Komedia · 2 min czytania
Czar teściowej
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Nie jedz tego! Daj Krzyśkowi! – powiedziała do córki.
Tak, wiem, że jem dużo. Jem prawie wszystko, ale są pewne granice i jedna z nich została właśnie przekroczona. Poczułem się jak śmietnik, jak obsrany sedes, jak ... ryba, której zdanie się nie liczy. Rozumiem, żal wyrzucić, ale nie ma co testować wytrzymałości mojego tyłka i strawności żołądka. Dupy nie urywa? Cierpliwości!
Te drobne uszczypliwości, tłumaczone często jako przysłowiowe: – Chciałam dobrze – sprawiają, że czuję się jak na chińskiej akupunkturze. Nie ma już wolnego miejsca no moim ciele, a igieł przybywa! I ten szyderczy uśmiech pojawiający się, gdy coś się nie uda: Mówiłam, że tak będzie! – mimo chodem wypowiedziana kąśliwa uwaga z drugiego pokoju podczas cerowania skarpety, cicho, ale tak, żeby wybrany odbiorca słyszał, przynosi upragnioną satysfakcję na polu bitwy.
Bo życie z teściami przypomina zimną wojnę, dyplomacja pozorów, uściski na powitanie i czułe zwroty nie zamydlą oczu…