Psychologia · 19 min czytania
Czarodziej ( Rozdział ósmy )
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Dawid siedział w fotelu myśląc o tym, co zrobić aby móc zostać z córką w szpitalu. Rozmawiał już z paroma nauczycielami ale żaden z nich nie był w stanie go zastąpić. Nie pasowały im godziny zajęć gdyż w tym czasie prowadzili swoje lekcje. A może Jola? Ona uczy tylko plastyki więc może mogłaby poprowadzić również jego zajęcia? – przemknęło mu przez myśl. Dlaczego ta dyrektorka jest tak niewyrozumiałą kobietą? Nie na darmo mówią o niej, że to zgorzkniała, stara panna. Racja, skąd może znać problemy rodzinne, skoro jest sama? - Tatusiu, dlaczego jesteś taki smutny? – spytała Marta wchodząc do pokoju. – Martusiu, co ty tu robisz dziecko? - Nie mogę zasnąć. – Siadaj obok i przykryj się kocykiem abyś nie zmarzła. Marta opatuliła się kocem i znowu zapytała: - Masz jakieś kłopoty? - Martusiu, muszę znaleść kogoś, kto mógłby mnie zastąpić w pracy, kiedy będę z tobą w szpitalu. – I nie znalazłeś – oznajmiła jak ktoś zupełnie dorosły. – Narazie jeszcze nie, ale znajdę. Dziewczynka zastanowiła się przez chwilę, po czym zapytała: - A czy mogłaby ze mną zostać Amanda? - Martusiu, naprawdę zostałabyś z nią w szpitalu? - Tak tatusiu. Ona jest jakby moją drugą mamusią. – I nie miałabyś do mnie żalu, że nie zostałem z tobą? - Nie. Jakby się zgodziła Amanda... – Musimy ją o to zapytać – przerwał Dawid. – Dzisiaj? - Dzisiaj jest już zbyt późno. – Ale ja nie mogę zasnąć. Tatusiu, proszę – powiedziała błagalnym tonem Marta. – Dobrze. Ubieraj się uparciuchu i jedziemy. – A mogę zabrać ze sobą misia? - Możesz.
Dochodziła 22.00 kiedy Amanda usłyszała dzwonek do drzwi. Czyżby Marek nie dawał za wygraną? – pomyślała spoglądając przez wizjer. O matko! Pewnie coś się stało – przerażona szybko otworzyła drzwi. – Dobry wieczór – powiedział niepewnie Dawid. – Dobry wieczór. Czy coś się stało? - Nie Amando. Chcę się tylko o coś zapytać. – To ja chcę – powiedziała Marta. – Wejdźcie szybko do środka. – Amando, zostaniesz ze mną w szpitalu? – zapytała Marta. – Czy coś się stało? – spytała dość wystraszona Amanda. – Spokojnie, nic się nie stało – uspokoił ją Dawid. – W przyszły czwartek mamy zgłosić się z Martą na badania przed operacją. Miałem zostać w szpitalu razem z nią, ale dyrektorka szkoły stwierdziła, że mnie puści o ile znajdę kogoś na zastępstwo. – I tata nic nie znalazł – wtrąciła Marta. – Martusiu, ja ci kiedyś zakleję buzię plastrem – zwrócił się do niej Dawid. – Ja się zgadzam, ale czy ty Martusiu będziesz chciała zostać ze mną w szpitalu? - To ja powiedziałam tatusiowi pierwsza, że właśnie zostanę z tobą. – Aha, rozumiem – powiedziała Amanda. – Amando, przyjechaliśmy więc dzisiaj po to aby... – Tak, Amanda się już zgodziła tatusiu – znowu przerwała mu Marta. Dawid spojrzał na nią z góry i tylko westchnął. – Czy macie jeszcze jakiś kłopot? – zapytała Amanda. – Teraz już żadnego. – Ja mam! – wykrzyknęła Marta. Oboje spojrzeli na nią ze zdziwieniem. – Nie mogę zasnąć. – Martusiu, pościelę ci w drugim pokoju i opowiem bajkę. Zostaniesz u mnie na noc? – zapytała Amanda. – Tak! – wykrzyknęła radośnie Marta. – A ty Dawidzie? - Tatuś się trochę wstydzi. – Spać! Ty mały, niedobry potworze! – zganił ją Dawid.
