Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 32 min czytania

Czy to jest miłość? Czy to jest kochanie? Czy to p

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Główni bohaterowie: Wojtek-szef paczki, śmiały, otwarty chłopak, pełen wiary we własne siły. Świetny sportowiec, w przyszłości chce zostać biznesmenem. Daniel-członek paczki, której szefem jest Wojtek Bardzo nieśmiały chłopak, tylko wśród kumpli jest sobą. Franek-członek paczki, niezwykle przystojny chłopak, mający wiele wielbicielek, zawsze można na niego liczyć. Jacek-członek paczki, przyjaźnie nastawiony do otoczenia, chętny aby zawsze pomóc innym. Rafał-członek paczki, w przyszłości chce zostać lekarzem, nikomu o tym marzeniu nie mówił. Kuba-członek paczki, pewny siebie, sympatyczny sportowiec, mający wiele innym do zarzucenia. Józek-członek paczki, lubiący dokuczać innym, ale tak naprawdę jest zamkniętym w sobie nastolatkiem. Oskar-chce należeć do paczki, na razie jeszcze decyzja o tym nie została podjęta. Chłopak przyjacielsko nastawiony do świata. Marta-niepoprawna romantyczka ,podziwiająca całą paczkę i cichutko wzdychająca do Daniela. Ania-przyjaciółka Marty, bardzo nieśmiała dziewczyna, ale również podkochująca się w jednym z chłopców z zespołu-Franku. Kazik - zamożny chłopak, lubiany prawie przez wszystkich, lecz czasami jest zbyt bezczelny, przyjaciel Marty.

Rozdział 1 Marta miała wyrzuty sumienia, ponieważ wczoraj rozstała się z Kazikiem w kłótni, a dzisiaj nie ma Go w szkole. Przypomniawszy sobie wczorajszą rozmowę:

- Kazik znowu zapomniałeś o naszym spotkaniu w sprawie pracy z biologii-mówi Marta-wczoraj czekałam na Ciebie, a Ty nie przyszedłeś, ile razy to się będzie jeszcze powtarzało? Co Ty myślisz, że ja odwalę całą robotę za Ciebie, a Ty się łaskawie później podpiszesz pod pracą, jeśli tak myślisz to się grubo mylisz. Rozumiesz? -Daj mi spokój, czy nie możesz tej pracy zrobić sama, ja nie mam teraz czasu. -A ja mam? -No a nie? Przecież całymi dniami przesiadujesz w domu? -A Ty skąd wiesz? Obserwujesz mnie? Żebyś się czasem nie pomylił. Kazikowi wypada jakaś kartka z kieszeni i Marta zwraca mu uwagę: -Może podniósł byś tą kartkę która Ci upadła? -Ani mi się śni! Właśnie jakieś laski na mnie patrzą. -Dlatego że dla Ciebie najważniejsze są laski, przydałoby Ci się napisanie tej pracy, która właśnie porusza temat ochrony środowiska. Marta schyla się i podnosi tą kartkę i wsadza ją do kieszeni. Odchodzi w swoją stronę mówiąc: -Jutro daj mi odpowiedz co z pracą, bo nie myśl sobie ,że ja zrobię wszystko za Ciebie, nie jesteś księciem, tylko zwykłym, beznadziejnym i do tego gruboskórym durniem! Pa! -Odwal się Marta, najpierw zacznij od siebie.

Marcie było bardzo smutno, bo nie jest przecież ideałem, a wczoraj trochę przesadziła. Postanowiła, że dzisiaj pójdzie do przyjaciela i wyjaśni z nim tą sytuację. Lekcje ciągły się niemiłosiernie, ale wreszcie nastąpił ich koniec. Ania i Marta wybiegły ze szkoły, ciesząc się, że to nareszcie koniec na dzisiaj! Zauważyły wybiegając chłopaków z paczki. Serce zatrzymało się im momentalnie .Byli tam. Ania szepnęła:

-Choć nie patrz się tam, jeszcze zauważą. -Ok.

Poszły ,zastanawiając się dlaczego, akurat na ich widok, czują się tak dziwnie, przecież to zwykli chłopcy ,ale to właśnie w nich dziewczyny dostrzegły to " coś". Po chwili Marta zapytała się:

-Idziesz ze mną do Kazika? -Nie, sorry, ale nie mogę , jadę ze starszą na zakupy, w końcu dziś czwartek, a na jutro nie ma wiele nauki. -Aha, no dobra ,no to na razie! Pa ! -No cześć, do jutra.

