Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 7 min czytania

Daisy i rzeczy niespotykane

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 1 W polu

Jak zawsze miałam obudzić się w swoim łóżku, w zabałaganionym pokoju. Szybko wstać i biec pod prysznic, wiedząc, że znowu się spóźnię na lekcje. Dlatego po pierwszych dźwiękach mojego budzika usiadłam na łóżku i.... Co się..?!! Gdzie ja jestem?!! Byłam zdezorientowana. Wyglądało na to, że siedzę na swoim łóżku, ale ... no właśnie.. gdzie??? Sięgnęłam po telefon, włączyłam lokalizację i mapy google jednocześnie dzwoniąc do mamy.

- Halo? - powiedziała mama.

- Mamo! Co się stało ze mną stało?! Czemu jestem w jakimś polu przy Salinas River State Beach???

- Że co?! Czemu tam jesteś?? Robisz sobie ze mnie żarty? - powiedziała oburzona

- Nie wiem czemu tu jestem i to nie są żarty! Siedzę na swoim łóżku, które jest poza domem! Przyjedź po mnie proszę. - poprosiłam lekko oburzona zarzutem mamy.

- Dobrze, będę za jakieś 20 minut. - odpowiedziała mama i rozłączyła się.

Wstałam z łóżka i zaczęłam rozglądać się. W sumie nic dziwnego, poza wspomnianym łóżkiem pośrodku pola. Schyliłam się pod łóżko i znalazłam jakąś kartkę. Miała na sobie dziwne znaki, których wcześniej nie widziałam. Stwierdziłam, że warto spróbować odpalić apkę do tłumaczenia napisów w innych językach. Kolejna fala zdziwienia i niepokoju zalała mój umysł, tłumacz nie znalazł żadnego pasującego języka. To jest totalnie bez sensu, jak to jest w ogóle możliwe by przeteleportować się kilkanaście kilometrów dalej. Chociaż lepszym pytaniem jest kto to zrobił? Kosmici? Nie no to chyba nie możliwe, oni nie istnieją... raczej. Rozmyślania przerwał mi dźwięk samochodu mamy.

- Daisy! - Krzyknęła- Co ty.. jak to.. Co??- była chyba jeszcze bardziej zdezorientowana niż ja.

- Mamo, ja nie wiem, nie mam pojęcia. Zasypiałam w naszym domu, a teraz obudziłam się tu. To bez sensu przecież.- powiedziałam zrezygnowana.

- Chodź, kochanie. Nie wiem co powiedzieć- chwyciła się za głowę jednocześnie przytulając mnie.

- Chcę do domu. - poprosiłam.

Wróciłyśmy do domu i poszłyśmy do mojego pokoju. Sprawdziłam miejsce, gdzie powinno stać moje łóżko, ale nic innego prócz kurzu nie znalazłam. Mama stwierdziła, że pojedzie z tatą i jej bratem po moje łóżko. Podeszłam do okna. Nie wyglądało na otwierane. Omiotłam pokój spojrzeniem, nadal nie stwierdziłam, by cokolwiek było choćby delikatnie przesunięte. Wyjęłam tajemniczą kartkę z kieszeni i odpaliłam komputer. Z dzisiejszych lekcji nici, więc poszukam chociaż informacji dotyczących tych znaków.

Siedziałam przed komputerem dobrą godzinę, ale nic nie znalazłam. Za to, rodzice zdążyli wrócić i tata z wujkiem Colinem targali moje łóżko na górę. Postanowiliśmy na razie nie rozpowiadać o tym zdarzeniu nigdzie, ani zgłaszać tego na policję. Wujek podsunął pomysł, by zamontować w moim pokoju kamerkę skierowaną na łóżko. Jeśli jakimś cudem ktoś wszedł w nocy do domu i wyniósł łóżko ze mną na tamto pole, to tym razem (o ile on w ogóle nastąpi) będziemy wiedzieli kto to zrobił i jak.

Po południu wszystko było gotowe. Zrobiłam nawet porządek, żeby lepiej widzieć potencjalne ślady włamania. Nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%