Polityka · 10 min czytania
"Czerwony alarm" - prolog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był mroźny i nieprzyjemny poranek. Śnieg z deszczem obficie padał na zamarzniętą ziemię, a przenikliwy wiatr, świstał w uszach. Wstał kolejny dzień w Komkolzgradzie. To miasto, niegdyś tętniło życiem, mimo iż położone jest na skraju Syberii, koło Uralu. Stacjonowały tu wojska radzieckie i była tu jedna z największych drukarni propagandowych w ZSRR. Do dziś istnieje pogłoska, że właśnie w Komkolzgradzie drukowano zachodnie pieniądze, kiedy wojska sowieckie szykowały się do objęcia Europy w 1941r. Miasteczko było żywym dowodem na tryumf socjalizmu. Sielanka jednak skończyła się wraz z upadkiem ZSRR. Wojska opuściły te strony, a drukarnię zlikwidowano, co stało się przyczyną ogromnego bezrobocia, bowiem wielu tutejszych ludzi miało w niej zatrudnienie. Dzisiaj, tylko opuszczone kwatery wojska i ruiny dawnej drukarni, teraz doszczętnie rozkradzionej, przypominały o dawnej świetności tej mieściny, zniszczonej przez "drapieżny kapitalizm". Życie, nie oszczędzało mieszkających tu ludzi. Brak pieniędzy, pracy i perspektyw na lepsze jutro spowodował, że tutejsi pogrążyli się w zbiorowym marazmie. Niektórzy próbowali rąbać zamarznięte na kamień drzewa i sprzedawać je na opał, zaś inni czekali już tylko na marny zasiłek. Poranek zaś, dla większości był okazją do zaspokojenia nałogowego pragnienia alkoholu. Mężczyźni wyruszali w swych starych, zniszczonych kufajkach, do pobliskiego sklepu, gdzie kupowali kawałek chleba, lub pili na umór, a kobiety zajmowały się domem. Gdyby jednak mieszkańcy lepiej przypatrzyli się tego ranka, wzniesieniu nieopodal, zauważyliby grupę ludzi ubranych na czarno, zmierzających do lasu. Szli szybko i zdecydowanie, chcąc uciec przed syberyjskim mrozem. Cel ich marszu był już bowiem niedaleko. Wysokie i ośnieżone drzewa, zasłaniały poranne, nikłe światło słoneczne toteż szli oni w półmroku. Wkrótce trafili na skraj uroczyska. Tam, jeden z nich stwierdził, że są na miejscu i wyciągnął z kieszeni mały, płaski kluczyk. -Mam nadzieję, że będzie pasować - powiedział do siebie i odgarnął śnieg w miejscu, gdzie miała być ukryta mrozoodporna kłódka. Odnalazł ją i włożył do niej kluczyk. Pasowało. Po otworzeniu klapy, stojący na uboczu pozostali mężczyźni, tłumnie ruszyli do bunkra, mimo iż zbyt bezpiecznie to tam nie było. Po zamknięciu klapy, jeden z ludzi zapalił latarkę i krótkim, acz stanowczym "Za Mną!" rozkazał reszcie iść za nim. Bunkier przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Wilgoć, ziąb i wszechobecność szczurów sprawiały, że wędrówka po jego labiryntach stawała się z minuty na minutę coraz bardziej niebezpieczna. Na szczęście nie musieli długo iść, by trafić do drzwi, do których zaprowadził ich przewodnik. Po uporaniu się z kolejnym zamkiem weszli do małego, acz suchego i ciepłego miejsca, w którym nie tylko nie było szczurów i innego plugastwa, ale nawet było ono wyjątkowo czyste i zadbane jak na pomieszczenie w bunkrze. Mężczyźni zdjęli płaszcze i usiedli na ogromnej sofie. Naprzeciw niej znajdowało się biurko, za którym zasiadł ich przewodnik. Wziął on małą karteczkę, na której na potwierdzenie swojej obecności mieli się wszyscy podpisać i podszedł do sofy. Od lewej padały nazwiska: Wasyl Ałganowicz, Grigorij Juszczenko, Vladimir Kaganow oraz Iwan Dżugaszwili. Przewodnik podpisał się jako Borys Romanov. -Zebraliśmy się tu dziś, aby omówić sprawy ważne dla Rosji - zaczął -Wiemy jak wyglądał nasz kraj, zanim opanował go krwiożerczy kapitalizm. Na prośbę pułkownika Kaganowicza zebraliśmy się, aby obradować, co dalej robić z naszym nieszczęsnym krajem. -Istotnie, sytuacja jest kiepska - rzekł Grigorij -w większości miast pojawia się ten sam problem. Brak pieniędzy, brak pracy, brak perspektyw. Młodzi ludzie popełniają przestępstwa aby się dorobić. Jesteśmy postrzegani jako kraj upadły! Towarzysze, musimy coś z tym zrobić! Na te słowa, Kaganowicz wstał i zaczął mówić: -Rozumiem wasze niepokoje, towarzysze. Prosiłem abyśmy się tu spotkali, ponieważ chciałbym się z wami podzielić moją koncepcją na odbudowanie potęgi Rosji. Nieprzypadkowo, wybrałem do tej narady, akurat to miejsce, w którym się znajdujemy. Kiedyś, w tym bunkrze, był cały atomowy arsenał Rosji. Niewielu o tym wiedziało i była to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic byłego ZSRR. Dziś jednak, nie ma to większego znaczenia. Po redukcji broni atomowej, nie zostało tutaj nic. Ten wielki bunkier zamienia się w ruinę, jak i cała obecna Rosja. Naszym obywatelskim obowiązkiem, jest ponowne wskrzeszenie potęgi radzieckiej - niezależnie jakim kosztem. Tylko w ten sposób możemy pomóc naszej ojczyźnie. W związku z tym, postanowiłem zbudować tu tajne laboratorium i kompleks warsztatów, oraz pomieszczeń naukowych. Będą tu pracować najwyższej klasy naukowcy i inżynierowie. Z czasem powstanie też dla nich szkoła. Wszystko to potrwa kilka lat, lecz kiedy już będziemy gotowi, rozpoczniemy prace nad unowocześnioną bronią. Stworzymy najlepsze i najdoskonalsze systemy ofensywne