Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

duchy · 9 min czytania

Czuwający r. 4 Morski spacer

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 4 Morski spacer

Spakowałam walizkę i wyjechałam. W małym pensjonacie nad morzem w Krynicy warunki było bardzo dobre. Weszłam do pokoju jednoosobowego i rozpakowałam się. Niewiele miałam rzeczy, tylko to co niezbędne. Zwykle, gdy mi czegoś zabrakło kupowałam. Wzięłam prysznic, a gdy chciałam się wytrzeć uzmysłowiłam sobie, że wyjazd nad morze jest moją ucieczką przed Michałem. Cieszyłam się, że mi się to udało. Na kilka sekund znieruchomiałam. - Proszę. Weź ręcznik i nie stój tak, bo woda kapie i zmarzniesz. Zaraz będziesz kichać i kaszleć. Zamiast iść na spacer na plażę będziesz leżała w łóżeczku. - O jasny gwint! Skąd on tutaj? A myślałam, że uciekłam od niego. - Wszędzie go ty, tam ja. - Zbyteczne. Nie musisz dreptać za mną jak przyzwoitka. Wyjdź z łazienki! - Dopiero jak wyjdziesz ty. Ja po tobie. - Co? - Ja po tobie. - To jeszcze podaj szlafrok! – rzuciłam gniewnie. - Proszę. - Co tu robisz? - Jestem. - Mam urlop. Przyjechałam odpocząć i pozbierać się. Ty jesteś tu niepotrzebny. - Chyba sobie żartujesz. Stopień przydatności mój jest na najwyższym poziomie. - A kto go tak określił? - Na pewno nie ty. - Nie bądź kąśliwy! - Nie bardziej niż ty. - Bronię się przed tobą. - Wiem. - Nie przyjechałam tu po to, żeby ślęczyć nad laptopem. - Laptop masz w biurku. Pisanie nie męczy ciebie. I nie złość się. Teraz będziemy zawsze razem. - Razem? Co to znaczy? Razem. Nie chcę być z tobą razem. I może w łazience potrzebuję trochę prywatności. Nie pomyślałeś o tym. - Nie. To znaczy nie może być inaczej. - On ci tak kazał? - Tak, ale i sam tak chcę. - Chcę! Chcę, a już nie liczy się to czego ja chcę? - Nie irytuj się. Na stole leży gałązka z zielonego gaju. Przyniosłem ci ją. - Nie może być. Taki szarmancki gest. Gałązka zamiast zielonego gaju i ciągle chodzący cień, który nie potrafi uszanować prywatności. Ogrom szczęścia! Wyjdź! – krzyknęłam. - Lea uspokój się, bo znowu z twoich oczu lecą iskierki. Niepotrzebnie tracisz tylko energię. Twoja złość nic nie zmieni. Podlegam jego woli, nie twojej. Mam ciebie pilnować i nie odstępować na krok, więc lepiej pogódź się z tym i im wcześniej, tym lepiej. Możesz mnie polubić, a nie toczyć ze mną wojnę, która i tak nic nie zmieni. Stałam przy stole ściskając małą, zieloną gałązkę. Przytuliłam ją do policzka i zamknęłam oczy. Przez chwilę poczułam, że jestem w zielonym gaju i biegam po nim jak mała rozbrykana dziewczynka. Poczułam ciepło i radość. Uśmiechnęłam się. - Dziękuję i przepraszam. - Przeprosiny przyjęte. - Wiesz Michale, że zawsze od dziecka miałam wrażenie, że ktoś ze mną jest, że nigdy nie jestem sama. Sama? Nie wiem, czy rozumiesz co to być samej. Nawet gdy siusiałam, to czułam, że ktoś mnie obserwuje. Widziałam oczy, które były we mnie wlepione. Nie podobało mi się to, ale momentami zapominałam o tym i lepiej było mi o tym nie myśleć. Czułam się wtedy pewniej i spokojniej. - Pamiętasz jakie to były oczy? - Duże i dobre, ale nie zawsze. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Chyba uwzględnisz teraz moje „ nie chcę” czy nie? Chcę wyjść. Mam nadzieję, że nie pójdziesz ze mną. - Pójdę. Byłam zdegustowana. Zamilkłam. Wysuszyłam włosy i przebrałam się. Na dole recepcjonistka wypisała mi rachunek za pokój, zainkasowała forsę i wydałam mi sprzęt na plażę. - Idę na spacer, czy mogę zostawić sprzęt w recepcji, a jak wrócę to, go odbiorę. - Tak. - Dziękuję. Czy można u pani wykupić posiłki? Jeszcze śniadanie to pół biedy, ale obiad, dobrze byłoby zjeść na miejscu, coś ciepłego. - Nie serwujemy obiadów, ale śniadanie i obiadokolację tak. - O której jest śniadanie? - Między 8 a 9 śniadanie do stolika wg menu. Kawa i herbata z termosów. Obiadokolacje między 20 a 21 i są zawsze na ciepło. Podajemy do nich napoje. Zwykle są to soki, woda mineralna. Czy pani jest na jakieś specjalnej diecie? - Nie. Ile kosztuje pakiet dniowy? - 45 złotych. - To poproszę na cały pobyt. - Płaci pani 450 złotych. Stolik numer cztery. Proszę mieć opaskę na przegubie. Bez niej pani nie wejdzie. Przed wejściem do jadalni trzeba się chipować. Miłego pobytu. - Dziękuję. Niedługo już wszystkim nam wstawią chipy i każdy nasz krok będzie rejestrowany. Staniemy się niewolnikami technokracji. - Coś pani mówiła? - Nie. Tak tylko zastanawiam nad czymś. Dziękuję i do widzenia. Na dworze było ciepło. Szłam brzegiem morza

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czuwający r. 4 Morski spacer — czytnik · opowiadania