Marta śpi jak susełek – Amanda weszła do pokoju i siadła obok Dawida. – Amando, nie wiem jak mam ci dziękować za to wszystko co dla nas robisz. – Robię to nie tylko dla was ale też i dla siebie. – Amando, jesteś cudowną kobietą. – Cicho, już nic więcej nie mów – zbliżyła się do niego po czym ich usta pogrążyły się w namiętnym, rozpalającym zmysły pocałunku. – Może przejdziemy do sypialni? – zapytała, gdy Dawid ująć jej twarz w swoje dłonie i zaczął delikatnie całować szyję. Ruszyli w stronę drugiego pokoju. Gdy weszli, Dawid zamknął drzwi i zaczął zdejmować swetr, gdy Amanda powiedziała: - Pozwól, że ja to zrobię. Najpierw wkładając mu pod swetr ręce zaczęła gładzić jego muskularną klatkę piersiową. Poczuła jak serce bije mu niczym potężny dzwon na wieży kościelnej. Dawid całował jej kark i szyję a jego dlonie przesuwały się od bioder aż po pośladki, masując je i lekko uciskając. Oddech Amandy stawał się coraz szybszy i coraz głębszy. Ściągnęła z niego swetr zatapiając usta w lekko zarośnietej klatce piersiowej. Obie ręce skierowała w stronę jego spodni. Palce zaczęły rozpinać najpierw szeroki, skórzany pas a następnie przesunęły się do zamka. Rozpinała go powoli chcąc, aby jego męski organ pozostał jeszcze choć przez chwilę wielką, nieodkrytą tajemnicą. Jego umięśnione ciało płonęło już pożądaniem. Wiem. Wiem, że chcesz tego już teraz tak samo jak ja, ale proszę, daj mi jeszcze chwilę – mówiła w duchu Amanda gdy Dawid delikatnie rozpinał jej bluzkę. Zdjął ją i rozpiął biustonosz. Czuła jak jego drżące ale silne ręce gładzą jej plecy i powoli ściągają biustonosz odsłaniając nabrzmiałe piersi. Dawid najchętniej rzuciłby się na nią niczym wygłodniały jastrząb na swoją małą, upolowaną przed chwilą zdobycz, ale najpierw chciał się nacieszyć jej ciałem, zbadać dokładnie każdy jego skrawek a dopiero później go zasmakować. – Masz wspaniałe piersi – powiedział unosząc je delikatnie do góry, po czym schylił się i zatopił w nich swoje gorące wargi. Amanda poczuła jak jej całe ciało drży w pożądaniu jego dotyku a zarazem w obawie, aby to się nagle nie skończyło. Prawą dłoń położyła na jego slipach, które zdawały się za chwilę popękać w szwach wypełnione nabrzmiałym organem, zaś lewą gładziła mu plecy wpijając delikatnie swoje dość długie paznokcie. Czuła jak jego ręce ściągają z niej najpierw spódnicę a następnie zsuwają rajstopy i koronkowe majtki. Czuła ciepło i wilgoć. Jej podniecenie sięgało szczytu. Ściągnęła mu slipy uwalniając w ten sposób organ, który za chwilę miał zaspokoić i ugasić jej rozpalone wnętrze. Oboje byli już w pełni gotowi aby ich ciała zespoliły się ze sobą tworząc jedną, dopasowaną całość. Amanda usiadła na brzegu łóżka odchylając się lekko do tyłu. Poczuła jak Dawid okrywa ją swoim ciałem, powoli i delikatnie wchodzi w jej rozpalone i gotowe na przyjęcie ptaka gniazdko. Ruchy stają się coraz pewniejsze i szybsze. Amanda położyła ręce na jego pośladkach i jeszcze mocniej zaczęła je