Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 20 min czytania

Czarownica rozdział II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział II Jesteś niemożliwa; gdybym nie wiedziała jaka jesteś uparta to pewnie teraz bym cię prosiła żebyś mi powiedziała o kogo ci chodzi, ale wiem że i tak mi nie powiesz-burknęłam. -Masz całkowitą rację, nie powiem. No dobra, a teraz idziemy do mnie, pomożesz mi się spakować. -No to chodź-odpowiedziałam otwierając drzwi. Poszłyśmy do domu Dory, gdzie był Daniel. Dorota jakoś dziwnie się zachowywała. Ciągle wspominała jaka to ja jestem ładna przy czym jej wzrok wciąż biegnął w stronę Daniela. Brat mojej przyjaciółki nie wyglądał wcale tak źle jak opisywała. Był tylko trochę naburmuszony i jakby ciutkę zmęczony. Dora w pewnym momencie wybiegła mówiąc że właśnie sobie o czymś przypomniała i że zaraz wróci. Siedziałam dłuższą chwilę cicho, ale zaczęło mi się nudzić więc zagadnęłam Daniela. -Dora jakoś dziwnie się zachowuje, zauważyłeś?-zapytałam. -Tak-odpowiedział krótko. Jak ja nie lubię jak on tak po prostu mówi ,,tak", no ale trudno. -Nie wiesz może co jej się stało?-ponowiłam próbę nawiązania konwersacji. -Nie mam pojęcia. A co tak dokładniej cię martwi w jej zachowaniu?-no już trochę lepiej, może uda mi się tchnąć w niego trochę radości życia. -No, sama nie wiem, ale albo mi się wydaje, albo ona próbuje mi wmówić, że jestem miss piękności-powiedziałam niepewnie. -I nie tylko tobie. Najwidoczniej jej odbiło. To znaczy, wcale nie mówię, że jesteś brzydka, ale na miss to raczej się nie nadajesz. -Wiem. Ciekawa jestem tylko o co jej chodzi. Mnie na pewno nie powie, ale może ty mógłbyś ją wypytać co jest grane? -Mogę zapytać i tak nie mam nic innego do roboty. -Dziękuję. Jak się czegoś dowiesz to zadzwonisz? -Yhmm...-mrukął w momencie gdy wracając Dora podziwiała moje nogi. -Przestań, już przecież ty masz zgrabniejsze nogi ode mnie-syknęłam zirytowana. -Nie prawda. Masz świetne nogi; zgrabne, długie i opalone. Ja nie mam ani opalonych, ani długich-odparła. Daniel ukradkiem zerknął na mnie, a raczej na moje nogi co nie uszło uwagi Dory. Nie powiedziała nic tylko uśmiechnęła się pod nosem. -Może zaczniemy w końcu cię pakować?-zniecierpliwiłam się. -OK-ej idę po walizkę, poczekaj tu momencik-krzycząc to wybiegła do przedpokoju. -Ma rację-nagle zagadnął Daniel nie patrząc w moją stronę. -W czym?-zapytała zaskoczona. -Że masz ładne nogi-powiedział. -Dzięki-odparłam speszona. Więcej nie powiedział już nic. Do pokoju wróciła Dora z torbą. -Chodź-powiedziała do mnie i dodała do Daniela.-Ty też mógłbyś się spakować-poszłyśmy do jej pokoju i zaczęłyśmy opróżniać wszystkie szafy. -Mam do ciebie jedno pytanie-zagadnęłam przyjaciółkę. -Jakie?-zapytała. -Ale przyrzeknij, że mi odpowiesz. -To zależy jakie zadasz mi pytanie. -Dziwnie się zachowujesz, co ci odbiło? -Jeszcze się nie domyśliłaś? A ja myślałam, że jesteś sprytniejsza. -Najwidoczniej nie jestem. Powiedz o co ci chodzi. -Znalazłam idealną dziewczynę dla mojego brata-powiedziała Dora z chytrym uśmieszkiem. -A co to ma...