieci znalazł kartkę oraz niezatemperowany ołówek. Stary laptop rzęził na polowym łóżku. Miał służyć spisywaniu wszystkich wielkich dzieł jakie on, twórca, napisać miał przez ostatnie kilkanaście lat. Oczywiście nic z tego nie wyszło. Ot, kilka zlepionych nieskładnie szkiców najróżniejszych powieści których nie zakończy już nigdy spoczywało ze spokojem nieboszczyka głęboko w czeluściach dysku twardego. Kiedyś to właśnie komputer obarczał winą, za swoją niemożność przetransformowania tego co miał w głowie na tekst. Wściekał się, iż to właśnie ten świecący, pożerający godziny potwór zabrał mu pasję, którą niegdyś garściami czerpał z zapisanych kartek niezliczonych zeszytów. Obwiniał go za śmierć swojego talentu. Teraz czując na wygniecionym podkoszulku resztki damskich perfum zastanawiał się czy kiedykolwiek go posiadał. Zapisał kilka pierwszych słów, po czym sięgnął po stojący już dwa albo trzy dni pełny kubek kawy. Nie pamiętał kiedy dokładnie go tu położył ale stał na tyle długo, że zdążył przywrzeć do blatu. Kiedy udało mu się go oderwać wziął spory łyk. Nie był to…