Komedia · 4 min czytania
człowiek sukcesu?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
CZŁOWIEK SUKCESU?
Tego dnia szary przystanek autobusowy przy jednej z dojazdowych dróg do Krakowa wyglądał wyjątkowo odrażająco. Od rana niebo było szczelnie zakryte ołowianymi chmurami z których z zadziwiającą regularnością co chwilę siąpił deszcz. Pod niewielkim dachem przystanku stały dwie osoby. Obaj mężczyźni byli jakby swoimi przeciwnościami. Jeden wysoki ubrany w gustowny garnitur, wyglądał na zapracowanego człowieka. Drugi, dużo niższy z dala w swym podartym i brudnym ubraniu przypominał człowieka któremu los nie sprawił w prezencie szczęśliwego życia. Długo stali w milczeniu, obserwując deszcz coraz to się nasilający. -Przepraszam pana o której jest autobus.- bezbarwnym, smutnym głosem, jakby nic nie robiąc sobie z tego, że w miejscu gdzie stał zaczął właśnie przeciekać dach, spytał niższy mężczyzna. -Dokąd?- spytał go z wyższością w głosie, nie zwracając w ogóle na niego uwagi, ponieważ bardziej był zainteresowany nieszczelnym dachem przez który mogło spaść kilka kropli deszczu na jego nienaganne ubranie. -W stronę Krakowa.- odpowiedział ze zdziwieniem jakby nawet przez chwilę nie myśląc, że ktokolwiek, nawet on, mógłby jechać w drugą stronę. -O 20.11- odpowiedział mu mechanicznie, co chwilę zmieniając swoją pozycję unikając kropel spadających z nieszczelnego dachu. -Bo proszę ja ciebie ja kiedyś umiałem czytać, ale teraz rozumie pan. A tak w ogóle, to pan wygląda na studenta. Ja kiedyś się uczyłem. Nazywam się... pijak jestem, rozumie pan...- powiedział to z najzwyklejszą naturalnością, jakby to słowo „pijak” nic wielkiego dla niego nie znaczyło, jakby traktował je na równi z innymi słowami takimi jak „Adam”, „Zdzisław”, „Pijak”. -W przeciwieństwie do…