Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 8 min czytania

Czuwający r. 1 Wspomnienie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I

WSPOMNIENIE

Czasami trzeba wrócić do początku, aby pójść naprzód i nie oglądać się wstecz.Nie ciągnąć przeszłości do przyszłości. Wróciłam więc do czasów dzieciństwa i pierwszego zdarzenia, które było początkiem odkrywania mojego przeznaczenia. Spotkałam go, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Stał pod dębem i patrzył w moją stronę. Był bardzo wysokim, miał szerokie ramiona i duże stopy. Przestraszyłam się. Nigdy nie widziałam tak potężnego mężczyzny. Nikt z mojej rodziny nie miał takiej postury. Miał ponad dwa metry. Wracałam od swojej cioci, a droga, którą szłam była jedyną drogą do moich dziadków, u których spędzałam wakacje. Wiedziałam że go nie ominę, więc chciałam przejść na drugą stronę, ale powstrzymał mnie ruchem ręki i uśmiechnął się tak przyjacielsko, że zgubiłam gdzieś lęk i przestałam myśleć o ucieczce. Poczułam się lepiej i pewniej, ale jeszcze nieufnie patrzyłam w jego stronę. Kiedy byłam już blisko niego usłyszałam: - Nie lękaj się mnie. Nie jestem zły. Czekam na ciebie w dobrej intencji. Muszę coś ci dać. - Ale po co? - To ci będzie kiedyś potrzebne. Schowaj to dobrze. - Nie mogę brać od obcych ludzi niczego. - To weź – wyciągnął rękę w moim kierunku i otworzył dłoń. - O! Nie mogę. To nie jest przeznaczone dla mnie. - Jesteś taka jak mówili. - Kto mówił? Kim ty jesteś? - Powiem ci innym razem. Teraz daj mi kosmyk włosów. Po nim kiedyś ciebie rozpoznamy. - Same jakieś tajemnice. Jestem dzieckiem i nic nie rozumiem. Choć do moich dziadków. To stąd niedaleko. To ten dom z czerwonym dachem. - Nie mogę. Na wszystko jest czas. Teraz dorastaj aż nadejdzie twój. Daj ten list dziadkowi i niech go zniszczy. - Kim jesteś? Jaki czas? Jaki to list? – powtórzyłam pytanie. Masz takie ciepłe dłonie. Nie odpowiedział. Zignorował moje pytania po raz drugi. Wziął moje dłonie i trzymał w swoich kilka sekund. Zrobiło mi się ciepło. Zamknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam już go nie było. Usiadłam pod dębem i myślałam o spotkaniu z tym dziwnym człowiekiem. List leżał koło mnie. Wstałam i ruszyłam w kierunku domu dziadków. Miałam nadzieję, że nic nie zauważą. Byłam poruszona i miałam wypieki na twarzy. Policzki wręcz mnie paliły. Ucieszyłam się, gdy nie zastałam babci w kuchni, jak zwykle po niej krzątającej się. Nalałam sobie kubek kompotu i wypiłam. Odetchnęłam. I wtedy z pokoju wyszedł dziadek: - Wróciłaś? – zapytał. - Tak. - Czy coś się stało po drodze? Trochę spóźniłaś się. - Ale nie mocno. - Nie odpowiedziałaś na moje pytanie – powiedział dziadek marszcząc brew. - Jesteś zły? – zapytałam spokojnie. - Odpowiesz w końcu na moje pytanie. - Nic szczególnego dziadku nie stało się. - Tak? To co tak ściskasz w dłoni? - Kamyk. - Otwórz dłoń. - Po co? - Otwórz. Wiedziałam, że już nie wygram z dziadkiem i otworzyłam dłoń. Zamknęłam oczy, myśląc, że dziadek mnie zbeszta, ale stało się inaczej. Przytulił mnie i zaczął gładzic mnie po włosach. - Dziadku co to jest? Ja nie chciałam brać, ale on nalegał. On nie jest zły. - Wiem. Odnaleźli ciebie. - Kto dziadku? - Ci. Nic nie mów. - Co z tym mam zrobić? - Przyłóż do swojego serduszka. Niech wrośnie w ciebie. - O, tak? - Tak. Nikomu nic nie mów. - A tacie? - Tata pewnie już wie. - A babcia ? - Też wie. Trzeba było nie ukrywać niczego przed tobą, ale jak powiedzieć o rzeczach trudnych małemu dziecku. - Dlaczego mam dzisiaj same zagadki? - Bo widać już tak musi być. Teraz uważnie mnie wysłuchaj. O tym co zdarzyło się pod dębem nikomu masz nie mówić. Zapamiętaj moją radę. Słuchaj się zawsze samej siebie i głosu ze swojego serca. On cię poprowadzi. - Dziadku! Co to jest? – tupnęłam ze złości nóżką. To czary? Czytałam bajkę o złej czarownicy, co kradła dzieci i je pożerała. Nie chcę być taka. - Nie będziesz. Idź teraz odpocznij. Wieczorem przyjeżdżają twoi braci.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czuwający r. 1 Wspomnienie — czytnik · opowiadania