Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Czerwony Nochalek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wioska była malutka. Stało w niej zaledwie kilkaset chatek, jakiś mały sklepik i oczywiście monopolowy, czynny 24 godziny na dobę. W najmniejszej, drewnianej chacie mieszkała dziewczynka, której imienia nikt nie znał. Wszyscy nazywali ją czerwony nochalek. Przezwisko wzięło się z stąd, że dziewczynka była stałą klientką sklepu z napojami procentowymi - najczęściej kupolowała mleko (3,2%) dla babci, lecz czasem wybierała mocniejsze trunki. Był to piątek, dzień był słoneczny. Nochalek, jak co tydzień wyszła do babci przynieść jej paczkę od mamusi. Tego dnia niosła, kilka lekko zzieleniałych pomarańczy, kawałek chleba, którego nawet ptaki nie chciała dotknąć, mleczka prosto od krówki(pojęcie „prosto od krówki” w tej wiosce oznacza, że przypuszczalnie mleko pochodzi od krowy, ale nic wyklucza to tego, że zostało kupione w sklepie), troszkę masełka i chyba z tonę krzyżówek. Ten ostatni prezent miał za zadanie zatrzymać babcię w domu, żeby przypadkiem nie wpadła w odwiedziny do rodzinki. Nochalek szła przez ciemny las iglasty, w którym jak sama nazwa wskazuje najwięcej było drzew liściastych. W pewnym momencie z za krzaków wyłoniła się podłuzna morda, która jak się później okazała należała do wilka. -Dawaj komóreczkę Nochal- powiedział wilk. -Co ty masz dziury czy co??? Tydzień temu mi ukradłeś i znów chcesz? Przecież nawet sobie nowej nie kupiłam. - Kurde, ciężkie czasy nastały. Ja tu ostro haruje, wiesz młoda, uczciwa robótka, kradnę torebeczki, komóreczki itepe- próbował zaszpanować znajomością skrótów, jednak chyba mu nie wyszło-nawet w Zusie się rozliczam, podatki płace. Ale cóż. ..To powiedz przynajmniej gdzie idziesz. -Idę do babci. Niosę jej paczuszkę. -A, co jest w tej paczuszce??? -Wilk próbował zadać te pytanie tak by nochalek nie zorientowała się ze interesuje go zawartość- - A co? Chciałbyś wiedzieć co jest w środku??? - Nie…-speszył się wilk- No może troszkę, No dobra poddaje się. Powiedz ciekawy jestem! -A obiecasz ze nigdy już mnie nie okradniesz???- -No dobra- odpowiedział z pewnym wahaniem. -A nic ciekawego, troszkę żarcia i jakieś gazetki.- -Wiesz, odkryłem niedawno skrót- ściemniał wilk- jak pójdziesz za Małymi Gaciami w lewo zamiast prawo i dalej wzdłuż rzeki to dojdziesz dużo szybciej do… Kurde gdzie ty chcesz dojść? - Do Marmurówka -odpowiedziała Nochalek, która się niczego nie spodziewała - No to dojdziesz do tego tam Marmurówka. -Och dziękuje- mruknęła dziewczynka-ja już muszę spadać, wiesz mamusia zabrania mi gadać z takimi łochami jak ty. Na razie.- Mówiąc to ruszyła dalej. -Hehe, pewnie ma w tej paczuszce jakieś pisemka nie dla dzieci- to mówiąc wilk zatarł ręce. Potem znów to zrobił gdyż mu się spodobało. Ale wykiwałem tego Nochala. Zanim dotrze do babci ja już dawno tam będę i przechwycę transport-wilk pośpiesznie ruszył w kierunku miejsca zamieszkania babci nochala. -Kurde!!! Ten łoch zrobił mnie w konia!!! Ta droga wcale nie była krótsza. Musze zawrócić. Jak przez niego nie zdarzę na dobranockę to chyba mu… Kurde nic mu nie mogę zrobić- weschnęła i zawróciła. W tym samym czasie wilk dotarł już do wsi zamieszkałej przez babcie. Stało tam kilka domów. Pierwszy, a zarazem największy był drewniany, drugi, trzeci i czwarty były z cegły a ostatni był z... z niewiadomo czego ale zdecydowanie odróżniał się od innych, gdyż posiadał wielki szyld z napisem: ”Domek babci czerwonego nochala”. Wilk przyjrzał się im, po czym stwierdził -Jak ja nie lubię takich sytuacji, które wymagają myślenia.- Po kilku minutach rozmyślań zdecydował się na pierwszy lepszy. Podszedł do drewnianego i zapukał. -Kto???- Zapytał się ktoś zdecydowanie męski głos -Babcia???- Zaryzykował wilk. Jego głos brzmiał słodko. -Sama jesteś babcia! Spadaj stąd gówniarzu, idź robić żary sobie gdzieś indziej…- chwilkę się zastanowił, po czym dodał, by jego wypowiedz zabrzmiała w miarę mądrze- No właśnie! Po kilku nie równie nieudanych próbach wilk usłyszał wreszcie -To ty Nochalu??? -No tak.-Zastanowił się, co teraz. Zaczął żałować, że nie pomyślał, co będzie miał zrobić-Kurde nie przewidziałem takiego obrotu sprawy-mruknął sam do siebie. W tym momencie wpadł na genialny pomysł. -Babciu, czy mogłabyś wejść do łazienki, bo… bo mam dla ciebie prezent, ale musze to przygotować a wolałbym, ehkhm to znaczy wolałabym żebyś tego nie widziała. -Och Jakaś ty kochana- powiedziała staruszka, Przez chwilkę dała się słyszeć odgłos starszej kobiety mocującej się ze zacinającymi się drzwiami, po czym babcia powiedziała-już możesz wejść.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czerwony Nochalek — czytnik · opowiadania