Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 5 min czytania

Czas

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czas

Nie uwierzycie ale elfy istnieją. Nie będę się zagłębiać w ich wygląd, zwyczaje i tym podobne, ponieważ chcę wam opowiedzieć jak to się stało, że dziś elfy to tylko mit i bajka dla dzieci. W jaki sposób z wielkiej cywilizacji tych istot została dziś tylko garstka niedobitków, kryjąca się po lasach i wrzosowiskach Irlandii. Kiedyś ludzi nie było na świecie, istniały wróżki, czyli elfy. Były to cudowne czasy pełne szczęścia, śpiewu i radości. Wszystko było tu dobre, nieskalane nawet najmniejszym muśnięciem zła. Wróżki posiadały tę niezwykłą zdolność życia w harmonii z otaczającym je światem. Nie niszczyły one przyrody, nie wycinały drzew, nie zrywały roślin. Nigdy żaden elf nie skrzywdził zwierzęcia, ani tym bardziej drugiego elfa. Pewnego dnia na Wielkim Wiecu, który obywał się co 1000 lat postanowiono, że potrzebny jest władca. Wróżki spostrzegły bowiem, że każde stado posiada przywódcę, a ponieważ było to dobre uznały, że ich rasa również winna mieć króla. I wybrano Go, spośród tysięcy, bo mógł Nim zostać każdy, nawet najniżej urodzony elf, musiał on tylko posiadać trzy cnoty: mądrość, odwagę i skromność. Taki był właśnie Avallah. Młody uczeń Wielkiego Maga Wróżek. Koronowano Go na króla, podczas pełni księżyca w czasie magicznym, gdy przyroda budzi się do życia. Czasy panowania Avallaha były nawet nie złote ale wręcz diamentowe. Okazał się on cudownym władcą, mądrym i sprawiedliwym. Ale jego poddani kochali Go najbardziej za wiecznie urządzane przez Niego bale i przyjęcia. W kraju panowała jedna wielka niekończąca się zabawa. Czas radości wydawał się być wiecznym... Z początku było to dobre, jednakże później coś się popsuło. Zaczęło brakować jedzenia oraz wody, domy i urządzenia przestały służyć tak jak powinny. Pojawili się wrogowie wróżek chcący zagrozić ich egzystencji – ludzie. Na razie było ich śmiesznie mało ale powiększali swe szeregi w zastraszającym tempie. Byli jak szarańcza, niszczyli wszystko na swej drodze. Nikt nie zauważył groźby wiszącej nad elfim ludem. Wróżki zbyt pochłonięte były przygotowaniami nowych bali i zabaw. Tylko Avallah poczuł, że coś jest nie tak, że bezpowrotnie zatraca jakąś cząstkę swego królestwa, życia i ludu. Udał się więc do Wiedzącej. Była ona najstarszą, najmądrzejszą i najbardziej doświadczoną elfką spośród

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%