Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 10 min czytania

Czarna Krew - 2 rozdział - Prawdziwe oblicze.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Bał się tego całego zbiorowiska pełnego obrzydliwych istot, których nieliczni śmiertelnicy mogli je ujrzeć. Słodki zapach unoszący się w powietrzu ukoił jego nerwy i na krótki czas uspokoił. Rada piekła wpatrywała się w człowieka jak na nowy eksperyment , o którym nic nie wiedzieli. - Eligos? - zapytał Amon samego Króla Ciemności, który stał nad więźniem i z wielkim obrzydzeniem patrzył mu się prosto w oczy. Władca uniósł rękę ku górze. Po chwili nastała uboga cisza, denerwująco cicha. Chłopak tylko podsłuchiwał rozmowę czekając na mękę, która miała niedługo nadejść. Miał męczyć się w cierpieniu, pełnym bólu. Bezradny ukląkł pod stopami mordercy, a Hades z zamkniętymi powiekami wyglądał jakby długo się nad czymś zastanawiał. - On żyje. - odpowiedział podenerwowany po czym cisza zamieniła się w szepty pobratymców demona. Poczuł ogromny ból w okolicach skroni, który z minuty na minutę nasilał się coraz bardziej. Złapał się za nią, a następnie położył się na podłożu. Kamienie wbijały mu się w plecy i znów przed oczyma pojawił się ten sam obraz co poprzednio. Całe życie przelatywało jak nic nieznaczący sen. - Czytasz mu w myślach? - nie zauważył kiedy ten stwór położył swoje łapska na jego głowie. Nie chciał, aby ktoś wiedział o tym co zrobił...wtedy. Czuł się jak najgorszy śmieć i jedynie co mógł sobie wyobrazić to kara za grzechy o których pragnął jak najszybciej zapomnieć. - Wiedziałem. - mruknął podekscytowany, a jego soczyste wargi ugięły się w lekki łuk. Źrenice chłopaka rozszerzyły się, nie wiedział o czym myślał wróg. Pragnął ucieczki, która byłaby nadaremna, ponieważ prędzej czy później zabiliby go z premedytacją, rozdzierając kończyny i maltretując resztę ciała ale. powoli, aby poczuł wielki ból tak mocny jak ludzie z lochów, którym robiono takie krzywdy. Nie mógł znieść tego, gdzie się znajdował. Coraz bardziej sam nie wiedział co ma zrobić. Wbijali w niego swój wzrok jakby miał zostać przekąską. Tutaj ludzie nie traktowano ulgowo, a tym bardziej...miło. Dłonie, które spoczywały na kamienistym podłożu, zaczęły mocniej drgać. Strach coraz bardziej ogarniał jego ciało. Chciało mu się płakać jak małemu dziecku, które szuka bezpieczeństwa, jednak nie dostaje je bo nie ma przy nim rodzicielki. Nie wiedział po co go tutaj przyprowadzono. Żałował tego co uczynił. Zabił to co kochał, to co było mu najważniejsze, to dzięki czemu miał ochotę do życia ale...czemu to zrobił? Zazdrościł wszystkiego, nawet takie uczucia jak miłość. Tak bardzo tego potrzebował, że zgrzeszył przeciwko samemu Bogu, w którego wierzył. - Nad czym się tak zastanawiasz? - spytał się Amon swojego byłego kontrahenta. Wybił go z pantałyku. Te napływające myśli i strach doprowadzały do szaleństwa. - Zaraz otrzeźwieje. - wystawił swe zgrabne kły. - Przyprowadź jakiegoś śmiertelnika. Pokażemy naszemu gościowi co to znaczy...prawdziwe przedstawienie. - Tak jest, panie. - znikł za chmurą mgły, w której można było wyczuć zapach siarki - tak mocnej i palącej w nozdrzach.

Na przeciwko niego stał dwugłowy cerber, owinięty ogromną kolczatką z cierniami po której płynęły strużki czerwonej cieczy. Podniósł głowę lekko ku górze, aby zerknąć na upadłego anioła. Poczuł na policzku mokrą substancję, która nawilżyła jego skórę. Umięśnioną ręką pogładził się po nim i zobaczył na palcach krew. Zdezorientowany głęboko wpatrywał się w martwe ciało, które znajdowało się tuż nad nim. Z oczu ukrzyżowanego spływały łzy, Krwawe Łzy. Twarz anioła bardzo posmutniała. Pierwszy raz widział coś takiego. Pospiesznie odgonił bestię po czym wszedł do lochów.

Serce przyspieszyło obroty i biło coraz szybciej i szybciej. Adrenalina dawała w kość. Przed oczyma ukazał mu się człowiek - śmiertelnik jak on sam, jednak bardziej wychudzony i wyniszczony, podpuchnięte oczy, cały brudny i śmierdzący. Trząsł się gorzej od niego. Wiedział co go spotka, wiedział, że umrze tak jak jego poprzednicy w wielkich torturach i bólu, który satysfakcjonował demony. - Dobrze. Zaczynajmy. - Hades powolnymi krokami zbliżał się ku niewolnikowi, wbijał w niego swój porażający wzrok, który potrafił przebić człowieka na wylot. Był przerażony.Widać,że chciał uciec lecz wiedział o śmierci, która miała zaraz nadejść. - Jak się nazywasz, człowieku? - ujął jego twarz w dłoni o długich na czarno pomalowanych paznokciach. - Hiob. - rzekł ledwo słyszalnie z powodu przemęczenia. - Wiesz Hiob....zaraz będziesz uczestniczył w przedstawieniu, które chcemy pokazać naszemu gościu. - nie odrywając od niego oczu, pokazał palcem na chłopaka,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%