Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Duchy · 6 min czytania

Człowiek i Śmierć...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Człowiek i Śmierć...

.....Człowiek stał w milczeniu. Śmierć podchodziła ku niemu coraz bliżej i bliżej. Patrzył na nią z otwartymi ustami jak dziecko, które ogląda po raz pierwszy nieznany mu świat. Wąska skalna półka miała w kamiennej ścianie niewielką wnękę, gdzie matka przyroda przy pomocy syna wiatru rzuciła garść ziemi i zabarwiła ją na niebiesko żyłkowatymi krokusami. Zdawało się, że pulsuje w nich krew.... Powiało chłodem. Śmierć podeszła do Człowieka na wyciągnięcie ramienia i zajrzała mu głęboko w oczy swym przenikliwie spokojnym spojrzeniem. Nie zadrżał pod jego ciężarem, ale poczuł dziwny lęk. Poruszył niepewnie językiem po zdrętwiałych zębach, potem grdyką i przełknął ślinę, a więc jednak żył! Tymczasem Śmierć patrzyła na niego ze stoickim spokojem. Miała łagodne, koloru wiosennego nieba, oczy. Pszeniczne włosy górski wiatr zarzucał jej rozedrganymi końcówkami na kształtne usta, prosty nos i rumiane policzki. Brwi ciut ciemniejsze tworzyły pociągający, erotyczny łuk. Ubrana była w elektryzującą męskie zmysły białą tunikę. Bose, kształtne stopy, delikatnie muskały skalne podłoże. I gdyby Człowiek nie był pewny, że to jest Śmierć, chwyciłby ją zapewne w pół ruchem stęsknionego kochanka i przycisnął z całą mocą do swego wychłodzonego teraz strachem serca. - Boisz się mnie? - zapytała Śmierć robiąc płynny ruch w bok. Jej alabastrowe palce sięgnęły stadka krokusów, które bezwładnie opadły na dłoń Pani Zamykającej Czas. Wiosenne oczy znowu spoczęły na Człowieku. Kształtne, karminowe usta otworzyły się ukazując śnieżne perły zębów. Człowiek pokręcił głową w odpowiedzi, że nie, chociaż wiedział, że to nieprawda. - Usiądź. Odpocznij. Jesteś zmęczony drogą. - powiedziała Śmierć splatając kwiaty w krąg - po czym wyciągnęła do Człowieka dłoń z martwym dziełem. Niebieskie, wiosenne oczy spoglądały życzliwie. Śmierć emanowała matczynym ciepłem i Człowiek to czuł. Podeszła do niego jeszcze bliżej i stojąc teraz niemal na odległość tchnienia włożyła mu na głowę wianuszek z zerwanego kwiecia. Człowiek delikatnie drgnął, a jego źrenice rozszerzyły się. Błysnęło białko i zatrzepotały rzęsy. Po czole spłynęły mu grube krople potu. Wiosenna Śmierć złożyła pocałunek na spierzchniętych ustach Człowieka. Poczuł jak ogarnia jego całe ciało niezrozumiałe ciepło. - Czy nadal się mnie boisz? - zapytała Śmierć cofając się o krok i ciekawie spoglądając mu w twarz. W milczeniu zaprzeczył ruchem głowy. Śmierć odwróciła się teraz bokiem i wskazała kierunek w którym zmierzał. Profilem była równie piękna jak in face, co Człowiek skrzętnie zanotował w pamięci. - Tam czai się niebezpieczeństwo - powiedziała - znam Twoją przyszłość i wiem, że tam za…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%