Filozofia · 2 min czytania
Cyklopowa wieża
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cyklopowa wieża
Olbrzymia sylwetka Wieży ciągnęła mnie do siebie przez setki mil, wabiła tak, jak płomień i ciepło ogniska wabią nocnego wędrowca, wyzierając spomiędzy drzew w rozległej, mrocznej puszczy. Widziałem ją, kiedy stałem na pokładzie statku płynącego po największym z mórz, widziałem z okna obskurnej karczmy i wtedy, gdy przemierzałem gościniec zanurzony w idyllicznym krajobrazie pagórków, nakrytych suknem zielonych łąk i złotych pól. Widziałem i marzyłem, że pewnego dnia dotrę do Wieży i stanę przed nią jak przed maszyną, która z mechaniczną obojętnością zgniecie i zmłóci nawet najbardziej zmyślną naukę i filozofię. Wreszcie, po długiej i wyczerpującej podróży dotarłem do celu. Stałem o krok od potężnej ściany, po której…