Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 3 min czytania

Czarownica Rozdział XII

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Najtrudniej uwierzyć człowiekowi we własną klęskę. Niczego innego człowiek nie boi się tak bardzo i nic innego nie budzi w nim takiego samego obrzydzenia. Wciąż stała z zamkniętymi oczyma, opierając dłonie na umywalce do której z wolna sączyła się, wypływająca z metalicznego kranu, woda. Wyglądała jak wisielec, powieszony na niewidzialnym sznurze, z bezwładnie zwisającą z karku głową. Wczesnoporanne promienie słoneczne, wkradały się do łazienki które wraz z delikatnym wiatrem omotywały jej sylwetkę. Jeszcze chwile; jeszcze nie teraz — pomyślała, ale przecież to nic nie zmieni. To czy zobaczy się w tej chwili, czy za godzinę, to nie zmieni twojego wyglądu. Musisz to tylko zobaczyć, musisz otworzyć oczy i… Uchyliła powieki i odniosła głowę. Jedno oko wciąż miała zamknięte i mimo swych najszczerszych wysiłków nie umiałaby go otworzyć. Było opuchnięte, przypominało sine wzgórze, które wypiętrzyło się na jej twarzy; drugie było jedynie posiniaczone, wystarczyłoby do niego przyłożyć coś zimnego, a nie miałaby tam nawet najmniejszego śladu. Ale ślad był, a obok niego inne: zakrwawiona twarz — czerwona jak zachodzące słońce; opuchnięty nos, rozdarta skóra na czole; rozcięte, w dwóch miejscach, wargi. Na obu ramionach miała, odciśnięte palce. Wyglądała jak poturbowany gladiator, jak bokser po walce — ten bokser z filmów, który zakrwawiony, ze złamaną szczęką podnosi się jeszcze by dalej walczyć. Wyglądała jak maszkara z horroru, głupiego, tandetnego horroru, któremu daleko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%