Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przygoda · 3 min czytania

Czwarta kawa o drugiej dziesięć

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sobota. Był dzień jak zwykle, czyli tak nudny, że aż jakoś dziwne senny. Kolejne kawy nie pomagały. O drugiej dziesięć już chyba czwarta. W głowie pustka, tak bardzo denerwująca. Mógłbym się chwilę przespać, owszem, ale po co, noc jest przecież od spania, ale w tym nagłym amoku, natłoku i czymś innym pomyślałem, że może świeże powietrze mi pomoże, dostarczy tlenu do komórek mózgowych, ale nie. Wyszedłem bez czapki. Zawiało powietrzem i ciarki mnie przeszły jakby mnie prąd kopnął. Szybko wróciłem i siadłem na kanapie. Spoglądałem w sufit, a raczej w taką mokrą plamę. Wpatrywałem się i wpatrywałem… Nagle ocknąłem się. I ku mojemu zaskoczeniu zniknęło zmęczenie i znużenie i w ogóle to się czułem świetnie. Czy aby na pewno. Wstałem z kanapy i idę nie wiem gdzie. Myślę sobie, chyba śnie. Poszedłem do łazienki. Opłukałem twarz hektolitrami zimnej wody. Nadal nic. Potem głowę. Znów nic. Nie wiem co się dzieje. Myślę sobie, czy czasem mnie ktoś czegoś nie nalał do tej kawy. Ale nie przecież to nie możliwe. Wyszedłem na podwórko, a tu istne szaleństwo, czyli przed domem nowiusieńki ford gt, a dalej basen, a tam laski w bikini. O mój boże. Nagle jakiś lokaj podchodzi, pyta co chciałbym robić. Ja nic tylko w ten basen się wpatruje i nagle wskoczyłem tak normalnie jak stałem. Ale nie, zawsze w najciekawszych momentach musi się coś zmienić.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czwarta kawa o drugiej dziesięć — czytnik · opowiadania