Akcja · 7 min czytania
Czerwony
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Czerwony”
Ostatnim obrazem, jaki zobaczył ten człowiek była czerwień. W tym samym momencie, jak jedną wielką ultraszybką serię slajdów zobaczył całe swoje życie. Czas rzeczywiście okazał się rzeczą względną, a on był tego żywym dowodem. Zobaczył siebie na przyjęciu jakiegoś dziecka. Wszystkie miejsca przy stole były zajęte. Dorośli poili się alkoholem, a dzieci gazowaną kofeiną. Na honorowym miejscu na białym obrusie postawiony był tort z czekoladowym napisem na białej powierzchni kremu: Piotrek, a wokół napisu, jak w jakimś mistycznym kręgu, powsadzane było pięć świeczek. Zapewne czekały one na podmuch solenizanta znacznie bardziej zdenerwowane niż goście, ponieważ to one się paliły, a nie mężczyźni i kobiety, którzy powstali czekając na ten jeden moment. Oczekiwali w wielkim skupieniu na dobrze nakierowany pęd powietrza, który ugasi cierpiące i wyjące z bólu urodzinowe świeczki. Zamarł i on, ale nie dlatego, że przejmował się tymi kawałkami plastiku wbitymi w tort, ale dlatego, że uświadomił sobie, że ten mały chłopczyk to nikt inny, jak on z czasów dzieciństwa. Bezmiernie wstrząśnięty tym nowym odkryciem z całych sił szarpał się i motał, aby tylko wyrwać się tym szponom, które go tu przywiodły i uciec, jak najdalej stąd. Wszystko dlatego, że on dokładnie wiedział kogo brakuję przy stole i... nie chciał przeżywać ponownie tego samego filmu. Nie chcąc oglądać tego co zaraz nastąpi odwrócił głowę i już myślał, że wygrał ze swoją przeszłością, bo przecież nic, jak do tej pory nie słyszał. Nawet najmniejszego szurania, skrobania myszy w ścianie... Był głuchy, ale zamiast rozpaczać cieszył się. Jednak coś, lub ktoś co nazywał przeszłością tak łatwo nie dało za wygraną i mogłoby się wydawać, że nagle ktoś włączył fonię. Przeszywający ból zagnieździł się gdzieś w jego bębenkach, ponieważ wszystkie odgłosy, głosy były nienaturalnie głośne. Przez jedną chwilę myślał, że jest w środku telewizora i ktoś bawi się pilotem. Zamroczony dziwnym bólem przestał myśleć o tym, co zaraz się wydarzy... Przez tą jedną chwilę chciał tylko jednego, żeby to wszystko znikło nawet za cenę jego śmierci. Czuł się okropnie, tak jakby jakiś człowieczek stosując metodę inwazyjną chciał się dostać do jego głowy wybierając drogę przez uszy. Dopiero gdy usłyszał brzmiące w powietrzu przekleństwa wypowiadane przez głos, którego nie mógł nie rozpoznać. W tej jednej chwili zrozumiał, że przeszłość powraca, aby mógł uporządkować sprawy, które zostawił bez rozwiązania. Wszystko po to, aby mogła połączyć się z przyszłością, aby on mógł opuścić ten świat. Nie miał wątpliwości, że jeśli wróci czeka go okrutna śmierć. Czy to była podświadomość, czy też może coś innego – nieważne. Ważne jest to, że on wiedział. Usłyszał trzask bitych talerzy, odgłos głucho uderzającego krzesła, zwierzęce krzyki. Zrozumiał, że już za późno, że znów zawiódł swoją matkę i czuł się z tym okropnie. Usłyszał swój krzyk, który jeszcze nie przeszedł modulacji głosu, a wraz z nim przeraźliwy płacz. Teraz już wiedział, że się nie mylił. Wszystkie…