Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 6 min czytania

Czy to był sen...?

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Znów to zrobiła... Znów, robiąc to, płakała. Ten ból w sercu... To było silniejsze od niej. Mówiono jej wiele razy, by więcej już tego nie robiła, lecz... musiała. Czuła, że musi. Miała tę samą satysfakcję, co za pierwszym razem. Pierwszy raz był dokładnie pierwszego dnia wiosny. Czy to nie dziwne...? Może, ale nie dla niej. Ona nie miała już celu w życiu. „Jestem jak maleńka łódź rybacka, przewrócona przez ogromne fale, którym nie dała rady. Powoli pogrążam się w ciemnym oceanie i chociaż krzyczę, nikt nie przyjdzie, aby mnie uratować.” - napisała na karteczce, którą następnie podpaliła płomieniem dużej świeczki stojącej przy wannie. Zresztą, łodzie nie krzyczą. Po rozświetlonej wiosennym słońcem łazience rozszedł się charakterystyczny, ostry zapach spalonego papieru. Skrzywiła się, wdychając tę woń. Zrobiła pierwszy podłużny ruch. Właściwie nie zabolało. Tylko troszkę, kiedy przycisnęła mocniej, targana uczuciami. Następna długa kreska pojawiła się wyżej... pomiędzy wyraźnie odznaczającymi się pod delikatną skórą rozgałęzieniami niebieskich żył. Tak bardzo ją korciło... Była tak blisko... Lecz tylko cięła. Nie po to, by zabić, lecz po to, by poczuć się lepiej. Na przegubie pojawiały się kolejne, zabarwiające się po chwili na czerwono, kreski. Cięła powoli, a słone łzy mieszały się z jej krwią i spływały do wanny pełnej wody. „Jeśli ktoś kiedyś powie mi, że szczęście i przyjaciele istnieją, roześmieję mu się w twarz” - napisała na kolejnej karteczce rozchwianymi, czarnymi literami nakreślonymi bolącą ręką. Płomień świecy znów rozjarzył się ciemniejszym światłem a nad nim pojawił się na chwilę ciemny dym. - Nigdy - szepnęła cicho. - Nigdy już nikomu nie zaufam... Czerwone, ciepłe krople powoli spływały do wody. Spojrzała w stojące przed nią lustro i w pierwszej chwili zaskoczyło ją to, jak piękna jest, kiedy płacze. „Egoistka”, pomyślała, przypominając sobie czyjeś słowa. „To portret egoistki”. Szybko otarła łzy z oczu, lecz pobudzone wspomnieniami, popłynęły nowe. Nie miała już siły ich ścierać. Kogo to obchodzi? Niech płyną... Kolejne cięcie. „Nie wytrzymam”, pomyślała. „Nie mogę już tak”... Jednak... ostatnie. Zrobiła to. Poprzeczna kreska przecięła żyłę...

†

Nie było nic. Tak bardzo chciała wreszcie TAM dojść... W oddali majaczyło się światełko, do którego dążyła. Czuła, że to jest cel jej wędrówki. - Paulina? Paulina! - rozległ się krzyk. - Stój! Paula! Przystanęła i obejrzała się. Długa, biała suknia zawirowała przy jej nagich stopach. Nie poznała początkowo postaci, która ją wołała. „Boże, przecież to Jolka”, pomyślała, lustrując ją spojrzeniem. - Co Ty robisz? - zapytała dziewczyna. – Gdzie Ty idziesz...? Wskazała jej ręką to dziwne światło. - Tam. Chciała wyminąć

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%