Horror · 11 min czytania
Czara gniewu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"I trzeci anioł zatrąbił: i spadła z nieba wielka gwiazda, płonąca jak pochodnia, a spadła na trzecią część rzek i na źródła wód. A imię gwiazdy zowie się Piołun." Apokalipsa wg św. Jana
Wcisnął gaz do dechy. Samochód skoczył do przodu, lekko zarzucając tyłem. Automatycznie skontrował kierownicą. Mknął lewym pasem autostrady z prędkością stu dziewięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Rozmieszczone po obu stronach drogi latarnie omiatały światłami pędzący samochód. Ostrza reflektorów pojazdu wcinały się w atramentową czerń mroku, oświetlając drogę, która łagodnym, prawie niezauważalnym łukiem skręcała wciąż w lewo i jakby lekko wspinała się w górę. A może to było tylko złudzenie? Kierowca samochodu niepewnie rozejrzał się dokoła. Nie miał pojęcia, skąd się tu wziął, jak się tu znalazł, czemu pędzi przed siebie na złamanie karku i dokąd prowadzi go przez noc ta dziwnie pusta autostrada. Był sam. Nie miał przy sobie ani zegarka, ani telefonu komórkowego. Na zewnątrz panowała absolutna ciemność rozświetlana tylko chwilowymi błyskami latarni rozmieszczonych z regularnością, która po pewnym czasie przyprawiała o szaleństwo... Nastał blady świt, jednak panująca wokoło mgła nie pozwalała zobaczyć niczego poza autostradą. Pojawiła się lekka mżawka. Mimo że asfalt pokrył się warstwą wody, kierowca ani na chwilę nie zdjął nogi z gazu. Jechał już tak kilka godzin, czuł zmęczenie, ale nie tak duże, by się poddać. Czuł, że musi jechać dalej i dalej. Przypomniał sobie nieco faktów ze swego życia, które wydawało mu się niezmiernie odległe. Ma na imię Adam, miał kiedyś żonę, dzieci, psa. W dalszym ciągu nie wiedział jednak, w jakim celu jedzie tą drogą ani jaka siła pcha go do jazdy. Autostrada nadal wydawała się skręcać lekko w lewo i wyraźnie pięła się w górę, jednak wstęga asfaltu ginęła we mgle kilkadziesiąt metrów przed maską pojazdu. Adam rozejrzał się dookoła i natychmiast rozpoznał model auta, w którym siedział. To był Ford Mustang Boss 429! Samochód stworzony dla wyścigów NASCAR, wyposażony w silnik V8 o pojemności siedmiu litrów i mocy trzystu siedemdziesięciu pięciu koni mechanicznych! Te modele Mustangów produkowane były w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku! Nawet nie marzył, że kiedyś dane mu będzie zasiąść za kierownicą takiego cuda! Światła latarni zgasły. Przestało padać i mgła zaczęła rzednąć. Adam pokręcił gałką, włączając radio. Z głośników popłynęły dźwięki "The Entertainer", nieśmiertelnego ragtime’u Scotta Joplina. Pa-pa-pa-pam-pa-pam, pa-pa-pa-pam-pa-pam, Adam zabębnił palcami w kierownicę. Przypomniał sobie, że potrafił to kiedyś zagrać na fortepianie. "Jak tylko będzie okazja, muszę to sobie przypomnieć", pomyślał. Zdziwiło go, że jedzie już kilka dobrych godzin, a nie mijał go żaden samochód. Tak jakby szeroka, sześciopasmowa autostrada prowadziła tylko w jednym kierunku... Jechał z taką prędkością, że gdy nacisnął hamulec, pozbawionym ABS-u autem zarzuciło, ale opanował sytuację. Zatrzymał się w sporej odległości od postaci, stojącej na pasie technicznym autostrady z wyciągniętym do góry kciukiem. Wrzucił wsteczny i cofnął, choć wiedział, że nie wolno tego robić na autostradach. Miał to gdzieś! Jechał sam już od tylu godzin, że był w stanie zapłacić każdy mandat, byle tylko móc się do kogoś odezwać. Gotów był nawet zaryzykować wpuszczenie do auta nieznajomego, który ubrany w jaskrawoczerwony, ociekający jeszcze wodą gumowy płaszcz przeciwdeszczowy, czekał, stojąc nieruchomo, jakby wiedział, że kierowca go zabierze. Adam otworzył drzwi i nieznajomy wsiadł do auta. Gdy kaptur zsunął się, strząsając na fotel niezliczone kropelki deszczu, oczom Adama ukazała się śliczna dziewczęca buzia, otoczona burzą włosów w kolorze bardzo zbliżonym do barwy płaszcza. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego, pokazując białe zęby, a w jej policzkach pojawiły się śliczne dołeczki. - Hej! - powiedziała pogodnie. - Fajnie, że się zatrzymałeś. - Dokąd chcesz jechać? - Uroda dziewczyny była tak zniewalająca, że Adam czuł wręcz fizyczny ból, gdy musiał oderwać od niej wzrok i patrzeć przed siebie. W radiu leciały w kółko ragtime’y Joplina. Pokręcił gałką i znalazł jakąś inną stację. - Byle do przodu - odparła wymijająco. - Mam na imię Adam - powiedział i podał dziewczynie rękę. - Lilith. - Dotyk jej dłoni przyprawił Adama o dreszcz. Jej skóra była zimna, bardzo zimna, dziewczyna musiała długo moknąć na deszczu. W radiu skończył się właśnie jakiś utwór i po chwili ciszy z głośników znów popłynęły dźwięki "The Entertainer". Jeszcze raz pokręcił gałką, aż natrafił na inną muzykę. Jechali przez chwilę w milczeniu. Adam, zawsze taki wygadany, nie mógł jakoś zacząć rozmowy z Lilith. Z zamyślenia wyrwały go pierwsze takty ragtime’u Scotta Joplina. "O co tu chodzi?", pomyślał. Pokręcił drugą gałką chcąc wyłączyć radio, ale ta została mu w dłoni. - Muszę zdjąć ten płaszcz - powiedziała Lilith. Z trudem zaczęła się rozbierać w ciasnej kabinie samochodu. Adam z jeszcze większą trudnością koncentrował się na drodze, gdy spod płaszcza wyłoniły się długie, opalone i nieprawdopodobnie zgrabne nogi, zakryte tylko minispódniczką oraz pełne piersi opięte ciasnym T-shirtem. W radiu po raz enty zabrzmiała muzyka czarnoskórego kompozytora i pianisty. Mgła i mżawka zniknęły, ale zapadający szybko zmierzch nie pozwolił pasażerom pędzącego ze stałą prędkością Mustanga na zobaczenie niczego poza pasem autostrady po bokach i kilkudziesięcioma metrami asfaltowej nawierzchni z przodu. Autostrada zdawała się nie mieć końca, poszczególne…