Komedia · 8 min czytania
Czerwony banan
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
...Czerwony banan został odrzucony od innych żółtych i różowych bananów.Był mały,czerwony,nie kolorowy,mądry i potrafił porozumiewać sie z ludzmi. Jednak mały bananek nie chciał z nikim rozmawiac poniewaz obawiał się , że też go odepchna jak inne banany. Gdy mijały tygodnie milutki bananek skumulował w sobie moce po przez oglądanie A.Leppera na mównicy i wyszedł z ukrycia by porozmawiać z kimś kto by mógł mu pomóc w dostaniu się do bananowa(kraina bananów).Niestety poprosił o pomoc nie tego człeka co miał poprośić.Zygfryd był... zamożnym zbieraczem aluminium. Niestety, Zygfryd był pod działaniem napojów wyskokowych. Mały bananek odszedł od zbieracza obiecujac mu , że jeszcze tu wróci i zeby się nie ruszał (i tak nie mogł). Gdy przemierzał już zbyt długie dla niego dystanse , mały bananek spostrzegł za szybą w sklepie jogurt bananowy a po bliższym obejrzeniu produktu wyczytał napis,,z super ekstra duzymi kawałkami owoców".Wtedy w małym, słodkim bananku zebrała się taka złość i determinacja , że postanowił kolekcjonować i opiekować się tymi jogurtami ,,z super ekstra dużymi kawałkami owoców" (i nie tylko) u Zygfryda do którego własnie zmierzał. Powiedział mu o propozycji a Zygfryd (bo już mógł mówić) odpowiedział , że może to dla niego zrobić.Ale człowiek ten wcale nie chciał ich przechowywać i opiewkować sie nimi z głupim bananem, chciał je zjeść na oczach malucha.Gdy mały bananek tkwił w przekonaniu , że ludzie są mili i dobrzy , ale nidługo zmienił swoje poglądy..... Gdy teraz już groźny i mocny na tyle , że mały banan mogł podnościć puste pudełko zapałek poszedł do tamtego sklepu.był to niewielki sklepik w którym prawie nic nie było. Ale krwiożerczego banana nie interesowało ,,nic" tylko jogurty bananowe.Po wejściu do sklepu wrzasnoł piskliwym ale pogodnym głosem,,poprosze jogurty bananowe wszystkie"(banany nie u miały konstruować poprawnie zdań).sprzedawczyni podała po czym umarła na bananową wysypke. Niosąc jogurty mały banan płakał ponieważ nigdy nie widział bananów tak skompresowanych (w bananowie nie było jogurtów bananowych).Gdy dotarł do swego bananowego wspólnika Zygfryd oświadczył: -Słuchaj banan normalnie z ciebie kolo jest normalnie ja ci mówie nie mozesz tak normalnie normalnych jogurtów z normalnymi bananami kraść!!! -Dlaczego????-zaspytał banan -No jaki z ciebie kolo no nie wiesz, że to niebanalne znczy się nielegelne??? -Dlaczego??? -Ej banan słuchaj mam pomysła...................................... Pod wysłuchaniu dość dziwnego jak na mały rozum banana (666 mhz) którypolegał na tym, iż jogurty miało składowac sie w magazyne (na który uzbiera banan oczywiście) i kupowaniu ich przez Zygfryda (na kupno tez zbierac miał banan).Mały bananek niczego się nie spodziewając zaczął szukać pracy jak mu polecił jeden z ziomali Zygfryda (dodajmy że bezrobotny).Banan długo szukał pracy lub innych metod zdobycia pieniędzy gdy zauważył duży,czerwony plakat z napisem ZADŁUŻ SIĘ UDŁAW SIĘ!!!! Banan nie bojąc się tego ostatniego pewnie wskoczył do biura ponieważ banany nei mają otworu gębowego (banana porozumiewal sie kodem cyfrowym wbudowanym w jego procesor mózgowy).Niestety banan musiał przejśc serie trudnych pytań: -Pana imię i nazwisko??? -Spadaj cwelu!!!-bez chwili zastanowienia. -Więc pan Cwel chce od nas zapożyczyć pożyczke tak?? - A co cię to obchodzi buroku??? -Dobrze więc prosze powiedzieć mi pana stan cywilny?? -Ostatnio piłem ale mało po jabolu z Mietkiem se chluplismy na koniec dzionka. -W jaki stanie są pana opony mózgowe?? -Dębica zimowe ostatnio wymieniałem na obreczach 24 calowych chromowano-polerowane. -Imponujące. -Ma pan telefon komórkowy?? -Nie, ale mam numer-odpowiedział z uśmiechem na twarzy. -Kim pan jest z…