Fantastyka · 2 min czytania
Czterolistna koniczynka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jedna kropla, do drugiej, dwie krople, dziesięć, trzydzieści dwa tysiące, morze kropel. Czarnych morze kropel. Obok drugie morze. Te tutaj są różowe. Niżej, pod spodem czarnych, na środku bladoróżowych - widzę kałuże. Dwie, czule błękitne, migoczą i mogę ich dotknąć. Moja mama jest jak ogromny ocean. Jest jak kolaż scalający wszystkie cztery morza, mieniąc się feerią ich barw. Teraz, na przykład, mówi do mnie i jezioro czerwonych kropel zabawnie podryguje. Czuję podmuch bryzy. Powinnam wiedzieć, że mówi: "Risperidon", ale "R" wywołuje drżenie czerwonego morza, a "I" wzburza na nim białe fale i aż dwa razy. Przez "P" morze znika, a potem znów jest. Ja jestem jak Mojżesz. Rozstępuje się morze, schodzi, rozchodzi i schodzi. Mama jest taka fascynująca, gdy stoję przed nią urzeczona w błogim zdumieniu, ona mi wręcza tabletki zielone i zachęca "popij, dziecko". Zielone, zielone, jak…