Fantastyka · 6 min czytania
DALTONIZM
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mężczyzna imieniem Rudolf podniósł się na łóżku o szóstej rano i stwierdził, że widzi wszystko w szarych barwach. Przetarł kilka razy oczy, ale wzrok się nie poprawił, przeciwnie, świat widział za śniegiem, jak w telewizorze, oczy traciły kontrast, obraz zaczął skakać. Szybko wstał z łóżka, pobiegł do łazienki i spojrzał w lustro. W oczach nie zobaczył niczego szczególnego, lekko podkrążone, były zmęczone po nieprzespanej nocy i załzawione. ?Muszę iść do lekarza? - pomyślał, po czym zaczął się ubierać, wykręcił numer do swojego doktora i zamówił szybko wizytę. Przed wyjściem zajrzał do pokoju swojej córki Bethy i wyszedł do garażu, potykając się o wszystko na drodze, bo obraz przez oczami momentami był strasznie zniekształcony. U doktora Tomsona był przed ósmą, spanikowany wpadł do jego gabinetu i usiadł przed mężczyzną w białym kitlu. -Co jest Rudi? Wiesz która godzina? Co się dzieje? -Musisz mi pomóc Tom. Wstałem rano i zobaczyłem wszystko w odcieniach szarości, do cholery nie wiem co ze mną jest. Doktor wstał z krzesła i szybkim krokiem podszedł do pacjenta. Na jego twarzy wystąpiły krople potu, twarz zaczerwieniła się, Rudolf mógłby przysiąc, że widział na niej cień paniki. -Zaczekaj chwilę, zadzwonię do pewnej osoby, musimy to przebadać ? powiedział Tomson i wyszedł na chwilę z gabinetu. Wszedł do pokoju obok, wykręcił numer i zapytał z lekkim zdenerwowaniem: -To ty Marphew? Mam tu ciężki przypadek, błagam musisz przyjechać szybko, jednostka się psuje. Po niecałych dwudziestu minutach do gabinetu doktora wpadło trzech facetów, wszyscy byli ubrani w czarne garnitury, w rękach trzymali białe walizki. Spojrzeli pytająco na Tomsona, a ten wskazał ręką na wystraszonego Rudolfa i powiedział: -To Rudolf Marszecki panowie, mój pacjent z Abvillon Street 18, skarży się na problemy ze wzrokiem, widzi na czarno ? biało. Jeden z mężczyzn podszedł do Rudolfa i zapytał miłym głosem: -Od kiedy pan to ma? Czy wcześniej występowały podobne problemy? Jakie ma pan jeszcze objawy? Rudolf opowiedział wszystko jednym tchem, co chwilę zerkając podejrzliwie na walizki mężczyzn. Facet imieniem Marphew podszedł do Rudolfa i powiedział: -Musimy pana teraz uśpić i znieczulić, to dla pana bezpieczeństwa, nie będzie nic bolało, po prostu... hmm.... pana oczy były robione w..., to znaczy są bardzo przemęczone, dlatego musimy przeprowadzić operację... niewielką, ma się rozumieć. -Operację na moich oczach? Nigdy panowie, no co wy! ? krzyknął Rudolf, ale lekkie ukłucie w okolicy karku sprawiło, że po chwili zapadł w sen. Obudził się z potwornym bólem głowy we własnym…