Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 20 min czytania

'Cztery Kryształy' cz. 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 0

Aylla wyciągnęła przed siebie dłonie i zamknęła oczy, jak najmocniej się koncentrując. Zmarszczyła brwi i zaczęła wypowiadać formułę zaklęcia. Szybkim ruchem wskazała na kilka ksiąg leżących pod ścianą. Po kilku sekundach zajęły się ogniem. -Ach! – podbiegła do palących się woluminów, i mamrocząc elfickie przekleństwa, próbowała zgasić pożar. -Aylla… - od strony drzwi dobiegł delikatny głos. – Twoim zadaniem było osuszyć te księgi, a nie je niszczyć. – elfka machnęła ręką i ogień natychmiast zgasł. -Wiem. A ty wiesz, że bardzo się staram. Ta magia nie chce mnie słuchać. Z resztą tak samo jak biała. – odwróciła wzrok – prawie uśmierciłam tamtego żołnierza, którego kazałaś mi uzdrowić – wymamrotała. -Jesteś jeszcze bardzo młoda. A Magia Żywiołów i Biała Magia wymaga długoletniej nauki. -Kaya…A co z Czarną Magią? – oczy Aylli rozbłysły. -Chodźmy do ogrodu. Mamy pewną sprawę do omówienia. – jej mentorka jakby nie usłyszała pytania. Otworzyła drzwi na końcu komnaty i zaprosiła uczennicę do wyjścia na zewnątrz. Ta tylko wzruszyła ramionami, i poszła za jej poleceniem. Usiadły na ławce pod drzewem, i w ciszy wymieniały spojrzenia. Aylla, nie popędzała jej jednak ; wiedziała, że Kaya za moment przemówi. Obserwowała w ciszy spadające listki drzew, które na moment zatrzymywały się na ziemi, by po chwili pofrunąć dalej. ‘Chciałabym móc wznieść się w powietrze…’ pomyślała. -Wiesz dobrze, że nie urodziłaś się w Arnii, prawda? – nauczycielka w końcu się odezwała. Aylla przytaknęła wyrwana z zamyślenia. -Dokładnie rzecz biorąc, przyszłaś na świat w Galenie, czyli w Mrocznych Krainach. – Kaya mówiła dalej. -Cóż…Może i to jest jakiś rodzaj zaskoczenia, bo nie widziałam gdzie dokładnie przyszłam na świat, lecz to że jestem Mrocznym Elfem uświadomili mi „koledzy” i „koleżanki” – powiedziała ze sztucznym uśmiechem. Jej nauczycielka milczała. -Do czego właściwie zmierzasz poruszając ten temat? – w jej oczach było coś niepokojącego. -110 lat temu, czyli jakoś miesiąc po tym jak tu zamieszkałaś, twoja matka i ojciec zginęli podczas wojny z orkami, które chciały przejąć ziemie drowów. Zanim jednak zmarli, twoja matka wpadła do mojej chaty, w pełnej zbroi, niosąc cię w ramionach. Mieszkałam wtedy w Galenie, ponieważ uratowałam życie, córce tamtejszego władcy. W zamian za to dostałam pozwolenie na tymczasowe osiedlenie się na ich ziemiach. – Kaya odetchnęła – akurat miałam z powrotem wyruszać do Arnii, kiedy Zavarre poprosiła mnie o opiekę nad Tobą, do czasu zakończenia wojny. Nie chciałam Ci o tym mówić w najbliższym czasie, lecz byłam zmuszona, otrzymując ten list. – wyjęła z kieszeni szaty pomięty pergamin. – napisano go około 20 lat temu, lecz otrzymałam go tydzień temu. Przeczytaj go.. Aylla uniosła brwi i wzięła list do ręki i przebiegła po nim wzrokiem.

