fantastyka · 4 min czytania
Czeresienki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
0. -Każda jedna ma pestki. -Do tego służą czereśnie. -Żeby mieć pestki?
1. Niektórzy powiedzieliby, że ich główną funkcją jest czerwień. Tak jest moi drodzy, nie ma się co dziwić. Kolor to funkcja, bo coś istnieje między innymi po to, żeby się przyoblec w daną barwę. Funkcji jednak jest więcej i tak na przykład inni upieraliby się przy smaku. No po prostu, żeby smakowało. Jeszcze inni... Tymczasem działo się właśnie wczesne przedpołudnie. Wydarzył się stolik i miska czerwoniusieńkich czereśni, a także siłą narracji siedząca tuż obok niewiasta ciesząca twarz ciepłym dotykiem wiosennego słońca. Choć niewidzialne, działo się również szczęście.
2. Najpierwsza w ziemię wpada pestka. Bywa że przypadkiem, jeśli już w przypadki wierzyć lub zgoła też celowo. Czasem pojedyncza, nieraz w większej grupie, bo razem raźniej. Ląduje w czarnym gruncie. Chowa się. Umiera. Ze szczątków jej wyrasta korzeń. A może to był pień? Na liście z całą pewnością jest za wcześnie, o owocach nawet nie wspominając. Zatem nie przedłużając coś na pewno wschodzi, takie są fakty. Nowe życie powoli wyrasta na świat i dalej już jakoś idzie. Kwiat i owoc, jakiś listek. Nowe pestki, nowe trupy. Nowe życie i tak w koło.
3. Czereśnie z miski znikały równie szybko jak wszystkie owoce pracy rąk ludzkich. Wokół składanego fotela w niebiesko-żółte pasy działo się coraz więcej pestek i ogonków. Szczęście niewiasty dla przypadkowego obserwatora jawić się musiało interesującym. Takie proste. Nadmienić w tym miejscu należy, że obserwator rzeczywiście zaistniał. I to zgoła nieprzypadkowy. Białe futra i ciemne okulary wydają się być w tej…