-przerwałam sama sobie bo wreszcie zrozumiałam o kim ona mówi-Nie, nie i jeszcze raz nie!!! -Ale dlaczego nie? Przecież Daniel jest sympatyczny, przystojny i czasami potrafi być nawet zabawny. A z tego co widzę i słyszę to on ciebie lubi, a jeśli w końcu zauważy jaka jesteś ładna to na pewno poprosi cię o chodzenie-tłumaczyła. -Zwariowałaś? To nie wypali, a nawet jeśli to co z tego? Przecież ja do niego nic nie czuję! A jeśli on się we mnie zakocha będzie jeszcze gorzej bo przecież nie będę mogła ciągnąć tego całą wieczność! Znów poczuje się odrzucony!-krzyczałam. -Spokojnie, ja już się postaram żeby to on z tobą zerwał już po naszym powrocie. Tak to będziemy miały fajną zabawę nad tym jeziorem. Będziemy cię z nim swatać, a jak już mu przejdą te humory to ja sprawię, że cię rzuci i wszyscy będą szczęśliwi. -No dobra, załóżmy, że się uda, ale wtedy to ja będę się czuła odrzucona, nie zauważyłaś takiej opcji?-zapytałam z wyrzutem. -No rzeczywiście nie-powiedziała zmartwiona Dora. Miała minę taką smutną, że zrobiło mi się jej żal. -No dobra, pomogę ci, ale ty musisz wszystko załatwić, żeby poprosił mnie o chodzenie, a przede wszystkim żeby ze mną zerwał jak będzie po wszystkim; i całą resztę detali. -Dzięki, wiedziałam, że się zgodzisz, uratowałaś nasz wyjazd! -Jeszcze nic nie uratowałam. Teraz chodźmy do sklepu po jakieś fajne ciuchy, spakować się możesz później. -Jasne, na taką akcję trzeba cię będzie przystroić-powiedziała ciągnąc mnie do wyjścia. -Zrobimy ci nową fryzurę i porządny manicure. Kupimy ci ładne perfumy, trochę biżuterii i oczywiście jakieś kosmetyki-ciągnęła i wymyślała co raz to inne rzeczy. Najwidoczniej wzięła sobie do serca rolę swatki. Skierowałyśmy się do najbliższego centrum handlowego. Po zakupieniu kilku krótkich spódniczek i obcisłych bluzeczek, obrałyśmy azymut na drogerię. W środku kupiłyśmy sobie po truskawkowym błyszczyku do ust i po parze błękitnych cieni do powiek, a dla mnie perfumy, o ładnym delikatnym zapachu. Wydałyśmy już prawie całe pieniądze i dlatego zaczęłyśmy wracać do domu. Przechodząc obok jakiegoś sklepu nie wiadomo czemu nagle się zatrzymałam. Spojrzawszy na wystawę zobaczyłam wielką księgę. Wpatrywałam się w nią jak zaczarowana. -Na co patrzysz?-zapytała Dora. -Na tę księgę. Chodź, wejdziemy do środka-powiedziałam otwierając drzwi przed przyjaciółką. Zadźwięczał dzwoneczek zawieszony nad drzwiami i z zaplecza wyszła jakaś staruszka. -W czym mogę wam pomóc?-zapytała nas, ale mówiła to jak gdyby tylko do mnie, ponieważ na Dorę nawet nie zerknęła, ciągle wpatrywała się we mnie. -Chciałabym się dowiedzieć o czym jest ta książka z wystawy-powiedziałam zdecydowanie. -Wierz mi dziecko, to nie jest zwykła książka. Nie każdy może ją mieć, ale ty jesteś najwłaściwszą osobą w tym pokoleniu. Nieważne o czym jest księga, w swoim czasie sama się o tym dowiesz Weroniko. Teraz najważniejsze jest abyś wzięła swoją księgę. Ale pamiętaj, otworzyć możesz ją dopiero po północy! Proszę jest twoja. I jeszcze medalion. Będzie ci potrzebny. Weź. Pamiętaj, dopiero po północy!-powiedziała staruszka zawieszając mi medalion na szyii i podając księgę oprawioną w skórę. -Oczywiście, będę pamiętać! Dziękuję, że się nią opiekowałaś. Do zobaczenia!-byłam jak gdyby w transie, nie wiedziałam co mówię, nic do mnie nie docierało. Szarpnąwszy Dorę za rękaw odwróciłam się i wyszłam. Szybkimi krokami szłam w stronę domu, nadal byłam jakby zahipnotyzowana. Zerknęłam na medalion. Był bardzo stary, ale też bardzo ładny; srebrny w kształcie łabędzia z pięknym niebieskim okiem przypominającym maleńki szafir. -Weronika, wszystko gra? Dziwnie się zachowywałaś w tym sklepie. I ta sprzedawczyni też. Dlaczego zwracałaś się do niej na ,,ty", czy ty ją znasz?