Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 14 min czytania

Czarodziej ( Rozdział czwarty )

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Dzień dobry – powiedziała wchodząc dość elegancka kobieta. – Dzień dobry – pewnie następna sprawa spadkowa – pomyślała Amanda. – Amanda? – kobieta zbliżyła sie wolno do biurka. – Basia? - Tyle lat – powiedziała kobieta, po czym obie uściskały się i wycałowały. Uczyły sie w tej samej szkole podstawowej. Mieszkały w tym samym bloku. Bawiły się razem na placu zabaw. Ich znajomość przerodziła się nawet w dziecinną przyjaźń jednak takie są koleje losu, ze każda po skończeniu szkoły poszła swoją drogą. Tymbardziej, że Amanda skończyła szkołę o dwa lata wcześniej, gdyż była starsza. Dziś ich znajomość odżyła na nowo. – Opowiadaj co słychać a ja zrobię kawę – powiedziała Amanda. – Skończyłam podstawówkę, później poszłam do liceum i w końcu na studia. Skończyłam psychologię i dostałam pracę w domu dziecka. Dodatkowo jestem kuratorem. Mam pod opieką trzy rodziny. – A twoje życie rodzinne? Masz męża, dzieci? – zapytała Amanda stawiając na biurku dwie kawy. – Tak, mam wspaniałego męża i dwóch udanych synów. Starszy Michał ma dziewięć lat a młodszy, Adaś sześć. Uwierz mi, że jestem z nich naprawdę bardzo dumna. Michał jest najlepszym uczniem w klasie. Chodzi też na piłkę nożną i zajęcia komputerowe. Adaś chodzi do zerówki. Jest on pociechą całej rodziny. – A mąż? - Jest weterynarzem. Dlatego też mamy masę zwierzaczków w domu. Ale starczy już o nas. Powiedz teraz, co słychać u ciebie – mówiąc to Basia sięgnęła po kawę. – Skończyłam studia prawnicze. Pracowałam trochę w sądzie ale postanowiłam spróbować swoich możliwości i otworzyłam z koleżanką to właśnie biuro adwokackie. Ostatnio jednak nie układała nam się wspólna praca i zostałam sama. Byłam mężatką ale tylko póltora roku. Nie mam dzieci. – Nie myślałaś o ponownym założeniu rodziny? - Wiesz Basiu, szczerze mówiąc nie miałam nawet na to czasu – powiedziała po chwili zastanowienia Amanda. Właśnie. Praca sprawiła, że odizolowała się całkowicie od życia towarzyskiego. Rozmawiała ostatnio z ludźmi praktycznie tylko na sali sądowej. Poza Iwoną i Markiem nie miała nikogo. No, teraz może akurat Iwonę zastąpił Dawid z Martą. A Marek? Pewnie Iwona mu coś nagadała albo tak śmiertelnie się obraził, że od ostatniej wizyty w jej domu nie dał żadnego znaku życia. Ale to i lepiej. – Andziu! Jesteś młodą, ładną kobietą, nie marnuj sobie życia... – O rany! To twoja babcia mnie tak nazwała – przerwała Amanda nie chcąc słuchać żadnych rad dotyczących jej życia. – Tak. Pamiętasz ją? - Oczywiście. Zawsze częstowała mnie szarlotką. – A jak nie było szarlotki? - To piłyśmy sok z malin. – Zgadza sie, to były czasy – powiedziała z westchnieniem Basia. – Musimy się koniecznie spotkać i powspominać nasze dzieciństwo – powiedziała Amanda. – Tak, koniecznie. Dziś chciałabym porozmawiać z tobą o czymś innym. Widzisz, nawet zapomniałabym po co tu przyszłam – zganiła siebie Basia. – Masz jakieś problemy Basiu? - Nie wiem już Andziu gdzie mam pójść i co mam robić. – Co się stało? Przecież jak sama opowiadasz, jesteś szczęśliwa i wszystko... – Tak, ale to nie dotyczy bezpośrednio mnie. Jak wiesz, jestem kuratorem. Mam pod opieką trzy rodziny. Chodzi zatem o dziecko, które wychowuje tylko ojciec. Dziewczynka ma skrzywienie stawu biodrowego od drugiego roku życia. Teraz jest możliwość przeprowadzenia operacji. Dziewczynka ma cztery i pół roku. Jest wielka szansa na to, że operacja się