Inne · 3 min czytania
"Czarny pożar"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy przyjechali nasi nowi sąsiedzi wszyscy byli bardzo poruszeni. Każdy stał przy firance i podglądał nadjeżdżające ciężarówki. Wszyscy czuli w sercach to samo. Strach. Strach przed nieznanym. Po raz pierwszy w naszej okolicy mieli zamieszkać czarni ludzie. Murzyni. Byłam małym dzieckiem. Miałam wtedy może pięć lat. Przez kilka następnych tygodni nie mówiło się o niczym innym. Przy każdym towarzyskim spotkaniu moi rodzice poruszali temat nowych sąsiadów. Zawsze, gdy mama odbierała mnie z przedszkola trzymała mnie z dala od mamy czarnej dziewczynki. Zabraniała mi się z nią bawić. Często przyglądałam się jej. Bawiła się swoją ulubioną lalką w kącie pokoju. Sama. Każdy bał się do niej podejść. Bał się, chociaż do tej pory za bardzo nie rozumiem czego?
Tamtej nocy obudził mnie krzyk mamy. Zbiegłam z łóżka i wzięłam ze sobą moją lalkę, którą wszędzie zabierałam. W pokoju było dziwnie jasno. Drzwi do domu były otwarte. Wybiegłam za rodzicami. Dom naszych sąsiadów stał w płomieniach. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Ogień syczał, jakby to były węże, powoli zjadające…