-dopytywała się Dora. Nagle wszystko wróciło do normy; ocknęłam się z tego dziwnego ,,transu". -Wszystko gra, ale masz rację ja ją skądś znam tylko nie wiem skąd. Czułam się jakbym rozmawiała z kimś kogo dobrze znam i co ważniejsze kto dobrze zna mnie- odparłam w zamyśleniu. -I ta księga, czuję jakby była moja od zawsze chociaż widzę ją pierwszy raz w życiu. A ona mi ją po prostu dała, za darmo, jak gdyby wiedziała co czuję, albo czytała w moich myślach. -No, a co to w ogóle za książka? Otwórz ją!-powiedziała niecierpliwie. -Nie! Nie mogę, nie słyszałaś co ona powiedziała? Dopiero po północy!-sprzeciwiłam się. -No, ale co może się stać? Przecież to tylko książka-nalegała Dora. -To nie jest tylko książka. To jakby cząstka mnie! Dopiero po północy! Możesz u mnie nocowała to zobaczymy co to za księga- powiedziałam. -Moja mama mówi, że ja nocowałam u ciebie ostatnio i że ty teraz powinnaś u mnie spać. -Zobaczymy co na to moja mama, ale pewnie się zgodzi-powiedziałam i skręciłam w stronę domu. -Teraz chodźmy do mnie, zostawię tą księgę, wezmę moje rzeczy i możemy iść do ciebie. -Dobra, ale może weź księgę do mnie to po północy zobaczymy co to w ogóle jest. -Dobrze, weźmiemy ją. Wchodź, pójdę tylko powiedzieć mamie, że nocuję u ciebie i wezmę parę rzeczy-powiedziawszy to pobiegłam do pokoju mamy. -Mamo? Mamo, ja będę dzisiaj nocowała u Dory bo jej mama mówi, że Dora spała u mnie ostatnio, i że teraz moja kolej. -Dobrze kochanie, ale zanim wyjdziesz muszę ci coś dać-powiedziała to jakoś tak ze smutkiem i zaczęła grzebać w starej rzeźbionej komodzie; wyjęła stamtąd piękną szkatułkę zdobioną jakimiś mieniącymi się kamieniami. Sama szkatułka była srebrna. Na zewnętrznej części pudełka wyryty był skomplikowany wzór przypominający łabędzia. -Ale to piękne! To dla mnie?-zapytałam z nadzieją. -Tak Weroniko, dla ciebie, ale nie ode mnie-odparła. -Nie? To od kogo?-zapytałam zdziwiona. -Od twojej babci. To ona pierwsza powiedziała, że dziecko, które urodzę będzie dziewczynką i to ona prosiła by dać ci na imię Weronika. Ty miałaś roczek kiedy babcia umarła. Na łożu śmierci powiedziała, że w wieku piętnastu lat będziesz wyjeżdżała, nie powiedziała dokąd ani po co, tylko, że wyjedziesz. Dała mi tą szkatułkę prosząc żebym w dzień przed wyjazdem ci ją przekazała w jej imieniu. Powiedziała też, że tylko ty możesz ją otworzyć i korzystać z przedmiotów znajdujących się w środku. Zapewniała, że domyślisz się sama dlaczego daje ci to wszystko, że otrzymasz środki pomocnicze. Godzinę później umarła. Nie wiem co jest w środku szkatułki, ale opiekuj się tym dobrze ze względu na babcię. Ona była wspaniałym człowiekiem. -Dziękuje, na pewno nic złego nie stanie się z jej zawartością. Idę się spakować przed wyjazdem. Pa, mamo!-pocałowałam ją w policzek, wzięłam od niej dość ciężką skrzyneczkę i poszłam do swojego pokoju. Szkatułki postanowiłam na razie nie otwierać. Położyłam ją na stoliku nocnym i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czarownica rozdział II — czytnik · opowiadania