Komedia · 7 min czytania
Czas (surowe oko czasu)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Czas
Dni mijały, noce przychodziły i odchodziły, nastała zima, po niej wiosna, lato... Jesień. Jedyną rzeczą we wszechświecie, która nie podlegała prawu czasu, był on sam. Płynął zawsze jednakowo, sekunda trwała sekundę, godzina godzinę. Ale w zależności od jego kaprysu dziesięć lat potrafiło przemknąć niczym jeden dzień, innym razem minuty przeciągały się w nieskończoność - jednocześnie cały czas pozostając tylko minutami.
- Koniecznie trzeba przyjrzeć się temu zjawisku. - Powiedział Hierakryt. - No... - Odparł Bonzowit.
Hierakryt i Bonzowit. Bonzowit i Hierakryt. Para nierozłącznych idiotów. Dziwne mieli imiona, nie tylko imiona zresztą. We wczesnych fazach porannych miewali dziwne wizje. Faza. Trzeba przyznać, że nazwa była bardzo trafna, ze względu na to, co się tam działo.
- Musisz z tym poczekać. - Dorzucił Bonzowit po chwili zastanowienia. - A czemuż to? - Spytał zaskoczony Hierakryt. - Nie mam natchnienia... - Nie wydziwiaj! Mamy i tak już sporo zaległości, a wiesz, że dzisiejsza noc będzie wyjątkowa. - No wiem... - Więc co ty z tym natchnieniem? - Wymamrotał Hierakryt. - A nie wiem...
Z jednej strony - dziwni. Ale jeśli ktoś jest bogaty, wyjątkowo bogaty i robi różne dziwne rzeczy, to nie nazywa się go dziwakiem. A raczej... Ekscentrykiem. Oni... Ech, oni badali sprawy niezbadane. Nie mogli pojąć, dlaczego.
Część 22 / 3
Za zwyczaj dochodzili do bardzo daleko idących wniosków: "No bo tak". Ich kontrowersyjne teorie nie zyskiwały jednak uznania w kręgach naukowych. Hierakryt nie ubolewał nad tym - cóż, wiedział, że ciężki bywa los ludzi, którzy wyprzedzają epokę, w której żyją. Więc oboje zgodnie woleli pozostawać na obrzeżach oficjalnej nauki.
- I co? - Nic, nic. - Dalej nic? - No nic.
Kto by przypuszczał, że dwójka badaczy - amatorów targnie się na Czas. To tak jak z motyką na słońce, gdzież oni mogliby być w stanie badać naturę Czasu?
- Hej, Bonzowit! - Czego? - A sprawdź teraz. - Zaczął chodzić!
Czas potrafi być bardzo kapryśny, szczególnie dla osób nadmiernie się nim interesujących.
- Eee... - No fakt. - Za krótko. - Zdecydowanie.
Część 33 / 3
Chyba prawdziwym jest też stwierdzenie, że czas jest względny. Oj, bardzo względny. Ale to chyba wynika z natury jego figlarności. Ktoś, kto po raz pierwszy stwierdził względność Czasu, musiał mieć niesamowite poczucie humoru. Zrozumiał ten dowcip. Ciężkostrawny.
- Uch, bo zepsujesz! - Zamknij się, bo zaczynasz mi działać na nerwy! - Puść to!
Każdy chciałby zdobyć władzę nad Czasem... Mieć go tylko dla siebie. Albo... Jeżeli nie, to chociaż pragnąłby aby Czas o nim zapomniał. Aby obchodził go szerokimi łukami, nie tykając tym swoim wstrętnym znamieniem. Znamię czasu jest bowiem bardzo charakterystyczne. Ironia polega na tym, że nie ma żadnych znaków specjalnych. Ale wystarczy porównać dwie fotografie. Jedną starszą od drugiej o jakieś dziesięć lat. Obiekt ten sam. Czy widać coś szczególnego na pierwszej fotografii? Nic. A na drugiej? No... Też raczej nic szczególnego. Ale fakt, obiekt jest jakiś inny. To właśnie znamię czasu.
- Aj, nie mam czasu na takie zabawy! - Nie marudź, wkręcaj dalej!
Najbardziej wrażliwe na znakowanie Znamieniem Czasu, są rzeczy piękne. Na przykład kobiety. Czas chyba jest…