Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Czarny świat 2, Słońce zza chmury

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Spoglądałem przez brudne okno jadącego autobusu, przerażony tym co widziałem, z torbą mafijnych pieniędzy na kolanach, oddalałem się od przeznaczenia. Wiedziałem, że będą mnie szukać, że nie da się zakończyć rozdziału życia od tak, jak w książce. Łudziłem się jednak, że moja przyszłość to niezapisane kartki papieru i wszystko zależy ode mnie.

- San Francisco - kierowca przerwał donośnym głosem moje rozmyślania i spojrzał na mnie w lusterku. Dostrzegłem w jego oczach nadzieję, że może mi się uda, choć pewnie była to zwykła mina, zlitowana nad losem śmierdzącego dzieciaka.

Powoli zapadał zmrok. Wybrałem San Francisco ze względu na moją kuzynkę Rosę, mieszkającą na obrzeżach miasta. Była ode mnie starsza. W dzień studiowała, a po zajęciach pracowała do późna w barze. Nigdy jej nie poznałem, trzymałem tylko stare zdjęcie, które dała mi ciocia, jak przyjechała z wujkiem na pogrzeb taty. Opowiadała wtedy z dumą o córce, pierwszej w rodzinie, która dostała się na studia, że może kiedyś pójdę w jej ślady. Niestety przeznaczenie miało inne plany. Ale jeśli człowiek czegoś naprawdę chce i nie cofnie się przed niczym, może to osiągnąć. Wpatrywałem się w pogiętą fotografię i układałem w myślach podarte strony mojego życiorysu. To było tylko marzenie, ale od spełnienia dzieliła mnie tylko codzienność. Miałem motywację, cel i nieoczekiwanego sponsora. Czego mogłem chcieć więcej? Może, żeby nikt mnie nie ścigał?! Narzekanie nic nie zmieni! Kości zostały rzucone, słowo się rzekło, mleko się wylało, czasu nie cofniesz. Jakkolwiek byśmy się starali, nie oszukamy losu, jeśli się do nas nie uśmiechnie i nam na to nie pozwoli.

Przywitał mnie deszcz. Nawet byłem zadowolony. Ci, którzy nie kładli sie spać, schowali się, by nie zmoknąć. Puste ulice opłukiwał niebiański prysznic. Lubiłem chmury, gdy tylko się zbierały wyciągałem w górę dłonie i czekałem na krople oiczyszczenia. Nie zawsze nadchodziły, ale byłem cierpliwy. W końcu doszedłem do znanego z opowieści baru. Już na pierwszy rzut oka widać było, że ciociunia trochę koloryzowała. Była to tania speluna dla dziwek i meneli, nie elegancki lokal, ale nie oceniajmy książki po okładce. Może ciężko o pracę w tym mieście.

- Czego młody chcesz? – zatarasował wejście bramkarz nawet nie patrząc w moją stronę. Nie sprzedajemy tu mleka, nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czarny świat 2, Słońce zza chmury — czytnik · opowiadania