Horror · 8 min czytania
Cyrk Mrocznego Śmiechu - Właściciel
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szloch obojętnych na cierpienie innych był mi muzyką. Egoistyczne małe istoty zagłębiające się jedynie we własnym bólu zamykały oczy, aby nie widzieć innych, równie czerwonych, zapuchniętych twarzy pokrytych łzami. Wszędzie panował zgiełk po dopiero co zakończonym przedstawieniu. Namiot cyrku znowu był chowany, aby móc przenieść się w kolejne miejsce i uraczyć nowych gości, chciwych na niezwykłe atrakcje. Aby ich oczy mogły ujrzeć dziwadła, zdeformowane ludzkie kreatury, gnijące ciała zalegające w klatkach… Wszyscy wynosili na piedestał moje dzieło. Wspaniały pokaz, podczas którego nikt nie zwracał uwagi na cierpienie, ból, czy strach małych lalek. Nie można było skarżyć się na niedosyt atrakcji. Chodzące eksperymenty wyglądały naprawdę fantastycznie, a również sztuczki, które były opanowywane przez nie długimi godzinami, nie szczędząc używania bata i innych kar cielesnych, które pomagały w przyswajaniu informacji, były fascynujące. Bo w końcu nauczenie rozszarpywania swoich młodszych kolegów przez popularną na widowni „niebieską bestię” nie było takie proste. Chociaż nawet kanibalizm stawał się naturalny w naszym gronie. Był on jest dopiero początkiem do zapierającego dech w piersiach pokazu. Nie mogłem powstrzymać się od szerokiego uśmiechu i podrzucenia do góry mojej białej laski. Jej barwa miała mówić o niewinności, jednak zaschnięte plamy krwi świadczyły o zupełnie przeciwnej, mrocznej tajemnicy, która zachwycała ludzi. Nikt już nie przejmował się nawet gwałtem na dzieciach, gdy szło to w parze z zadowoleniem wielu klientów. Nikt oprócz samych ofiar, które niezdolne do przeciwstawienia się, mogły jedynie wydawać z siebie jęki pełne rozpaczy, których i tak nikt nie usłyszy. Oprócz mnie. Właściciela.
{i} Bo przecież każdy lubi oglądać rzeź! Kierowani swoimi pierwotnymi instynktami możemy napajać się rozlewem krwi, brutalnością i nieuzasadnioną przemocą. W momencie, kiedy nasze oczy natrafią na poobijaną twarz dziecka, natychmiast odwracają się ze wstrętem, jednak poczuć wtedy można ekscytację, chęć zobaczenia, dowiedzenia się więcej o sytuacji, w której to na pozór niewinne stworzenie stało się tak szkaradne dla ludzkiego wzroku. Po plecach przechodzi przyjemny dreszcz, spowodowany wyobrażeniami dotyczącymi tak kuszącej sceny.{/i}
W końcu nadszedł czas, kiedy mogliśmy ruszać. Karawana składająca się z wielu powozów ruszyła do ostatniego miejsca w tym kraju, które zaplanowane było odwiedzić. Największe miasto w środkowych częściach państwa wydawało się idealnym miejscem na kolejny spektakl. Samo wyobrażenie tłumów ludzi zbierających się przy dziurach w materiale namiotu, aby zobaczyć co dzieje się w środku przerażał wszystkie kreatury, które stworzyłem. Było tak zawsze. Przed każdym przedstawieniem trenerzy używali specjalnych metod, aby wszyscy się uśmiechali. Żeby nikt nie miał na ustach obrzydliwego grymasu, który budził odrazę widzów. Wpatrywanie się w gnijącą, szkaradną, smutną lub przerażoną postać wzmagało wstręt. - Bez żadnego wyjątku! Wyróżniane się jest istotą samego szatana, a szczególnie pośród grupy dziwadeł! Śmiech! Śmiech, śmiech, śmiech… Nikt nie przeżyje kolejnego wieczora, jeżeli coś pójdzie nie tak! Chyba nie chcecie, żebym was wymienił, co? – zaśmiałem się zimno, przerywając moją wypowiedź, aby przyklęknąć przy pierwszej z brzegu dziewczynce i złapać ją silnie za podbródek. Miała piękny wyraz twarzy. Przestraszone, załzawione oczy o barwie granatu wpatrywały się we mnie błagalnie. Na kruczoczarnych włosach nie było nawet widać popiołu, który powinien zalegać tam po występie. Jej ubrania…