Droga Kayo. Jestem zmuszony napisać do ciebie ten list, ponieważ w Mrocznych Krainach zapanował terror. Nim Zavarre zmarła, jeden z żołnierzy zdołał się dowiedzieć, że jej jedyna córka, jest z Tobą w Arnii. Myślę, że Aylla, może rozpocząć już trening, na wojownika. Jej pomoc może być niezbędna, dla dalszych losów Mrocznych Krain. Jak najszybciej wyślij ją do Galen, tam rozpocznie naukę. Ktoś wykrył u Mrocznych Elfów chorobę, która powoli je zabija. Jedynym ratunkiem są cztery kryształy, które zatrzymują proces rozwijania się zarazy. Dwa z nich były do niedawna w naszym posiadaniu, jednak, podczas walk z plemionami orków, zostały skradzione. Wstępnie przygotuj Ayllę do zadania które będzie musiała wykonać dla dobra siebie i nas wszystkich. Nawet jeżeli nie zauważyłaś u niej objawów choroby, wiedz, że ona również ją w sobie ma. Jeżeli zastanawiasz się dlaczego właśnie ją wybrałem odpowiadam : była córką najwybitniejszych wojowników w Galen, którzy byli w pewnym stopniu spokrewnieni z poprzednią rodziną królewską. Została wybrana, ponieważ wiemy, że podoła temu zadaniu.

Reszty listu nie dało rady odczytać. Aylla zgięła go i oddała mentorce. Spojrzała na nią. -Skoro ten list został napisany 20 lat temu, Mroczne Krainy pewnie zostały już całkowicie zniszczone – mruknęła. -Niekoniecznie. Wysłałam posłańca, który wczoraj powiadomił mnie, że Galen jakoś przetrwało. -Daj mi jakieś uzbrojenie, to od razu wyruszę. Kaya skinęła głową, i wyciągnęła z kieszeni niewielką sakwę. Aylla uniosła brwi. -TO jest mój ekwipunek? – spytała z rozbawieniem. -Sprawdź. – podała jej sakwę. Drowka z ironicznym uśmiechem otworzyła ją i obróciła do góry dnem, chcąc wysypać zawartość. Spodziewając się najwyżej kilkunastu monet i ewentualnie mikstur, otworzyła usta ze zdumienia gdy na ziemię upadł łuk, strzały, miecz, pełna zbroja, pas, rękawica ze skóry, i rękawica poskładana z żelaznych płyt, oraz kilkaset sztuk złota. -Przecież to niemożliwe… - wymamrotała. -A jednak. – Kaya wstała i popatrzyła na Ayllę. Ta również na nią zerknęła, lecz nie był to przyjazny wzrok. – Zbierz te rzeczy i idź pod bramę miasta. -I tyle? Już? Mam się wynosić? Tyle miałaś mi do powiedzenia? – czerwone oczy Mrocznej Elfki lśniły groźnie. – Dopiero co wszystko było w porządku! Zadałaś mi zadanie, a teraz ni z tego, ni z owego każesz mi się wynosić? I dlaczego od razu nie powiadomiłaś mnie o tym liście zaraz po tym jak go otrzymałaś? Szybciej bym rozpoczęła trening i szybciej mogłabym rozpocząć poszukiwania! -Nie byłaś gotowa! – krzyknęła Kaya zaciskając dłonie w pięści – a przynajmniej ja tak sądziłam. Dziś skończyłaś 130 rok życia. Wciąż jesteś dzieckiem. Dodatkowo zupełnie nie radzisz sobie z magią! Zostaniesz zniszczona przy pierwszym spotkaniu z wrogiem! Mimo to, że twoje umiejętności walki białą bronią są imponujące. -Przecież nikt nie puści mnie na poszukiwania bez wyszkolenia i bez odpowiednich towarzyszy! – Aylla zebrała cały ekwipunek zostawiając sobie tylko sztylet który wsunęła do cholewy buta. – zresztą. To jest już nie istotne. Już tu nie wrócę… -Pod bramą czeka na ciebie koń i mój przyjaciel który zaprowadzi cię do Galen. – głos Kayi był cichy i bezbarwny, lecz w jej oczach można było dostrzec łzy. – Żegnaj.

