Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 6 min czytania

CZARNY

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewnej nocy przyszedł do mnie ciemny jak nadchodzący sen. Stąpał ciężko i swym głębokim oddechem rozbijał ciszę w nicość. Miał długie do ziemi kruczoczarne skrzydła i oczy jak dwie stale pędzące gdzieś otchłanie, które tylko pochłaniać mogą i przenikać z każdej strony człowieczeństwo. Były one zimne i rozdzierające jak sople które swym uderzeniem rozszczepiają ciszę na barwy, można w nich było znaleźć więcej śmierci niż życia. Kiedy tak w milczeniu obrastał mi w ciemność czułam jakby jego dłonie przywierały mi do gardła. Jak każdy palec jego bez litości pochłania i zaciska się wokół mojego istnienia. Jak opętańczo uderzają o nie moje gęstniejące żyły i tętnice. Lecz on stał i nic nie mówił. Nie musiał nasłuchiwać, cały był wypełniony władzą i wszechwiedzą. Niewzruszenie utkwił we mnie ciemność i czekał. Zaczęłam chyba tracić przytomność. Co chwila prześlizgiwało się po mnie lepkie obrzydzenie do ciała i spływającej czernią po ścianach nocy. Krew uderzała falami do głowy a serce biło już jak dzwon na pogrzeb. Chciałam odchodzić w liczne zapomnienia skręcając się w łóżku w kokon z białej materii. Lecz w jednej chwili wyrwał mnie ze stanu na pograniczu skoku. Rozerwał krępujące mnie pęta tego ciała. Przenikał mnie tak mocno, że zaczęłam rozumieć słowa, które wypowiadał do mnie w milczeniu. Jesteś taka sama jak i oni. A jednak nie wzgardziłem tobą i przyszedłem. Marzyłaś o mnie, przywoływałaś mnie każdego dnia. Nie jestem tu po to by wyzwolić cię od tego świata. Chcę cię uratować na wieczność. Zadajesz śmierć. Jesteś już nią od początku po koniec, tak jak ja. Lecz nie zginiesz. Ja na to nie pozwolę. Nikt nie wie jakim się stanie aniołem. I czy w ogóle nim będzie. Jeśli skończysz swe życie w tym momencie nie zdołasz być, zaistnieć. Będziesz zawieszona między niebem a ziemią, pełna tęsknoty i pustki wszechoceanu samotnej przestrzeni. Musisz żyć żeby udowodnić całą sobą, że zasługujesz na najwyższą łaskę. Musisz żyć tu i teraz by waszą ludzkość ratować od kruchości, słabości i odprowadzać dusze przez ciemność w spokój zniewalający. Wiedz, nie możesz umrzeć, jeszcze tu wiele przed tobą. Masz po co żyć, masz po co odmawiać, mówić „nie” śmierci. Gdy odkryjesz sens ukryty w każdym z nas, osiągniesz wszystko i to szczęście pisane Bożą ręką. Wszystko zaczęło wirować, tylko jego oczy wciąż były niezmienne, utkwione we mnie, wydzierały mi najciemniejsze moje myśli. Odszedł. Następnego dnia sen zakradał się cicho. Przychodził z znienacka, albo tak podstępnie, kiedy myślałam, że wygrywam ze słabą wolą. Wiedziałam, że muszę żyć, że muszę się trzymać kurczowo zielonych ścian powietrza. Niemoc już tak namacalnie we mnie targała, ale wiedziałam, że muszę kontynuować. On miał być ze mną i miał mnie chronić, a ja mu wierzyłam. Życie stało mi na wyciągnięci ręki a ja jak dziecko chciałam się nim bawić, przebierać między nim swoimi palcami i tym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%