Zbrodnia · 4 min czytania
Da-mian
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{i}W związku z napadami szaleńca alfabetycznego policja zaleca pozostanie w domu, zabarykadowanie drzwi i okien oraz pozostanie w pobliżu działającego telefonu i broni palnej. Przestępca zamordował kolejno wszystkich mieszkańców, których imiona zaczynają się na literę A, B i C.{/i}
Szedł do dziewiętnastego Damiana tego dnia i rozmyślał nad brzmieniem słowa Da-mian. Czy chodzi o „nadać miano”? To byłoby strasznie głupie, jakby w żarcie: - pana imię i nazwisko? – imię nazwisko – proszę mnie nie przedrzeźniać – ale ja nazywam się imię nazwisko! Nie, to niemożliwe, być może Dam-ian, czyli „Jan, miłośnik dam”. Albo mężczyzna zniewieściały. W końcu przyjął, że prawidłowo będzie „ten co podaruje mi AN”. I kontemplował AN. Uwielbiał gry słowne.
Skręcił w małą uliczkę, z osiedlowym sklepikiem i codziennym miejskim gwarem. Ludzie już przywykli do wypadków i próbowali żyć normalnie. Jakże inna atmosfera panowała, gdy rozpoczynał od trzydziestu trzech Abli oraz pięćdziesięciu Abrahamów. Uznano wtedy, że w całym kraju zaatakowały zorganizowane bojówki nazistowska. W mediach rozgorzała debata o nietolerancji Polaków, za którą nastąpiły akcje policyjne oraz społeczne poparcie. Przy okazji zgładzenia wszystkich Abli oraz Abrahamów, zupełnie nieumyślnie zgładził nietolerancję.
Kilka dni radości z rzekomego rozwiązania problemu urwała mrożąca logika zabitej Ady Ejkis, Ejkowicz i Ejmond. Od tego momentu mordowanie stało się – w końcu! – wyzwaniem dla jego artyzmu. Przechodził przez barykady w przebraniu funkcjonariusza, charakteryzował się na rodzinę ofiary, udawał stolik w jej kuchni, słabszych psychicznie wykańczał silną korespondencją, silniejszych hipnotyzował, lewitował przez ich okno, przenikał przez ściany.
Wszedł na podwórko, po czym intuicyjnie skierował się na mały parking z tyłu bloku.