>>Rozdział 1<<

Do ciemnej i prawie opustoszałej tawerny weszła nagle zakapturzona postać. Jej zbroja wydawała ciche lecz nieprzyjemne dla ucha trzeszczenie. Z pod płaszcza wystawał kawałek miecza, i raz po raz można było zobaczyć jej dłoń okutą w żelazną rękawicę służącą do rozdzierania wrogom gardeł lub brzuchów. Na twarz nagłego gościa padał cieć lecz widać było kawałek jego hebanowej skóry. Na ramiona spływała fala białych włosów od których kusząco odbijały się promienie światła z lamp zawieszonych pod sufitem. Kilka osób, które mimo późnej godziny (głównie awanturnicy) wciąż popijało trunki zamilkło i wbiło wzrok w podłogę. Gość jednak nie zwrócił na to uwagi idąc w stronę oberżysty stojącego za barem. Widząc kto zawitał w jego tawernie, cały pobladł i oblał się zimnym potem. Tymczasem gość usiadł na stołku przed barem i zdjął kaptur. - A-Aylla…Jak d-długo pani już tu nie widziałem… To wielki zaszczyt, gościć cię…w mojej skromnej tawernie….N…napijesz się czegoś? Może… - oberżysta jąkając się powitał gościa, nie patrząc jednak w jego stronę. Miął fartuch i ciągle spoglądał z nadzieją na wszystkich pozostałych gości modląc się w duchu by Aylla miała dziś dobry humor. -Zamilcz. – głos Mrocznej Elfki był głęboki i ostry. Oparła policzek o dłoń i ze znużeniem robiła coraz to głębsze wcięcia w blacie baru za pomocą ostrych jak brzytwa zagięć metalowej rękawicy. – Wiesz co pijam. -A...ale…Pani Ayllo…n…niestety nikt nie pija Breomaru w naszym mieście…- mężczyzna był coraz bardziej przerażony, zwłaszcza, że teraz musiał odmówić osobie której się śmiertelnie bał, tak samo jak i reszta dzielnicy, w której, ona często bywała, a on prowadził sklep z trunkami. Nie chciał mówić, że specjalnie nie zamawia tego alkoholu, z powodu zapachu jaki wydziela gdy dojrzewa, ponieważ wiedział, że skończyło by się w tedy na całkiem długiej wiązance z jej strony ; w najlepszym przypadku. -Czy JA jestem nikim? – spytała podnosząc na niego wzrok. Była piękną kobietą-elfem. Jak każdy młody Mroczny Elf, jej włosy były białe a oczy szkarłatne. Skórę miała hebanową która w połączeniu z srebrzystymi włosami dawała niesamowite wrażenie. – Wiedziałeś przecież, że nawet jeżeli nikt z tego miasta nie lubi Breomaru, nie znaczy to, ze masz zrezygnować ze sprowadzania tego napoju, ponieważ może przyjść taki dzień kiedy przybędę do twojej obskurnej tawerny i zażądam tego właśnie napitku. Oberżysta skulił się i zacisnął powieki. -Jednakże…masz dzisiaj szczęście. Mam zbyt dobry humor byś mógł mi go zepsuć brakiem Breomaru. Udało mi się zdobyć worek pełen złotych monet, trzeba więc to uczcić, choćby ludzkim alkoholem. Podaj mi najmocniejszy trunek jaki masz. – Aylla położyła na blat dwie złote monety i – o dziwo – na jej twarz wpłynął taki grymas, który przy dobrych chęciach można nazwać uśmiechem. Oberżysta odetchnął z ulgą i wyszedł na zaplecze. -A! Zatrzymaj się człowieku! – zawołała za nim. Obrócił się w jej stronę, a serce znów zaczęło mu szybciej bić z nerwów. -T… tak? - Niech twój syn mi to przyniesie. Ty nie będziesz mi potrzebny a on obiecał zdobyć dla mnie pewną informację. – mruknęła i wstała ze stołka po czym skierowała się do stolika w najdalszym kącie tawerny. Mężczyzna szybko pobiegł po alkohol przy okazji wołając syna. -Brevon! Chodź tu natychmiast! Przez chwile panowała cisza przerywana dźwiękami przyciszonych rozmów i odstawiania butelek i widelców na stoły. Po chwili po schodach zszedł chłopak, w wieku ok. 19 lat. Ciemne włosy sterczały mu na wszystkie strony a jego bluzka była zmięta a na kolanach spodni miał dziury. Ojciec zmierzył go wzrokiem. -O bogowie. Chłopcze! Ogarnij się! – wykrzyknął. -O co tyle hałasu? – wymamrotał Brevon drapiąc się po głowie. -Aylla kazała cię

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
'Cztery Kryształy' cz. 1 — czytnik · opowiadania