Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 4 min czytania

Czerwony Kapturek - cześć czwarta

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szła, szła i szła, a las był ciągle taki sam. Gęsto rosnące drzewa splatały konary w braterskich uściskach, paprocie o mięsistych liściach świeciły lekko w półmroku, a napuchnięte grzyby eksplodowały chmurami lepkich zarodników, gdy tylko się je potrąciło. Chciało jej się pić, była głodna i oddałaby wszystko za prysznic, ale cóż począć? Szła dalej. Szelest jej kroków wciąż zakłócał leśną ciszę, gdy pierwsze macki zmroku poczęły wędrować ku ziemi by okryć ją cienistym całunem. W oddali coś zaryczało basowym, drapiącym głosem, który przeszywał całe ciało, spływał po kręgosłupie i lokował się gdzieś przy przeponie wbijając w nią ostre, duszące igiełki. - Cholera... nie boję się! - Dobry wieczór Panienko... Kapturek aż podskoczyła i odruchowo wystrzeliła w stronę, z której dochodził głos. Kula utkwiła w pniu starego drzewa o jakieś 20 cm mijając parę błyskających w ciemności ślepiów. Jakiś wielki ciemny kształt odcinał się na tle zapadającego zmroku, nie mogła jednak dostrzec detali. - No dobra...czym Ty jesteś? - oskarżycielski palec rewolwerowej lufy był wymierzony prosto między gorejące oczy istoty. W sumie to chciała użyć słowa "kim", ale leśne przygody utwierdziły ja w pewności, że rozmówca nie może być człowiekiem. Mroczna sylwetka poruszyła się, gdy stworzenie poczęło powoli zmniejszać dystans. Czerwony mogła teraz dostrzec grubą, łysą i porośniętą wrzodami skórę, spiczaste uszyska, karykaturalnie wielki łeb osadzony na masywnym karku i parę przednich łap zaopatrzonych w na oko dziesięciocentymetrowe szpony. Wilk…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%