Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 3 min czytania

Człowiek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

CZŁOWIEK Proszę o szczere opinie i oceny poparte komentarzem.

Idę ulicą pełną ludzi i jednocześnie tak pustą. Tysiące istot ludzkich, bo nie są już ludźmi wędrują tu i tam nie wiedząc czego właściwie szukają. Mijam ich wszystkich i jest mi ich żal. Szukają samych siebie i przez to zamykają się w sobie i stają się coraz bardziej samotni. Każdy z nich zatraca się w kłamstwie, oszukując siebie i innych. Myślą, że można to jeszcze naprawić, chcą coś zmienić lecz nie potrafią. Idę wymarłą ulicą, pełną martwych ciał, opuszczonych i zgniłych. Myślę, że nie powinno tak być. Przecież Bóg stworzył nas na SWOJE, swoje podobieństwo więc dlaczego tak się zmieniliśmy? Widzę dziecko, które płacze lecz nikt nie zwraca na nie uwagi. Widzę starca, który przewraca się ze zmęczenia i już się nie podnosi. Nikt nie reaguje, ciągle zajmując się tylko sobą. Słońce chowa się za chmurami, a ja wciąż idę. Zimne krople jesiennego deszczu moczą mi ubranie, lecz nie zwracam na nie uwagi. Idę choć nie wiem dokąd i nie wiem po co. Przebijam się przez ten zdyszany i martwy tłum. Przypominam sobie moje dzieciństwo, wieś, w której dorastałem, zielone, pachnące drzewa i śpiew ptaków. Jaskółka, teraz skowronek. Nagle ten piękny obraz niknie, zniszczony przez warkot silników wielkich bezużytecznych…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%