filozofia · 3 min czytania
Czas ascezy. Zaczyna się od seksu.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czas ascezy. Nie jestem samolubem, a cudzej miłości również mi nie trzeba, by w materii żywot zakończyć, poznałem duchowe powinności, z miłości ku mej formie przychyliłabyś mi nawet skrawek nieba, czy aby nie jest to lękiem tkwienia jesienią życia w samotności? pory dnia i aury lat w nieubłaganym rytmie następują po sobie, dzień z brzaskiem wstaje i my odradzamy się w ciałach nowych, by znowu nie przyjść na świat w ciele, wszystko możliwe zrobię, toteż nie chcę najpiękniejszych z pięknych cielesnych królowych, które powodują by umysł jak te psisko do materii się przywiązał, tutaj kiedy wszyscy myślą iż nie śpią, to śpią, materialnym snem, duchowo już nie chce umrzeć ten, który olśnienia o sobie doznał, ożyłem za życia, gdy innym śmierć może być przebudzenia dniem, gdy nie znamy swej tożsamości, czas dzielimy na termin kochania, a pożądanie seksualnych uniesień i pragnień nazywamy miłością, oddala nas to od samorealizacji duchowej i czyni czas umierania, by do Ojca udał się powrót, dystans do świata jest koniecznością, bo przychylany kochankom rąbek nieboskłonu z przysłów wzięty usypia tylko pragnienia powrotu do Niego w duchowej realizacji, wszystko zaczyna się zupełnie niewinnie i grzech już jest poczęty, życia materialnego pragnienia rosną i maleją chęci do medytacji, duchowo zrealizowany pośród żywych jest jako trup postrzegany, tu odwrotność, bo ożywiony przebywa pośród duchowych trupów, którzy nie dopuszczają do siebie w duchowej