Psychologia · 3 min czytania
Czas mym mistrzem.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Chciałaś mi coś powiedzieć? - zapytał - Nie nic.. pracuj dalej misiu.. - powiedziała żona patrząc z troska na męża A ten po raz kolejny pomoczył swój pędzel w zielonej farbie. Delikatnym ruchem narysował zarys nowej rzeczy, ktora z upływem chwili zmieniła się w małe listki akacji. Starał się aby świat, ktory tworzy był idealny.. niezastąpiony a zarazem zwyczajnie ziemski. Malował z zapałem kolejne kwiaty w swoim ogrodzie a coraz to nowe pomysły kłębiły się w jego głowie. Stworzył potok, małą chatkę, mnóstwo kwiatów i drzew. Był dumny ze swojego obrazu, lecz w dalszym ciągu czuł niedosyt. Odłożył pedzelek na gazetę i odwrócił sie plecami do obrazu. - Czegóż mi tu może brakować - pomyślał z dezaprobatą Usiadł w fotelu i zamyslił się. Po chwili do pokoju weszła jego zona. Usiadła mu na kolanach i pocałowała go w czoło. Widząc jego strapioną minę zapytała: - Co się stało? - Popatrz na to i powiedz czego mi tu brakuje.. zona spojrzała na obraz i odparła: - To proste.. ludzi. Mężczyzna spojrzał na swoją żonę z wyrazem niedowierzania w oczach. - Jasne ! - krzyknął Posadził ją na fotelu i podszedł do sztalugi. Wziął pędzel w dłoń i obrócił nim w palcach. Żona posłała mu minę wymęczonej kobiety i skierowała się do kuchni. - exactement - rzucił i zabrałsię do malowania Namalował człowieka, ktory…