Marta udała się od razu do przyjaciela, chciała mieć tą rozmowę za sobą .Po chwili dotarła do jego domu, zapukała, otworzył młodszy brat Kazika, chciał coś powiedzieć, ale Marta Go wyprzedziła:

-Cześć Michał! Jest Kazik, nie było Go dzisiaj w szkole, więc postanowiłam mu przynieść lekcje, przekaż mu proszę, że przyszłam, zaczekam. Nagle pojawiła się mama Kazika z oczami pełnymi łez, powiedziała: -A Marta to TY, wejdź, chcę z Tobą porozmawiać .Posłuchaj, mówię Ci to, bo wiem, że jesteś przyjaciółką Kaziczka, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz, chlipnęła, dobrze? -Bobrze, ale co się stało? -Ka...kaziczek zo...zo...został porwany, rząd...ają okupu 1.000.000zł, nie wiem co... co mam robić? Marta czy czy Ty drogie dziecko coś wiesz? -Nie...

Nastąpił dla Marty szok, osunęła się na podłogę.

Rozdział 2

-No nareszcie ,odzyskuje przytomność-Marta usłyszała głos matki Kazika. -Czy to prawda z Kazikiem -zapytała dziewczyna. -T...tak. -Proszę mi wszystko opowiedzieć- szepnęła Marta. Matka Kazika zaczęła opowiadać: "Wczoraj wieczorem jak przyszłam z pracy do domu, to Kazik właśnie gdzieś się wybierał. Zapytałam się Go gdzie idzie ,ale odpowiedział mi, że idzie do kolegi i wyszedł. Nie wrócił na noc, tak się zamartwiałam ,że zaczęłam sprzątać jego pokój, ale to tylko pogorszyło mój stan .Znalazłam kartki z pogró...ż...kami." -Co na nich było napisane? -Marta -Grozili mu, że jeśli nie przyniesie pieniędzy, zrobią coś Michałkowi, a i samemu Kaziowi, i Go za...za...braliiiii! Dziś rano dostałam anonim(mama Kazia podała kartkę Marcie), oto ona:

Jeśli nie dostaniemy 1.000.000.zł zabijemy państwa syna i wrzucimy jego ciało do rzeki, decydujcie szybko, bo czasu macie niewiele. Nie wzywajcie policji bo szybciej zginie, co i jak z forsą zadzwonimy! Marta uważnie przeczytała list ,jej rozmyślenia przerwał głos kobiety:

-Proszę, nie mów o tym nikomu. -Oczywiście, jak pani sobie życzy .Proszę się nie martwić na pewno wszystko się ułoży i niedługo Kazik będzie z powrotem w domu .Muszę już iść, niech pani nie traci nadziei, do widzenia. -Dziękuję Marto, jednak jakbyś się czegoś dowiedziała daj mi znać, dobrze? -Tak, oczywiście.

Marta udała się do domu ,cały czas pogrążona w myślach co się mogło przydarzyć jej przyjacielowi. Zabrała się za lekcje, nie mogła się jednak na nich skupić, cały czas jej myśli krążyły wokół innego temat ,nagle wyrwały ją z rozmyśleń krzyki matki:

-Marta! Przynieś kurtkę do prania, ale nie zapomnij wyjąć wszystkiego z kieszeni, pamiętasz co się ostatnio stało gdy nie wyjęłaś chusteczki.

Marta przypomniała sobie jak to ostatnia chusteczka podarta, przemoknięta znajdowała się na całym praniu .Posłusznie wstała i wyjęła kurtkę z szafy, opróżniła kieszenie i zaniosła ją matce .Wyrzuciła papierki po cukierkach i zauważyła pomiędzy śmieciami kartkę tą, która wypadła z kieszeni Kazika. Rozwinęła ją i zobaczyła dziwny napis:

Grand Bar 74-333Błądzikowo

Wiedziała już, że to ślad, który pozostawił jej Kazik .Postanowiła, że pojedzie jutro tam po lekcjach. Nawet wymyśliła pewien plan, poszła go realizować.

