Inne · 6 min czytania
Czy było warto?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego dnia 3 lata temu stwierdziłam, że mam tego dosyć, dosyć samotnych posiłków, dosyć samotnych spacerów , dosyć tej paskudnej pustki wokół siebie. Wzięłam zaległy urlop, spakowałam neseser i wylądowałam na stacji PKP w swoim mieście. Nie miałam żadnego konkretnego planu, ani pomysłu gdzie chciałabym spędzić najbliższe trzy tygodnie. Stanęłam przed tablicą z rozkładem jazdy pociągów i postanowiłam wyruszyć w Polskę najbliższym pociągiem jaki będzie wyruszał. Miałam trochę szczęścia, za 20 minut odjeżdżał pociąg do Krakowa. Pomyślałam sobie niech będzie, trochę dawnej kultury, trochę zabytków i trochę wspomnień ze szkolnej wycieczki. Kupiłam bilet i zajęłam miejsce w przedziale, gdzie już siedziała zakonnica i jakiś starszy pan. Pociąg wyruszył o czasie, a ja zaczęłam się zastanawiać czy aby moje postępowanie nie było zbyt impulsywne, zbyt mało przemyślane. Było jednak za późno żeby zmienić zdanie, zresztą „ niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba” pomyślałam sobie i uspokojona zaczęłam ukradkiem obserwować moich towarzyszy podróży. Zakonnica lekko poruszała ustami, chyba się modliła o dobrą i spokojną podróż, a pan oparł głowę o zagłówek i usiłował zasnąć. Wyjęłam z torebki krzyżówki i próbowałam skupić się na ich rozwiązywaniu, niestety chyba byłam zbyt podekscytowana podróżą i własnymi myślami, nie mogłam się zmobilizować, nawet najprostsze hasła sprawiały mi trudność. Dałam więc sobie spokój i pogrążyłam się w rozmyślaniu o tym co mnie może spotkać. Nawet nie wiem kiedy się zdrzemnęłam, obudził mnie mały harmider w przedziale. Leniwie otworzyłam oczy, aby zobaczyć co się dzieje i szybko zamknęłam je ponownie, aby móc opanować zachwyt na widok mężczyzny, który dosiadł się do naszego przedziału. Jeszcze przez jakiś czas udawałam, że nie interesuje mnie, co się wokół dzieje i dzięki temu sporo się dowiedziałam. Mężczyzna nie był z tych małomównych, bardzo szybko nawiązał rozmowę z sympatyczną zakonnicą i dzięki temu usłyszałam, że jedzie do Gorlic na urlop. Dzięki dociekliwości siostry zakonnej usłyszałam też coś, co było dla mnie bardzo istotne, facet był wolny, nie było żadnej pani u jego boku. Już wiedziałam, Kraków zostawiam sobie na inny termin, teraz Gorlice i mam nadzieję, że towarzystwo bezapelacyjnej męskości faceta z podróży, ale aby tego dokonać trzeba nawiązać rozmowę. Zaczęłam się budzić i już po chwili uśmiechałam się promiennie do wszystkich współpasażerów, mężczyzna sam się odezwał, chciał wiedzieć dokąd jadę i widać było, że bardzo się ucieszył, iż nasze drogi się łączą. Co było dalej ? Najpierw wspólna podróż, potem spotkania, spacery, tańce i świat stał się jakby lepszy, weselszy no i pojawiło się światełko w tunelu. Może to ten, który zapełni pustkę w moim życiu, starałam się…