Romans · 14 min czytania
Czarodziejski pocałunek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Za górami, za lasami, za siedmioma słońcami żyła sobie pewna królewna o ujmującym imieniu. Była ona bardzo samotna.Nikt jej nie kochał. Miała jednak koleżankę, która bardzo chciała jej pomóc. Królewna ciągle chodziła smutna i rozdrażniona. Nikt nie mógł jej pomóc, bo nie chciała przyjąć od nikogo wyciągniętej ręki i przy okazji serca. Pewnego dnia w królestwie Księżniczki zdarzyła się niespotykana rzecz. Na placu, gdzie odprawiały się egzekucje i ważniejsze przemówienia wylądował duży kamień. Był podobny do diamentu. Na niebie zajaśniała przedziwna łuna światła. Kamień przybierał rozmaite kolory, poczynając od żółtego a kończąc na granatowym. Po kilku minutach kopuła poczęła się otwierać. Ku zdziwieniu wszystkich wyskoczył z niej Króliczek trzymający w ustach różę dla Księżniczki. Oznajmił jej również, że przybywa z dalekiego królestwa pięknego władcy Ronalda. Piękny, szczupły, opalony i przystojny władca zaprosił Księżniczkę na bal w jego królestwie. Księżniczka była jednocześnie zachwycona i smutna. Nigdy nie miała chłopaka i nigdy żaden tak przystojny Króliczek nie zaprosił jej na bal. Następnego ranka pojechała do Ewy Minge zaprojektować sobie suknię. Jej kreacja była jedyna w swoim rodzaju. Bal rozpoczynał się o godzinie 20:35 więc Księżna miała jeszcze trzy godziny aby udać się do programu „Tego wieczoru muszę być piękna”. Niestety dziewczyna miała robione tak wiele zabiegów, że nie zdążyła na dancing. Książę odwiedził ukochaną dopiero po tygodniu, gdyż przez wszystkie te dni leczył kaca. Po drodze do swej jedynej spotkał okrutną czarownicę Natalię, która swoimi krzywymi palcami, spodniami z I.K.O. i zdziczałym sweterkiem zaczarowała królewnę i jej zamek. Dziewczyna miała objawy przewlekłej choroby zwanej Alzhaimerem. Zamek natomiast obrósł cierniem. Okrutna wiedźma miała siostrę Darię. Ona natomiast stała na straży i swoim wielkim ciałem odstraszała zarówno zwierzęta jak i ludzi. Książę jednak nie poddawał się. Miłość wygrała, zwyciężyła wszystko. Był świadomy swojego postępowania i dobrze wiedział, że pocałunek prawdziwej i wiernej miłości może odczarować Księżniczkę. Książę bardzo szybko poradził sobie z wejściem do zamku, gdyż cierń nie oplótł drzwi ewakuacyjnych w ogromnym pałacu. Nie obyło się jednak bez przeszkód. Gdy wchodził po schodach napotkał agresywnego psa. Ale i z nim sobie poradził, oczywiście z pomocą Króliczka. W końcu wszedł na wieżę i ku swojemu ogromnemu zdziwieniu nie spotkał tam Księżniczki. Nie wiedział gdzie się ona może podziewać, ale cierpliwie czekał. Słyszał jakieś dziwne dźwięki. Dopiero po chwili zorientował się, że to może być śpiew. Po kilku godzinach uchyliły się drzwi od łazienki i wyskoczyła z nich dziewczyna. Książę stał jak wryty, ona zresztą też.(Nie wiedziała, kim jest ten człowiek i czego szuka w jej posesji)Mężczyzna przytulił ją a potem zbliżył twarz do jej policzka. Powoli przesuwał swoje usta po jej wargach. Księżniczce poczęło kręcić się w głowie, a nogi robiły się coraz bardziej „miękkie”. Na sekundę przed tym, jak dotknął ustami jej warg zły czar prysnął. Jego usta były bardzo miękkie, trochę chropowate, ale w sumie miłe w dotyku. Delikatnie pocałował jej górną wargę. Wtedy Księżniczka zdała sobie sprawę, że ma zaciśnięte zęby, więc próbowała rozluźnić