Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przyjazn · 9 min czytania

Czekają cichutko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"...czekają cichutko, uczepieni poduszek z oczami jak niebo i płytkim oddechem"

**** Zaniedbany, przydomowy ogród spływał wieczorną rosą. Niebo nad Sopotem gasło. Z głębi dziecięcego pokoju mieszkania na parterze, patrzyły na mnie niebieskie oczy małego chłopca, o ładnej twarzy i hipnotyzującym spojrzeniu. Zostaliśmy sami. Rodzice Jacka musieli odpocząć, wyjechali do babci, zabierając z sobą dwuletnią Joasię. Lubił moje czytanie. Oboje lubiliśmy lato. Przyprowadził mnie tu przypadek i wieloletnia przyjaźń. Potem przychodziłam już sama. Pomagałam jak umiałam. W dzień była przy nim pielęgniarka z hospicjum, wpadali młodzi wolontariusze, przyjeżdżał lekarz. Lubiliśmy ten ciepły, bezpieczny dom. - Trzeba poczekać, zaraz nadleci. Może coś go zatrzymało? Gdy patrzę na niego, to mnie mniej boli. Popatrz, zawsze siada tam, na tej grubej gałęzi, na pierwszej z brzegu, tuż za oknem. - wskazał ręką. - Jest blisko. Czeka, aż zasnę. Czasem modlimy się .... - mówił z wysiłkiem, łykał powietrze. - Nazywam go Czarnym Ptakiem. To źle? - rzekł, oblizując spieczone wargi. Wyrzucał słowa zawsze pospiesznie, w obawie, że mu przerwę. Starałam się tego nie robić, przyznaję, nie zawsze mi to wychodziło. Jego twarz kurczyła się w bolesnym grymasie, znowu cierpiał. Siedział zgarbiony na twardym krześle, odwrócony tyłem do drzwi, nie chciał się położyć w łóżku. Nie spuszczał oczu z obrazka, z narysowanym na jasnym tle, czarnym konturem postaci matki i syna. Obrazek oprawiony w prostą, drewnianą ramkę, wisiał samotnie w rogu pokoju, od roku. To był prezent od Czarnego Ptaka, na jego szóste urodziny. Pamiętam, tego dnia nastąpił przełom w chorobie, krótka poprawa przyszła po terapii, a z nią nasza nadzieja. Zawsze ją mieliśmy, nie pozwalaliśmy, żeby odeszła. Gdy czuł się lepiej wszędzie go był pełno, żartował, uśmiechał się i śpiewał te swoje wesołe piosenki. Zbliżała się północ, czas płynął szybko, nie pytał o zgodę. - Czarny Ptak spóźnia się.- szepnął zsuwając się z krzesła. W półmroku, zauważyłam jego zaciśnięte, małe pięści. Gdyby nie światło, to pewnie nigdy bym tego nie dostrzegła. Rzadko się złościł. Dzieci chore są dojrzałe nad wiek. Jacek był bardziej wytrwały niż dorosły mężczyzna, w znoszeniu bólu na pewno cierpliwszy. Podziwiałam go, starał się być wyrozumiały dla nas dorosłych. Stuknęły donośnie zdejmowane z małych nóg buty, zaszeleściła biała, wykrochmalona pościel. Słyszałam w oddechu Jacka wyraźne zmęczenie. W ciszy pokoju słychać było nasze myśli, widać było wpatrzoną w sufit nocną lampkę, opadające powieki i ból oczekiwania. Wiedziałam, że Czarny Ptak nie przyjdzie, nie usiądzie na swojej gałęzi. Wezwała go budowa stacjonarnego Hospicjum. Nie powiedziałam o tym Jackowi, nie chciałam go martwić. Robiłam sobie w duchu wyrzuty. Z zadumy wyrwał mnie jego cichy głos. - Czarny Ptak mówi, że nie ma dzieci. A my? A ja? Kocham, tak samo jak mamę i tatę i Joasię. Cały czas łapał jak ryba powietrze. Usiadłam na brzegu łóżka, blisko tak jak lubił. - Ile masz lat? Zdrętwiałam. Jacek wyprężył się, zmarszczył brwi, czekał na odpowiedź. - Trzydzieści pięć.- odpowiedziałam. To pytanie mnie zupełnie zaskoczyło, nie wiedziałam do czego zmierza. Skłamałam, nie wiem czemu, zgodnie z prawdą miałam więcej, niewiele więcej. Moją twarz oblał rumieniec. - Czemu mnie o pytasz o wiek? Nie odpowiedział, leżał skulony na łóżku, drżał. Od kilku tygodni jadł z kroplówek, wychudł, był bardzo osłabiony. - Chcesz żyć? Patrzył na mnie gorącymi, podkrążonymi oczami, w oczekiwaniu na moją odpowiedź Wydawały mi się większe niż zwykle, były jak u przestraszonej sowy, lśniły w półmroku, robiły się coraz większe i większe. - Chcę! - Nie, nie boję się życia. Rzadko układa się ludziom, ale to czas z którego trzeba mądrze korzystać, bez względu na okoliczności. - dodałam. Jacek, o więcej nie pytał, zamilkł w skupieniu. Myślenie jest znakiem równości z przeżywaniem. Jeżeli prawidłowo przeżywam i wiem co mam do zakomunikowania, to nigdy nie będę mówiła inaczej, źle. Tak, rozmowa z Jackiem była trudna dla mnie jako matki i człowieka. Była lekcją, której nie zapomnę. Czasem,gdy szukam swojej drogi w smutku, wracam myślami do Jacka, on mi ją wskazał, wiedział czym jest życie, gdy trwa. Podeszłam do okna, niebo było czyste jak czarny kryształ, powietrze jak źródlana woda i te niesłychane gwiazdy. Oczy zaszły mi łzami. Szybko opamiętałam się.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%