przytwierdzać do siebie. Tak jakby chciała, aby Dawid wypełnił ją całą. Poczuła nagły dreszcz przeszywający jej plecy. Jej całe ciało zadrżało. Osiągnęła to, czego tak bardzo pragnęła. Dawid wstrzymał się na chwilę bez ruchu całując namiętnie jej usta. – Czy osiągnęłaś to, czego chciałaś? – zapytał. – Osiągnęłam o wiele więcej. Pozwól, że teraz ja się tobą zajmę. – Rób ze mną co tylko zechcesz. – Połóż się na plecach – powiedziała. Gdy Dawid zrobił to, o co go prosiła, usiadła na nim i zaczęła bawić się jego sutkami, które ściskała lekko w palcach całując jednocześnie i delikatnie przygryzając od czasu do czasu jego szyję. Gdy zobaczyła, że Dawidowi sprawia to przyjemność, zaczęła robić to nieco mocniej wykonując jednocześnie miarowe ruchy biodrami unosząc je do góry i miarowo opuszczając na dół, czasami zataczając lekki okrąg. – Jak dobrze – westchnął Dawid kładąc dłonie na jej biodrach. – Rób to mocniej, proszę. Chcę abyś mnie dziś ujeździła. Jak dzikiego konie na prerii. – Jestem więc twoją dżokejką – powiedziała Amanda, której zachowanie przybrało w tym momencie postać dzikiej, zwinnej pantery. Gotowa byłaby zrobić wszystko, aby zaspokoić swego kochanka i otrzymać w zamian jeszcze raz to, co otrzymała od niego przed chwilą. Noc ta była najwspanialszą, jaką Amanda spędziła z mężczyzną. Sama dała dużo, ale w zamian otrzymała jeszcze więcej. Dawid okazał się delikatnym, czułym a zarazem tak dojrzałym i męskim. Jego pieszczoty i pocałunki przeniosły ją w krainę rozkoszy. Noc ta była dla niej czymś, co bardziej przypominałoby wyimaginowany sen erotyczny niż prawdziwą rzeczywistość.
Czyżby zaczęło mi się wszystko układać? – myślała Amanda. W pracy leci mi dobrze. Mam przybraną córkę, którą kocham jak własne dziecko. Mam również mężczyznę o jakim marzy niejedna kobieta. Obym tylko niczego nie zepsuła. A gdyby Dawid zaproponował mi wspólne życie? Czy po tylu latach samotności dałabym radę związać się z kimś na stałe? Dziecko musi mieć przecież rodziców, którzy żyją wspólnie a nie obok siebie. Czy zostając z nim zrobiłabym to tylko ze względu na Martę. Nie, na pewno nie. Dawid to wspaniały mężczyzna. Zupełnie inny niż ci wszyscy, których znałam do tej pory.
Część 22 / 2
Czy sprawdziłem się jako mężczyzna? – pytał sam siebie Dawid. Tyle czasu nie miałem żadnej kobiety. To, co się wydarzyło wczorajszej nocy było najwspanialszym wynagrodzeniem dla mnie całego niezbyt udanego do tej pory życia. To dzięki Marcie poznałem tą kobietę i wszystko potoczyło się w taki właśnie sposób. Teraz jestem naprawdę szczęśliwy. Tak bardzo chciałbym aby udała się jeszcze operacja Marty. I gdyby tylko Amanda zgodziła się zostać z nami na zawsze...
*****
- Dzień dobry Amando – powiedział Dawid. – Dzień dobry – po chwili odezwała się Marta. – Witam wszystkich. Wejdźcie. – Ale tylko na chwilę. Ubieraj się i jedziemy. – Dokąd? - To niespodzianka – powiedziała Marta. – Ale taka bardzo smaczna – dodała po chwili. Amanda zauważyła jak…