Fantasy · 3 min czytania
Czarodziej pijak
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czarodziej pijak chodzi zawsze z opuszczona głową. Choć włosy wiatr mu rozwiewa, płaszcz szeleści niczym wyschnięte liście- oczy pozostają wbite w bruk, zawsze nieporuszone, zawsze nieobecne. Czy się czegoś boi? Czy boi się dostrzec zmieniającą wokół rzeczywistość? Przechodzi szybkim krokiem, zawsze jednakowym, pustynią ulicy, poły płaszcza rozwiewa mu wiatr, cień układa się na bruku, a za nim, a przed nim, a obok niego wyrastają coraz wyższe i wyższe wieżowce. Czarownik pijak nie widzi, choćby mógł, że szklane domy przysłaniają niebo, że obok jego długiego cienia ścielą się cienie dźwigów, przeplatając się z mrocznymi cieniami martwych budowli. I choć zatoczy się od czasu do czasu i wysunie rękę by oprzeć niechciane długie ciało, jego zmysły nie zarejestrują dotyku zimnej tafli szkła, na którą przemieniła się, niegdyś stojąca w tym miejscu, ceglana kamienica. Idzie patrząc w bruk, czasem zatrzyma się, jakby zaskoczony, mrucząc coś niezrozumiale że to nie w łeb koci tak się wpatruje tylko w gładką taflę czerwonego materiału którym pokryła się znajoma szosa, ale cóż, pędzi dalej, dalej i dalej.
Czasem Czarodziej pijak wpadnie niczym wicher przez drzwi, zakręci się szybko raz dwa trzy nim wypielęgnowane dłonie z białymi mankietami szepną coś, nim zdołają go pochwycić, on znów wypadnie na swoją drogę, którą podąża od zmierzchu do świtu.
Czarodziej…