Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Czerwone łzy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Łzy spływały po mojej twarzy. Cichutko jak krew z jej pokaleczonej skóry. Bicie mojego serca było tak głośne jak huk, zderzenia jej ciała z blachą. Mercedesa. Zielonego mercedesa. Mógłbym przysiąc, że przechodzący obok mnie ludzie słyszeli hałas, który wydobywał się z mojej klatki piersiowej, oglądali się w moją stronę szepcząc jeden do drugiego. A może mi się zdawało, może tak naprawdę zwracali uwagę na moją, spuchniętą od płaczu twarz. Szedłem ulicami miasta, wydawały się dość zatłoczone jak na tę porę dnia. Zbyt zatłoczone, chciałem być sam. Obraz ostatnich dwóch godzin obracał się w mojej głowie tak szybko jak komory w bębenku rewolweru.

Telefon. Dłużąca się podróż do szpitala. Rozpoznanie zwłok. Płacz. Tak, jeszcze nigdy nikt tak nie płakał. Od środka. Rozrywająco.

Ból powodował, że zataczałem się na chodniku, jakby w stanie upojenia. Dalekie to było jednak od jakiegokolwiek upojenia. Nie wiedziałem gdzie idę. Wiedziałem, że gdziekolwiek bym nie szedł, nigdzie nie znajdę tego, czego szukam. Nie na ziemskim padole. Nie bez niej…

Boże! Dlaczego nie powstrzymałeś jego ciężkiej nogi? Jak mogłeś?! Jak mogłeś?

Oparłem się łokciami o ziemię i załkałem najmocniej, jak dotychczas. Nie dałem rady się podnieść, zbyt wiele myśli obciążało moją głowę. Nie starałem się nawet wyobrazić życia bez niej. Ostatecznie doczołgałem się

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%