-Mamusiu kochana. -Hmmm, o co chcesz prosić? -Ania zaprosiła mnie do siebie od piątku do niedzieli, pozwól mi spędzić z nią ten weekend. -Nie. -Mamusiu, no proszę prawie ze sobą nie spędzamy czasu, oczywiście oprócz szkoły .Będziemy razem się uczyć, no proszę Cię, jej mama pozwoliła, proszę zgódź się .Mamuuusiu no proooszę Cię, odpoczniesz sobie ode mnie. -Och dziecko drogie no i co ja mam z Tobą zrobić? -Zgodzić się! -Nooo dobrze, mam nadzieję, że nie będę tego żałować. -Dziękuję.

Marta po rozmowie z mamą , spakowała najważniejsze rzeczy i wysłała Ani sms-a z największym skrótem, na jaki było ją stać, co się dzisiaj zdarzyło i co postanowiła, resztę jej wyjaśni w szkole .Dopakowała jeszcze apteczkę i scyzoryk jaki miał jej brat. Rano ubrała się szybko i pobiegła po przyjaciółkę .Po drodze do szkoły Marta wyjaśniła swój plan Ani i jej rolę w nim. Po wysłuchaniu Marty Ania powiedziała:

-Sama chcesz iść ratować Kazika! Nie dasz rady, Ty chyba zwariowałaś! -Ania muszę dać, to mój przyjaciel dla Ciebie zrobiłabym to samo. -Słuchaj, będę Cię kryła, ale jeśli nie wrócisz w sobotę rano , poszukam kogoś kto nam pomoże .Rozumiemy się?! -Dobra. Teraz chodźmy na lekcje. Wieczorem Ania odprowadziła przyjaciółkę na pociąg i życzyła jej powodzenia: -Marta, uważaj na siebie, wracaj szybko z Kazikiem, będę się zamartwiać , pa , trzymaj się! -Dzięki, cześć!

Wsiadła, odjechała, czy wróci? -zastanawiała się Ania, musi, musi wrócić.

Rozdział 3 Dojechawszy, udała się pod wskazany adres .Ujrzała kilka budynków połączonych tunelami . Wokół okolica w ogóle nie była zalesiona ,teren wydawał się opustoszały jakby nikt tutaj nie przebywał od przynajmniej kilku lat. Marta postanowiła zajrzeć do pierwszego budynku, po uchyleniu leciutko drzwi ( coś co je przypominało ) zobaczyła długi korytarz z wieloma drzwiami. Weszła po cichutku i zaczęła się przesuwać wzdłuż korytarza .Nagle niespodziewanie jedne z drzwi się otworzyły , dziewczyna nie miała gdzie się schować. Stanęła twarzom w twarz z barczystym mężczyzną o bardzo przenikliwym spojrzeniu. Tak ją przestraszył, że nie wiedząc nawet dlaczego, odwróciła się zaczęła uciekać. Mężczyzna pobiegł za nią, gonił ją był tuż, tuż. Marta nie zauważyła ogromnego kamienia i się przewróciła, była stracona. Mężczyzna chwycił ją za nogi i zaciągnął ją do ciemnego pomieszczenia .Rzucił ją pod ścianę i odezwał się:

-Kim jesteś? Co Ty tutaj robisz! To teren prywatny, no na co czekasz, gadaj!!! -Nazywam się Marta(szepnęła) , zabłądziłam, szłam do koleżanki! -No na pewno, tylko szkoda, że w pobliżu nie żadnych domów mieszkalnych. -Musiałam wysiąść kilka przystanków za blisko .Proszę mnie wypuścić... -Nie kłam (uderzył ją w twarz) mów po co tu przyszłaś? -J...a... -Aha po tego zdrajcę, Kazika. -Nieprawda ,nie znam żadnego Kazika. -Nieprawda był taki kiedyś zespół, a ja widzę to w Twoich oczach, chciałaś znaleźć koleżkę pomogę Ci nawet, zaprowadzę Cię do niego. -Ale...ja go nie znam!!! -Nie ma kochaneczko żadnego ale, no dalej wstawaj, rusz się, a ten Twój cudny plecaczek zostawisz tutaj.

