Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Daniselle odc. 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Rozmawialiśmy już o tym. – mruknął, po czym wziął zdjęcie ciała jednej z ofiar. - Jeżeli tego szybko nie powstrzymamy, świat opanują oni i ich ofiary. - Powstrzymamy. Dan usiadła na miękkim, skórzanym fotelu w obrzydliwym czarno fioletowym kolorze, stojącym po drugiej stronie biurka. Kontury ciemnej postaci Roberta wyraźnie odznaczały się na tle ogromnego okna, za którym widać było jasne promienie słońca, zalewające jedną z głównych ulic Manhattanu. Dziewczyna bardzo dobrze wiedziała, że takie ustawienie biurka nie było przypadkowe, lecz miało na celu zakryć twarz i oczy dyrektora, a oświetlić osobę z naprzeciwka. Była to jedna z powszechnych technik śledczych. Mało skuteczna, ale przydatna w mniejszych sprawach, gdzie do wykrycia winnego w zupełności wystarczyło tylko przesłuchanie. Mimo że nie widziała twarzy Roberta, to doskonale czuła jego wzrok na sobie. Rozumiała, że dla niego jest ogromną tajemnicą, którą za wszelką cenę trzeba odkryć. - Muszę skontaktować się z Marshallem i Alicją. Lenę także odwiedzę. – powiedziała i zmarszczyła brwi. – Najwyższy czas żeby ta trójka zaczęła już nad sobą panować. Reszta z ekipy jest jeszcze opóźniona więc proponuję z nimi poczekać. Nigdy nie wiadomo co może im odbić. Robert kiwnął głową, powstrzymując się przed zadaniem na głos pytania, które nasunęło mu się przed chwilą – co z Daniselle? A jeżeli i jej coś odbije? Jak to jest z nią? – ale uznał to za niebezpieczne posunięcie i postanowił, na razie, zachować milczenie w tej sprawie. Dziewczyna zapatrzyła się w okno i ciągnęła ze spokojem: - Musze najpierw zdobyć informacje gdzie obecnie przebywają…. ale to trudne nie będzie. Ron mi w tym pomoże. Tym razem Robert uznał za stosowne się wtrącić: - Jesteś pewna, że dobrze robisz, mieszając go w to wszystko? - Tak. Jestem pewna. – zauważyła kątem oka pytające i pełne wyrzutu spojrzenie więc dodała: - Ron ma trudny charakter, ale potrafi odróżnić od siebie pewne sprawy. Ponadto jest mi coś winien. Nie popiera moich idei, poglądów, ale też nie próbuje mi niczego utrudniać. Jedynie te jego puste kłótnie, mają na celu stworzyć z niego na pozór dobrego opiekuna. Jest neutralny. Nie obchodzi go kto kim manipuluje, dopóki wszyscy zostawiają go w spokoju. Dan ucichła na chwilę, zbierając myśli. Nagle podniosła głowę i spojrzała prosto na ciemną twarz dyrektora. - Właśnie! – wykrzyknęła. - Jeszcze jedno. Ludzie z wydziału wewnętrznego naprawdę nie ułatwiają mi pracy. Gdy siedziałam w barze, widziałam jak dwóch ludzi uważnie mnie obserwuje. Staram się nie dawać im…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%