Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Czy Jezus miał psa?

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Artur Zeger nie spodziewał się trzech rzeczy. Po pierwsze, nie spodziewał się, że kiedykolwiek napisze książkę. Po drugie, nie spodziewał się, że jeszcze kiedyś zostanie bohaterem mojego opowiadania. Po trzecie, nie spodziewał się, że po raz kolejny przyjdzie mu zginąć, umrzeć, odwalić kitę... jak kto woli.

Dobrze wiemy, że życie niesie ciągłe niespodzianki. Więc w sumie nie powinno być to dla niego niespodzianką. Usiedliśmy naprzeciwko siebie w wygodnych fotelach, tych samych, które wymyśliłem dla niego poprzednim razem. Znaleźliśmy się w jego mieszkaniu, tym samym, w którym ostatnim gościem był władca wszechświata. Dokładniej jeden z dwóch władców... Ściany tym razem były równie szare, jak podczas naszej pierwszej rozmowy. Obiecałem mu wtedy coś... obiecałem mu, że nigdy nie będę sie nad nim litował. Zresztą sam przykazał mi to sobie obiecać. Powiedział coś takiego "Słuchaj Miłosz, jeśli już prosisz się o napisanie czegoś o mnie, to nie szczędź sobie. Sprawdź z jakiej gliny jestem ulepiony. Podaj czytelnikowi jak najwięcej danych, wiesz tak na wszelki wypadek, gdyby ostatnie strony opowiadania spłonęły." Powiedziałem mu, że rękopisy nie płoną. Nie uwierzył.

To działo się Wtedy. Teraz jest Dzisiaj! Czasy zupełnie inne, a przecież dokładnie takie same. Ludziom żyje się ciężko, narzekają, pory roku zmieniają się na dowodzących nad światem stanowiskach i tak dalej i tak dalej. Siedzimy w jego pokoju. Artur jak zwykle ubrany jest we wczorajszy strój. Z niechęcią wyobrażam sobie, że prawdopodobnie spał w nim przez kilka poprzednich nocy. Nie poradzę na to nic. Kiedy go stworzyłem, dałem mu wolną wolę. Chciałem by był idealny. I jest! Taka moja mała zabawa w boga. Ale kto z nas nie bawi się w boga?! Zaproponowałem coś do picia. On wychylił resztę zimnej kawy, ja udałem się do kuchni. Mocna Earl Grey, gorzka i tym razem z mlekiem... Wróciwszy do pokoju zastałem go przy biurku. Pisał. Nie, nie miałem wątpliwości, czy to moje dzieło, czy jego.

"Niech sobie pisze" pomyślałem. Wiem, że gonią go terminy. Nie dość, że musi odesłać jakieś pismo do gazety, to jeszcze ten wieczorek... W mojej marynarce, w środkowej kieszeni, spokojnie śpią dwa zaproszenia na dzisiejszy wieczór do pewnego klubu. Każdy z nas ma przygotować pytanie, które męczy go od dawna, by potem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Czy Jezus miał psa? — czytnik · opowiadania