psychologia · 12 min czytania
Czym Jest Samotność dla Magdalenki?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Nikt nigdy nie odzywał się do Magdalenki. Młoda dziewczyna, pozbawiona zmysłu komunikacji, nierzadko uznawana za nie istniejącą, pogrążała się w pustce. Siedząc samotnie w czystym, ustrojonym schludnie pokoju, nie była świadoma świata który ją omijał. Magdalence to jednak nie przeszkadzało. Wbrew wysuniętemu na przód wrażeniu, świat nie został skonstruowany wokół tego, wydawać by się mogło, okrutnego, scenariusza. Jest to ten sam świat w którym żyje każdy człowiek. Pełen ciepła, miłości i przygód. Świat w którym życie jest godne podziwu i uznania, i kończąc, świat w którym da się wszystko. Świat o którym mowa jest również pełny zjawiska, którego ofiarą jest Magdalenka. Wszelka egzystencja, niezależnie jak dobra, czy zła, jest ofiarą, bądź stałym klientem, szansy. Wielka królowa przeznaczenia która decyduje, czy Magdalenka wstanie rano z łóżka, albo czy wygra na loterii. Szansa jest nie tylko tym czego pożądasz, ale w tym samym momencie tym, co daje ci nocą koszmary. Tym właśnie, łopatologicznie rzecz ujmując, jest szansa.
Czym więc jest szansa dla Magdalenki?
Dziewczynka wstała rano, w pełni wyspana, posiadając nad wyraz energii. Wyszła ze swojego pokoju. Przed wyjściem z domu najadła się naleśników z serem i opiła ciepłej czekolady. Ubrana w ciepłe, nieuwierające ubrania, udała się do szkoły. Po drodze, nie miała szansy przywitać się z żadnym człowiekiem, którego minęła na ulicy. W szkole, Magda usiadła na szarym końcu sali i zaczęła rysować na kartce piękne kwiaty które zobaczyła poprzedniego dnia w jednej z okolicznych kwiaciarni. Każdy człowiek w szkole wiedział kim jest Magdalenka. Nikt jednak nie chciał, lub bał się do niej odezwać. Nie pokazywała ona nigdy zainteresowania innymi ludźmi, co z jej perspektywy było jedynym, ugruntowanym wręcz status quo. Czymże interesować miałby się człowiek nieświadomy interakcji z drugim człowiekiem? Gdyby bohaterka urodziła się kimś innym, zapewne porywałoby ją nieznane i wykorzystałaby ona pewne okazje do nawiązania znajomości. Tym jednak nie była ta dziewczyna.
Czym więc jest zainteresowanie dla Magdalenki?
Magdalenka wraca jak zwykle do domu, po drodze zahaczając jak na co dzień do kwiaciarni, przyglądając się pięknym różom, które namaluje następnego dnia, nudząc się w szkole. Zmęczona, zamyka się w swoim pokoju, po drodze biorąc z kuchni garść przekąsek którymi planuje wypełnić swój żołądek w ciągu najbliższych godzin. Wśród dźwięków podjadania niezdrowego jedzenia, usłyszeć można z jej pokoju dźwięki używanego pióra. Magdalenka jest pisarką. Brak mowy nie ogranicza jej umysłu od słowa pisanego w którym jest, jak w innych aspektach własnego życia, wyjątkowa. Jej pismo nigdy bowiem nie było tworzone z myślą jego późniejszego odczytania. Aspekt ten dodawał jej sztuce pewnego mistycyzmu. Słowa służyły w jej umyśle czemuś, czego nie dane jest pojąć nikomu poza nią.
Część 22 / 2
O czym więc pisała Magdalenka?
W jej sztuce łatwo było o harmonię. Skupiając się jedynie na tym, co znane, dziewczyna upodobała sobie sztukę opisową. Krzesło, woda, ręka. To aspekty, którym było jej najbliżej, a więc były to również rzeczy, o których pisała najczęściej. „Kubek. Kubek jest czysty, ale nie przejrzysty. Kubek różni się od szklanki tym, że nie jest przejrzysty. Dlaczego więc jest czysty? Nie wszystko, co czyste może być przejrzyste. Okno, kiedy jest czyste, jest przejrzyste. Nie potrafię jednak wyczyścić kubka tak, aby stał się przejrzysty. Jest tak dlatego, bo wszystkie rzeczy są różne. Czystość dla szklanki nie jest tym samym, co czystość dla kubka. Zgadzam się, że rzeczy powinny być różne. Nie podobałoby mi się jakbym wyczyściła kubek i stał się on przezroczysty. Zapewne nazwałabym go wtedy szklanką.” Kiedy pismo nie może stać się sztuką, staje się działaniem matematycznym, pozbawionym wyższego znaczenia, opuszczonym przez „Słowo” staje się zwykłym „słowem”. Jak cyfra w maszynie, spełnia binarny cel, nie pozostając niczym więcej niż funkcją. Tym właśnie była sztuka Magdalenki. Nie nauczona jak kochać, jak współczuć i jak płakać, nie miała jak walczyć z jakimś konceptem, wizją, czy emocją. Nie była więc w stanie stworzyć czegoś, co uznać by można za sztukę.
Kim więc była Magdalenka?
Po napisaniu kilkudziesięciu zdań, młoda dziewczynka odłożyła pióro na biurko, zeszyt położyła przy piórze i zauważyła brud ze swojej „kolacji” osadzony na całym ciele. Postanowiła ona zmyć z siebie cały dzień, idąc do łazienki. Na miejscu, ujrzała lustro w które nie lękała się popatrzeć. Zobaczyła w nim pewną dziewczynę, w wieku nastoletnim. Miała długie, brunatne włosy i była średniego wzrostu. Magdalence przykuły uwagę jej oczy. Ogromne, niebieskie tęczówki stały się dla niej czymś wyjątkowym. Odbite światło rzucało na jej i tak już piękne oczy, majestatyczny blask, przypominający zorzę i niepowtarzalny jak zaćmienie słońca. „Nie ma nic piękniejszego od tych oczu” – pomyślała. Pod prysznicem zobaczyła szampon do włosów, gąbkę i parę mydeł – osobno do twarzy i reszty ciała. Mocząc włosy, celem ich umycia, łatwo było uświadczyć jej dotyku własnych kłębków, których delikatność i wytrzymałość fascynowały Magdalenkę. Po chwili chwyciła ona za gąbkę i pewnymi ruchami szorowała swoją skórę. W trakcie tej czynności, przyglądała się ona własnym stopom, starając się zrozumieć, czym dla niej są. „Moje stopy przypominają moje dłonie. Jednak nie potrafię chodzić na moich dłoniach. Stopami nie potrafię za to myć włosów i posługiwać się gąbką.”- Pomyślała. Po dokładnym umyciu, Magdalenka wyszła spod prysznica i za pomocą ręcznika, zaczęła suszyć swoje ciało. Popatrzyła w lustro ponownie, tym razem w pełni naga i czysta. Dostrzegała w kobiecie którą widzi nieopisywalną harmonię i sznyt twórczy. Każda część jej ciała była…