Psychologia · 2 min czytania
Człowiek współczesny
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziś miałem sen. Śniła mi się postać człowieka współczesnego. Obraz był irytująco niewyraźny. Homopodobny stwór migotał jak ekran źle zaprogramowanego telewizora. Poruszał się jak ameba po swoim pełnym skrajności, pierwotnym środowisku. Mówił wieloma językami, a mimo to milczał. Patrzył, lecz jego wzrok wlepiony był w pustkę. Pełznąc, pochłaniał wszystko, co stanęło na jego drodze. Każda rzecz, którą połknął, zamieniała się w nicość. Olbrzymi karzeł głodny sukcesu. Zabijał świat, a później nieudolnie próbował go odbudować. Był idealną niedoskonałością. Posiadał wiele informacji ale nic nie rozumiał. Najpierw działał, potem myślał. Dążył do jednego, obranego nieświadomie celu – do próżni. Nad tą pełną kontrastów istotą unosiła się aura niebezpiecznego spokoju zmieszanego z nienawiścią i miłością. Stwór wydawał się obrzydliwy, choć wyglądał cudownie. Jego piękno było odrażające i odpychające. Imponujący wygląd stał się przykrywką dla nieludzkiego…