Marta powędrowała przed tym cuchnącym mężczyzną, do jakiegoś "pokoju", wprowadził ją do niego i tam pozostała. Zauważyła przyjaciela, podbiegła do niego, Kazik wyglądał okropnie. Z czoła leciała mu stróżka krwi, oko miał podbite , a rękę jak podejrzewała miał złamaną. Wyciągnęła ostatnią parę chusteczek z kieszeni jakie jej zostały i zaczęła ocierać chłopcu delikatnie twarz. Kazik otworzył oczy, Marta odetchnęła z ulgą.

-C...o Ty tu r...o...ro....bisz?-szepnął ledwie dosłyszalnie chłopak. -Przybyłam z odsieczą, szkoda tylko, że nieskutecznie. -Kre...w Ci l.e...ci z no...sa. -A tyle to nic, nie mów za wiele, nie męcz się. -U...u...de...rzy...li Cię, dra...nie-poruszył się. -Nic nie mów jesteś wyczerpany, miejmy nadzieję, że Andzia przyśle posiłki, a teraz śpij.

Marta nie wiedziała co ma teraz czynić, byli w pułapce, lecz pozostała maleńka nadzieja, Ania. Wszystko w jej rękach. Zasnął Kazik, a Marta razem z nim.

Rozdział 4 "Gdzie Marta? Pewnie coś się stało, dlaczego puściłam ją samą, ale ze mnie idiotka. Muszę jej pomóc, ale kto nam pomoże?"- takie myśli krążyły od dłuższego czasu w głowie Ani. Nagle krzyknęła "Wiem!" ale czy się odważę pójść do paczki Wojtka i poprosić ich o pomoc?........MUSZĘ!!! Szybko zaczęła się ubierać, przeczesywać włosy. Wybiegła z domu, od razu udała się do budynku w którym znajdował się klub. Delikatnie zapukała, momentalnie otworzył jej drzwi Kuba.

-Muszę z wami porozmawiać-powiedziała Ania. Kuba marszcząc brwi powiedział: -Po co? -Chcę Was prosić o pomoc. -...hm...no dobra wejdź.

Kuba zaprowadził Anię do pokoju, gdzie obecnie przebywała cała grupa .Weszła . Wszyscy dziwnie spojrzeli na wchodzącą dziewczynę.

-Ona chce nas prosić o pomoc-powiedział Kuba. -O co chodzi? -zapytał Wojtek.

Ani sytuacja ta wydała się bardzo krępująca, lecz co mogła począć , przecież chodziło o jej najlepszą przyjaciółkę! Zaczęła drżącym głosem opowiadać im całą sytuację z jaką tu przyszła. Chłopcy nie przeszkodzili jej ani na chwilę, za co im była bardzo wdzięczna. Skończywszy, spojrzała z trwogą na młodzieńców, oczekując ich decyzji.

-Mówisz poważnie- zapytał Daniel. -Jak najbardziej-odrzekła z oburzeniem Ania- myślisz, że bym tu przyszła gdyby to nie było tak poważne, jak bym mogła to bym poszła na policję, ale matka Kazika tego nie chce, a ja szanuję jej decyzję. -Musimy to przedyskutować-powiedział dobitnie Wojtek-zaczekaj chwilę. Wyszli, zostawiając Anię samą wśród własnych myśli. A jakież to były myśli: "Boże! Franek wygląda dzisiaj bajecznie, a Marta jakby zobaczyła Daniela to by chyba zemdlała". Weszli chłopcy. -Zgadzamy się, pomożemy Ci odszukać przyjaciółkę i rozwiązać zagadkę porwania Kazika.- Wojtek. -Oczywiście Ty nie jedziesz- nie chcemy tu żadnej baby-Józek. -Oskar, jeśli chodzi o Ciebie, to dyskutowaliśmy już wcześniej na twój temat i postanawiamy, że od dziś jesteś pełnoprawnym członkiem paczki i to zadanie będzie dla Ciebie próbą oraz "chrztem". -Wojtek. -To super, nareszcie jestem częściom zespołu.-Oskar -Dziękuję Wam, że zgodziliście się mi pomóc -Ania-i gratulacje Oskar wiem jak Ci na tym zależało. -Dzięki Ania-Oskar. -Pakujcie się, idziemy na autobus-Franek. -Szybko, czeka nas niewiarygodna przygoda-rzekł Rafał.