powiedzie i dziecko wróci całkowicie do zdrowia. Potrzebne są tylko pieniądze. Amanda słuchała z uwagą. – Ile? – zapytała. – 42 tysiące złotych. Zebraliśmy już 31 tysięcy. – Brakuje więc 11 tysięcy – obliczyła Amanda. – Tak, ale skąd je wziąść? Obeszłam już wszystkie firmy, które mogłyby zasponsorować tą operację. Tymbardziej, że nie ma już zbyt wiele czasu. Przyszłam więc do ciebie jako do adwokata. Być może masz jakieś znajomości wśród ludzi, którzy mogliby... – Opowiedz mi trochę o tej rodzinie – przerwała Amanda. – Cóż. Przydzielono mnie do opieki nad tą rodziną od razu po rozwodzie Dawida. Amanda była już pewna, że chodzi o Martę. Jednak nie przerywała i słuchała spokojnie tego, co mówi Basia. – Ich małżeństwo nie trwało długo. Ewa była sekretarką w szkole. Dawid był instruktorem w klubie sportowym. Prowadził zajęcia piłki nożnej. Akurat wyjechał nauczyciel w-fu, więc szkoła zaproponowała mu pracę. Zgodził się i w ten sposób się poznali. Ewa lubiła niezależność i prowadziła swobodny tryb życia. Nie znałam jej osobiście, ale nie miała dobrej opini. Była za to bardzo ładna i potrafiła być duszą towarzystwa. Od razu omotała Dawida. Miał szybki samochód, na koncie trochę pieniędzy, był wysportowany i wesoły. Po dwóch miesiącach ich znajomości okazało się, że Ewa jest w ciąży. Chciała ją usunąć ale Dawid powiedział, że wezmą ślub i wychowają to dziecko. Urodziła zdrową, śliczną dziewczynkę, jednak siedzenie w domu nie zadawalało jej i postanowiła poszukać innych uciech. Zaczęła prowadzić towarzyski tryb życia i coraz częściej sięgać po alkohol. Bywały dni, że Dawid znajdował w domu dziecko śpiące samo bez opieki, podczas gdy ona bawiła sie u znajomych. Zrezygnował więc z dodatkowych treningów i pozostał w szkole tylko jako nauczyciel w-fu. Nigdy nie zrobił jej awantury. Rozmawiał spokojnie, tłumaczył i czekał. Gdy dziewczynka miała dwa latka, doszło do tego nieszczęsnego wypadku, którego skutki dziecko ponosi do dzisiaj. – Co się stało? – zapytała przerażona Amanda. – Otóż Ewa wracała z kolejnej imprezy od znajomych wiedząc, że za chwilę wróci do domu Dawid. Mieszkali na drugim piętrze, więc postanowiła wziąść córkę na ręce i wnieść szybko po schodach. Ponieważ była pod wpływem alkoholu, potknęła się i spadła razem z dziewczynką ze schodów. Traf tak chciał, że dziewczynka upadła łamiąc cały staw biodrowy. – A Ewa? - Jej nic się nie stało. Była tylko lekko poobijana. Dziewczynka natomiast ponad miesiąc spędziła w szpitalu. Przeszła dwie operacje. Lekarze zrobili co mogli, jednak okazało się, że kości zrosły się nierówno, dlatego też utyka na lewą nóżkę. Była w ośrodku rehabilitacyjnym, dzięki któremu chodzi. Teraz możliwa jest operacja, ale potrzebne są dość duże pieniądze. – Co sie stało dalej? – zapytała Amanda. – Chodzi ci o Dawida i Ewę? - Tak. – Od razu po wyjściu córki ze szpitala Dawid wystąpił o rozwód i pozbawienie Ewy praw rodzicielskich. – Więc jest rozwiedziony? – upewniła się Amanda. – Tak. Dostał rozwód zaocznie, gdyż po całym tym wypadku Ewa po prostu zniknęła i nikt nie wiedział co się z nią dzieje. Nawet jej rodzina stwierdziła, że nie ma z nią żadnego kontaktu. Z tego, co mówili ludzie, podobno wyjechała z jakimś facetem na drugi koniec kraju, gdyż bała się sprawy karnej. – Smutna jest ta cała historia – powiedziała Amanda. – Tak, smutna i prawdziwa. – Czekaj! – Basia zaczęła szukać czegoś w torebce. – O mam! Zobacz! To jest ta dziewczynka – powiedziała trzymając w ręku…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%