Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Opowiadania.pl · 6 min czytania

Człowiek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Człowiek nie może być w dwóch miejscach naraz. W pewnym momencie czułem, że jestem nawet w trzech miejscach. Piekło w którym brałem narkotyki. Niebo w którym starałem się zapomnieć o piekle, i czyściec w którym czekałem na zmiany. Nic z tego nie wyszło. Żadne z tych trzech miejsc nie miało na mnie wpływu, do pewnego momentu.

Przemierzam ulicę oświetlaną przez latarnie po lewej stronie i patrzę przed siebie. Żaden samochód nie przejeżdża. Lubię takie chwile gdy mogę się przejść i nie myśleć o niczym sensownym. W ogóle myśleć o niczym. Według mnie, zabicie każdej myśli, czy to pozytywnej czy to negatywnej ma pozytywny wpływ na człowieka. Nie szukajcie w tym drugiego dna, jeśli nie chcecie zwariować. Nie patrzę co jest za moimi plecami, ponieważ czuje na nich lekki powiew który popycha mnie do przodu. - Idź do lepszego życia. - Mówi mi szum wiatru. - Odnajdź światło – Z góry dobiega do mnie głos latarni. - A jak myślicie po co idę. - Zapytałem dwie rzeczy które w ogóle nie powinny mówić. - Idziesz bez celu. Plątasz się po ulicy jakbyś za chwilę miał coś znaleźć. - Wyszeptała do mnie z góry latarnia, jakby nie chciała by ktoś z góry ją usłyszał. - Wszystko się dzieje po coś. Nie ma nic bez celu. Nawet ty latarnio, jeśli stoisz ciągle w miejscu to i tak jesteś narzędziem które oświetla nam drogę. Wiatr, jeśli dobrze rozumiem ma wytaczać nam najbezpieczniejszy kierunek, a więc czy wietrze pchniesz mnie do drogi bez celu. - Wiatr zaszumiał głośniej. Nie wydał z siebie ani jednego słowa. Uderzył w moje plecy, i od razu poczułem, że idę nieco szybciej niż wcześniej. Latarnia nie zrozumiała o czym mówię. Co chwila gasła zabijając jasność, której potrzebowałem by móc iść dalej. - Jaki jest twój cel drogi bez mojego światła. Beze mnie byś nic nie zrobił. W pewnym momencie zgasnę i co wtedy zrobisz. - Będę szedł jeszcze dalej. - Wiedz, że takie podejście cię zgubi. Musisz mieć jakiś kierunek w którym zawsze mnie odnajdziesz. - A jeśli mnie zabraknie. Nie będziesz czuł na swoich plecach mojego powiewu. Co wtedy zrobisz. Zatrzymasz się i będziesz stał w miejscu aż któreś z nas ci w końcu pomoże. - Zapytał wiatr jakby w moich plecach. - przecież nigdy mnie nie opuścicie. Ja w to wierzę. A jeśli wierzę, to chyba nic mi się nie może stać. - Latarnie zgasły. Wiatr ucichł. Nagle nastąpiła ciemność i pustka której się przeraziłem. Wpadłem w konsternacje i nie wiedziałem co mam dalej robić. Obracałem się. Dostrzegałem jedynie ciemność jakbym był w jakimś dziwnym śnie gdzie nie istnieje przyroda ani przedmioty. W rzeczywistości

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Człowiek — czytnik · opowiadania