Horror · 7 min czytania
CZĘŚĆ PIERWSZA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
początek 30 styczeń 1970r Małe miasteczko jakich wiele . Właśnie zaczął padać deszcz ze śniegiem , było zimno i wilgotno . W małej ciemnej uliczce stał opuszczony jednopiętrowy budynek z powybijanymi oknami i bardzo obdartym tynkiem . Obok tego budynku w stercie śmieci grzebał bezdomny człowiek szukając czegoś co nadawało by się do jedzenia . Był bardzo głodny i zziębnięty . Miał może 45-50 lat . Nie można było określić dokładnie jego wieku gdyż twarz miał bardzo brudną a jego ubranie miało wiele warstw i było poszarpane. Przypominało stary zdezelowany worek .Za jego plecami w budynku, w małym pomieszczeniu zaczęło dziać się coś dziwnego. Coś się poruszyło . Był to tak delikatny ruch że można by go wcale nie zauważyć . Na parapecie okna siedział owad . Przypominał trochę motyla i trochę modliszkę . Wzbił się w powietrze trzepocząc skrzydłami i zatoczył kilka kręgów nad pokrytą grubą warstwą kurzu ,drewnianą podłogą . Usiadł na niej . Siedział nieruchomo przez dłuższą chwilę . Nagle zaczął cały trząść się gwałtownie i w dziwnym tańcu swego owadziego ciała zaczął rosnąć . Po chwili z jego odwłoka wydobył się dziwny odblask a on sam zaczął wydawać dziwne dźwięki nie przypominające żadnych dźwięków jakie mógł by słyszeć człowiek . Bezdomny człowiek wyczuwając dziwną aurę przerwał poszukiwania , Staną bez ruchu i nasłuchiwał . Do jego umysłu wlewał się powoli strach . Odwrócił się w stronę budynku . Choć umysł podpowiadał mu by uciekać to ciekawość wzięła górę . Powoli ruszył ku budynkowi . Drżącymi dłońmi otworzył drzwi i wszedł do środka . Dotarł do małego pomieszczenia gdzie rozgrywało się dziwne wydarzenie. W kącie pokoju na podłodze leżało coś co przypominało wielkich rozmiarów owada . Jego skrzydła poruszały się w różnych kierunkach .Spojrzał na głowę owada i nie mógł skojarzyć do jakiego gatunku może on należeć .W pewnym momencie owadzia głowa uniosła się i oczy owada spojrzały lodowatym wzrokiem na przybysza . Łudząco przypominały ludzkie oczy i miały zielonkawy odblask . Bezdomny był tak przerażony że oddał bezwiednie mocz mocząc i tak już brudne ubranie . Owad na krótką chwilę znieruchomiał poczym po chwili jego odwłok pękł z hukiem. Wielki tuman kurzu wzniósł się w górę z impetem . Na chwilę wszystko umilkło .Bezdomny już nie myślał racjonalnie .Odczekał chwilę aż kurz opadł . Rozum mówił by uciekać jak najdalej od tego miejsca ale jego ciekawość przybrała niebagatelne rozmiary . W półmroku zaczął przyglądać się małemu kłębkowi przypominającego niemowlę . Poruszył prawą nogą w przód potem drugą aż dotarł do miejsca gdzie leżał nieruchomy kłębek . Pomału pochylał się nad nim aż nagle to coś poruszyło się . Bezdomny zastygł w niewygodnej pozie , zachwiał się i runą wprost na podłogę . Jego ręka leżała tuż obok stwora . Chciał ją jak najszybciej cofnąć ale już nie zdążył . Kłębek otworzył nagle ni to usta ni ssawkę podobną do ssawki jaką mają pijawki i gwałtownym ruchem odgryzł dłoń człowieka . Ten zawył z niewyobrażalnego bólu . Jego umysł już dawno przestał normalnie pracować . Chciał jak najszybciej z tamtąd się wydostać i wolnymi ruchami zaczął się czołgać do wyjścia mając nadzieję ze uda mu się ocalić życie. Ale stworzenie pochwyciło go swymi niby dłońmi niby mackami w mocnym uścisku . Potrzebowało pokarmu by dokończyć swoją transformację , by mieć na to siłę . Właśnie teraz każda ze stron walczyła