Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Czternasty dzień lutego.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przytuliłem się do niej. Jak zawsze w dzień zakochanych deptak roił się od par. Jednak ma dzisiejsza walentynka wiedziała, że nic z naszego związku nie będzie. Mimo to przytuliła się do mnie mocniej. Światła latarni dodawały cudownego nastroju temu dniu. Zważając na fakt, że był dopiero luty było bardzo ciepło. Gdybym był zakochany mógł bym uznać, że jest to sprawa hormonów. Jednak miłości z mojej strony nie było. Nie mogło być. Jagna powiedziała kiedyś, że również nie darzy mnie uczuciem. Skłamała, dobrze o tym wiedziałem. W głębi serca chciałbym Ją kochać. Ale nie mogłem, jeszcze nie była na to pora. Usiedliśmy na ławce, jak chciała. Usiadła mi na kolanach, po czym objęła ciepło. Zbliżyła usta do mojego ucha, powiedziała cicho. -Wrócisz do mnie, obiecaj. Milczałem, nie mogłem Jej nic obiecać. Pocałowałem Ja lekko w policzek. Siedzieliśmy tak jeszcze nie całą godzinę, gdy poprosiła abym odprowadził Ją do domu. Jagna mieszkała w małym domu wraz ze swoimi rodzicami. Żyli skromnie, lecz nie ubogo. Miała psa, czarnego mieszańca. Gdy do niej przychodziłem zawsze radośnie wskakiwał mi na kolana, lubił mnie. Jej rodzice również darzyli mnie sympatią, w razie kłopotów byli gotowi mnie wspomóc. Jednak nigdy nie pożyczył bym od nich pieniędzy, duma nie pozwalała mi na to. Na całe szczęście zawsze udawało mi się omijać kłopoty. Stanęliśmy przed drzwiami. Po raz ostatni pocałowała mnie mocno w usta. -Wróć – powiedziała szybko i z płaczem przekroczyła próg domu. Postałem jeszcze chwile przed drzwiami, nic nie mogłem zrobić. Dobrze wiedziałem, że moje milczenie Ją rani. Jednak słowa mogły ranić jeszcze mocniej.

Przechodziłem przez ciemne uliczki w drodze do mojego małego mieszkania. Dawniej wynajmowałem je od pewnej starszej pani, jednak po roku mieszkania staruszka zmarła. Po śmierci okazało się, że zostawiła testament , w którym powierza mi mieszkanie. Z zawodu była nauczycielką, jej dążenie do doskonałości nie pozwoliło jej na zajęcie się życiem towarzyskim. Jednak gdy Ją wspominam nie potrafię sobie przypomnieć dnia gdy na jej twarzy nie malował się uśmiech. Była zadowolona z tego co miała, jestem wręcz pewien, iż gdyby stanęła przy tym wyborze jeszcze raz, zrobiła by to samo. Zapaliłem światło na klatce schodowej, było cicho jak zazwyczaj o tej porze. Przydało by się malowanie, stwierdziłem wchodząc po schodach. Kamienica miała już swoje lata, dużo się w niej wydarzyło od czasu mego przybycia. Bywały tu nawet powodzie, gdy sąsiadka uwielbiająca rozmowy telefonicznie z przyjaciółkami i długie kąpiele zapominała zakręcić wodę. Tłumaczyła się ze dopiero co zadzwonił telefon, jednak wszyscy wiedzieli że rozmawia już ponad godzinę. Mięliśmy też trzęsienia ziemi, gdy syn sąsiada z góry postanowił zostać koszykarzem. Przez prawie dwa tygodnie odbijał piłkę w całym mieszkaniu. Jednak nie przeszkadzał mi hałas, uważałem ze każdy młody szuka pomysłu na życie. Stanąłem przed drzwiami, również przydało by się je wymienić. Były tu na długo przed tym, gdy się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czternasty dzień lutego. — czytnik · opowiadania