mięśnie twarzy. Gdy już jej się to udało, poczuła, że jego pocałunek jest ciepły, spokojny i bardzo czuły. Po całuśnej chwili Książę uciekł z wieży i długo nie wracał. Księżniczka cierpiała, bo wiedziała, że chyba coś z nią nie tak, jeśli uciekł od niej. Po godzinie tęsknoty i bólu do królewskiego pokoju wkroczył uroczy strażnik i zabrał dziewczynę do piwnicznych lochów. Książę natomiast w tym czasie przygotowywał wesele. Gdy po tygodniu Księżniczka weszła do swej komnaty, ujrzała piękną suknię ślubną i sterty prezentów. Nagle do pokoju wpadł Króliczek i oświadczył jej, że za godzinę bierze ślub. Dziewczyna była bardzo zdumiona i zarazem zachwycona. Książę z bajki sprawił jej ogromną niespodziankę, nie sądziła, że aż tak ją kocha. Ubierając się w suknię ślubną pamiętała o wszystkich najmniejszych detalach (podwiązce, pożyczonej rzeczy i bukiecie kwiatów). Ślub miał rozpocząć się o godzinie 12:13 pm.. Limuzyna Księżniczki podjechała pod jej królestwo o 11:45 i zabrała ją do Kościana pod 13 { do specjalistycznego szpitala dla osób psychicznie chorych}, ponieważ kierowca pomylił adresy. Tak naprawdę miała trafić do pięknego parku, w którym czekał jej ukochany. Przez wiele dni przygotowywał tam wspaniałą uroczystość, zaprosił tysiące gości. O godzinie 12:25 Księżniczka Laura i Książę Ronald na oczach wszystkich uroczyście zawarli związek małżeński.
10 LAT PÓŹNIEJ …
Miłość zmienia wszystko nawet Księcia i Księżniczkę. Już nie byli tą samą parą, nie byli królewska parą. Byli zwykłym małżeństwem podobnym do 100 tys. innych małżeństw. Mieli dwoje dzieci. Uroczą dziewczynkę Rozalię i chłopca Orfeusza. Dzieci były rozpieszczane i bardzo kochane przez rodziców. W ich żyłach płynęła królewska krew. Po ich zachowaniu można również wywnioskować, że pochodzą z królewskiego rodu. To tylko pozory. W rzeczywistości Królewna nie była tak wierna jak to się wydawało. Jak to ludzie mówią „Kobieta jest jak przekład: piękna nie jest wierna, wierna nie jest piękna”. Tak też było w przypadku Księżniczki. Lochów, w których przebywała jeszcze przed pójściem za mąż pilnował czarujący młodzieniec. Nie mogła oprzeć się jego pięknym oczom, malinowym ustom i gładkim jak jedwab policzkom. Wszystkie pomieszczenia w piwnicy pachniały jego kuszącymi perfumami. Ich woń wprowadzała Księżniczkę w trans, z którego nie mogła wyjść. Szła po zapachu, który pchał ją wprost w jego napakowaną klatę. W jego ramionach poczuła się bezpieczna i szczęśliwa. Miała tylko jedno pragnienie, które oczywiście się spełniło. Do dziś po nocach śni się jej ten uroczy młodzieniec z lochów. Czasami przychodzi jej na myśl pytanie: „Czy Rozalka i Orfeusz to na pewno dzieci Ronalda??” Niestety pięknego nieznajomego nie było już w lochach, został zwolniony przez jej męża. Dziewczyna cierpiała, ale wiedziała, że nikt nie może dowiedzieć się o tej zdradzie. Próbowała go odnaleźć jednak bez skutku. Zostały jej tylko wspomnienia po tych kilku wspaniałych nocach. Księżniczka zdawała sobie sprawę, że musi troszczyć się o męża i dzieci, żeby nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Jednak jej mąż też nie był święty. Zdradzał ją przy każdej lepszej okazji z pierwsza lepszą, która mu się natrafiła. Od dwóch lat próbował rozbić ich małżeństwo. Nie potrafił jednak przyznać się swej żonie do tego, aby nie krzywdzić dzieci. Wolał żyć tak jak dotychczas niż sprawiać im…