Romans · 2 min czytania
Czekając na kroki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Za oknem dziki szum. To drzewo kołysane silnym wiatrem. Za oknem dziki jazgot. To ptaki, które uwiły sobie gniazdo tuż pod dachem. Za oknem leniwy spokój. To chmury łagodnie kołysane ku niewiadomemu. Moja tęsknota jest jak tęcza. Nieskończenie długa. Mająca wiele barw i odcieni. Otwieram okno i patrzę. Patrzę na kołysane drzewo, nieśmiało okryte wiosennym odzieniem. I myślę z lękiem, że wspaniale byłoby, gdybym i ja, z Tobą, tak samo jak ptaki zza mojego okna, uwiła gniazdo. Byśmy byli leniwie popychani ku wspólnemu przeznaczeniu. Z tęsknoty czule gładzę swoją skórę. Kradnę Twoje pieszczoty. Linia włosów, policzek, szyja, ramię, piersi, brzuch, biodro, kolano, kostka. Z niemym błaganiem patrzę w sufit, byś to Ty swą dłonią wykonał tą samą drogę, co moja dłoń. Słyszę kroki za drzwiami.. Nie, to…