Psychologia · 3 min czytania
d.o.w.i.d.z.e.n.i.a
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- wszyscy są tacy sami, ciągle mnożą problemy...- powiedziała do mnie, kiedy tłumaczyłam jej powód mojej kolejnej rozterki. Nie powiem, to co usłyszałam dało mi do myślenia. Choć oczywiste, zabrzmiało całkiem oryginalnie i świeżo. Dotarło do mnie wreszcie, że całe moje życie to kocioł problemów, z których większość była urojona. Nie mając ich czułam pustkę i niemal potrzebę przejmowania się czymś. Wymyślałam więc... ból żołądka stawał się dla mnie bezdyskusyjnym rakiem trzustki, nie mając nowych pomysłów wyciągałam historie z przeszłości, które nagle ożywały. Rozczulając się nad sobą tłumaczyłam sobie w myślach: - dopiero teraz rozumiem co się naprawdę stało... Wraz z życzliwą koleżanką urządzałam sobie sesje depresyjne, kiedy to razem wprowadzałyśmy się w przykre aspekty naszego życia, rozpamiętując banalne historie. Dochodząc do wniosku, że nie radzę sobie z życiem płakałam jak nakręcona chcąc udowodnić sobie, że naprawdę cierpię. Miło opisać swoją żałosną przeszłość...duchową...oczywiście. nie…