Ania spojrzała na otaczającą ją grupę młodych mężczyzn, nie czuła się skrępowana, że jest jedyną przedstawicielką płci pięknej, dzięki Oskarowi i nie tylko czuła się naprawdę dobrze, a w ogóle miała niewiarygodne widoki. Tak więc, chłopcy cieszyli się, z czego? Niewiadomo. Nie wiedzieli, że narażają własne życie, widzieli tylko w tej przeprawie przygodę ale niedługo mieli się przekonać, że to nie są żarty!.

Rozdział 5 Chłopcy nie wiedzieli dokładnie na jakim przystanku mają wysiąść, dlatego też wysiedli przystanek wcześniej i chcąc czy nie chcąc musieli przejść jeden przystanek .Po drodze weszli do jednej z uliczek, do jakich nie wjeżdżał autobus i po przejściu dość długiego odcinka trasy ujrzeli wielką tabliczkę z napisem: TEREN PRYWATNY - WSTĘP NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

-Chodźmy nie przejmujmy się tym napisem- rzekł Daniel. -I tak nie mamy wyjścia, przecież nie zawrócimy jak dotarliśmy już prawie na to miejsce, mam nadzieję że to dokładnie tu.-Wojtek -Kiedyś mój dziadek tłumaczył mi gdzie pracował jak był młody. Pracował właśnie w takim budynku w takiej miejscowości. Tłumaczył mi wtedy jak tam dojść, i z tego co pamiętam to wydaje mi się że idziemy dobrze.-Oskar. -Czyli mamy uratować tzw. Martę-powiedział Józek. -Ja znam Martę i nawet jest w porządku -Kuba. -Ja myślę, że ona jest samolubną, głupiutką idiotką- powiedział Franek. -Niedługo się już przekonamy-powiedział Oskar. Młodzi mężczyźni szli dalej w milczeniu, zastanawiając się jaka jest Marta. -Patrzcie -Jacek wskazał wyłaniający się za drzew obraz. -Co za ruina-Rafał -Podejdźmy bliżej- Wojtek-może źle trafiliśmy. Nagle młodzież została otoczona przez grupę mężczyzn. -Ooooooo! mamy następnych gości .Bogdan, Krupa, Wacek i Romek zabierzcie dzieciaki do celi numer 2 i wiecie co robić? -ktoś -Jasne szefie- odpowiedzieli. -Nigdzie z wami nie pójdziemy-Rafał. -Tak?- Krupa.

Wyciągnął broń i z ogromną szybkością strzelił chłopcu w nogę, kula przeleciała na wylot.

-Aaaaaaaałłłłłłłłłłłłłłłł!!!!!!!!!!!- Krzyknął Rafał. Chłopcy postąpili do przodu gotowi walczyć. -Nie tak szybko ,chyba że ustawiacie się do kolejki po kuleczkę? -Krupa-Teraz jak się już troszkę zapoznaliśmy to zapraszam do środka. Podtrzymując Rafała chłopcy poszli za mężczyznami. Zabrali chłopców do ciemnego pomieszczenia, znajdowały się tam kajdanki. Przyszedł szef całej bandy i zaczął przesłuchiwać młodzieńców:

-Ty -wskazał na Wojtka- choć tutaj, będziesz odpowiadał na moje pytania, jeśli nie zechcesz to Twoi koledzy tego pożałują .Jeden już doświadczył naszej siły, pragniesz aby to się powtórzyło? Odpowiedz sobie na to pytanie. Po chwili milczenia: -Zaczynajmy-szef -pytanie pierwsze: co tutaj robicie? -Nic szczególnego, zabbbłądziliśmy po drodze, jesteśmy na wycieczce z klasą tutaj niedaleko.-Wojtek -No na pewno- szef, pstryknął palcem i jego podwładni podeszli do Jacka i mu wykręcili palce, było tylko słychać nagłe złamanie kości .Chłopak głośno krzyknął.- -STOP-wrzasnął Wojtek, szukamy naszego kolegi Kazika, zniknął kilka dni temu. -A jak trafiliście w to miejsce? -Mówił nam wcześniej, że wybiera się w te okolice i postanowiliśmy go poszukać tutaj.-Daniel -Tylko Kazika szukacie?- szef -A

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%